Więcej, to wciąż za mało!

04-01-2014, 19:15
Kategoria: 

Więcej, to wciąż za mało!

Co jest najlepszym narkotykiem? Co najmocniej uzależnia? Kokaina? Heroina? Wódka? Nic z tego. Najbardziej uzależnia studolarowy banknot. Pieniądze. Duże pieniądze! Bardzo duże pieniądze!

Nie trać czasu, strać czas na obejrzenie „Wilka z Wall Street”. Niemal trzy godziny niezwykłej rozrywki, niezwykłego filmu, doskonałej gry aktorskiej, reżyserii i montażu. Warto pisać o tym filmie z emfazą, ponieważ jest on wart  każdego komplementu.

Leonardo DiCaprio to nie jest aktor z mojej ulubionej bajki, a jednak w tym filmie podoba mi się bardzo. Dzięki ogromnej rozpiętości emocji i wiarygodności, którą naznacza postać głównego bohatera.

Jordan Belfort jest brokerem sprzedający akcje na Wall Street. Kiedy jego firma upada podczas jednego z tych „czarnych czwartków”, które trzęsą od czasu do czasu światową gospodarką, Jordan z trudem znajduje pracę w niewielkim, staromodnym biurze maklerskim. Handluje tzw. śmieciowymi akcjami, wyznaczającymi wartość niewielkich spółek i rodzinnych firm. Nie można na tym rynku zarobić kokosów, ale jeśli ma się zdolności Belforta…

Fot. Wilk_2

DiCaprio jest naprzemiennie charyzmatyczny i żałosny, potrafi przeistaczać się z roli skończonego narkomana (jedna ze scen w tym wcieleniu jest wręcz fenomenalna) w postać chłodno kalkulującego biznesmena lub uroczego męża, bawidamka, dziwkarza, filantropa, gangstera, wilka, kundla, idioty. Aktor po prostu błyszczy, a Martin Scorsese, reżyser filmu, wyraźnie chce mu pomóc osiągnąć najwyższy poziom – jemu przypisane są najlepsze sceny i dialogi, z nim wiąże się każdy zwrot akcji.

Jordan Belfort osiąga wielki sukces. Nie na miarę Lehman Brothers czy Merrill Lynch, ale wystarczająco duży, by pławić się w luksusie i rozpuście. Można by sądzić, że prowadzi najbardziej rozpustną firmę świata! Seks wylewa się z ekranu jak w żadnym z ostatnich lat mainstreamowym filmie amerykańskim, męskie członki, damskie piersi i waginy, nagie uda i kobiece pośladki, z których bohaterowie wciągają kolejne działki narkotyków. Jest tu wszystko: zdrada, przekupstwo, orgia, kryminał, wulgarność, dowcip, ostre pieprzoty, firmowe imprezy, które kończą się zwierzęcą rują.

Fot. Wilk_3

TU PACZ! Zgniły świat pieniądza? Jeśli nie przyjmiesz wartości, do których próbuje przekonać swoich współpracowników i przyjaciół Jordan Belfort, to tak, zgnilizna. Belfort nie owija jednak w bawełnę, mówi wprost: jesteś bogaty – jesteś szczęśliwy. Masz pieniądze – nie masz problemów. Żadnych problemów. Tak jak on.

Fot. Wilk_4

No… do czasu jednak. Wystawne życie dorobkiewicza dostrzega także FBI, zaczyna iść tropem jego transakcji, bada źródła dochodów, interesuje się brudnymi pieniędzmi. Pętla się zacieśnia – i choć ojciec Belforta mówi mu: będziesz musiał wypić piwo, które nawarzyłeś – główny bohater postanawia walczyć do ostatniej kropli krwi. O siebie, o swój majątek, o prawo do ćpania i picia. Na końcu musi też walczyć o żonę. Choć słabo.

Film zrobił na mnie wielkie wrażenie, przyznaję. Przekonujący aktor, przekonujący reżyser, doskonałe prowadzenie kamery, szybki montaż – wszystko sprawia, że trzy godziny mijają niezauważenie. Genialne postaci z drugiego planu, zwłaszcza jedna: Matthew McConaughey, grający rolę mentora Bleforta. Ich spotkanie, gdy siedzą w wytwornej restauracji, a mentor tłumaczy młodemu maklerowi czym naprawdę jest giełda i gdy potem obaj biją się w piersi w rytm rytualnej pieśni giełdowych wilków – zdobywców Wall Street – to jedna ze wspaniałych perełek tego filmu. Zresztą, zobaczcie to sami, choćby we fragmencie, w kończącej zwiastun scenie:

Nie ma powodu, by zwlekać. Ten film trzeba zobaczyć, serio. 

Do góry