Telewizja idzie na dno

06-11-2013, 09:00
Kategoria: 

Telewizja idzie na dno

Jakież to będzie wspaniałe, gdy już do reszty przestaniemy oglądać programy informacyjne! Co to będzie za życie – bez „Faktów”, bez „Wiadomości”, bez sieczki TVN24 i TVP Info, bez „Wydarzeń”!

Internet donosi, że radykalnie spada oglądalność programów informacyjnych. „Fakty” TVN zgubiły milion widzów, inni niewiele mniej. Jestem w tej grupie i jestem z tego powodu szczęśliwy. Przed laty nie wyobrażałem sobie wieczoru bez włączenia TVN24: telewizor grał nawet, gdy nie musiał. Goście w studio zmieniali się, wiadomości powtarzały, a ja podglądałem lub tylko słuchałem – telewizja informacyjna zawsze była w tle.

I nagle to wszystko pękło. Mam już po kokardę oglądania tych samych przez lata mord politycznych i tych samych udających przesłuchania dziennikarzy. Póki oni sami nie zrozumieją, że poza kreaturami politycznymi – wiele z nich nie znika z ekranów od 20 lat – istnieje świat alternatywny, widzowie będą odwracali się od TV.

Nie pamiętam dnia, w którym czołowi polscy dziennikarze zaprosiliby do swoich wieczornych programów literata, poetę, malarza, muzyka, inżyniera, lekarza, biznesmena, wybitnego studenta albo starzejącego się profesora, który zajmuje się badaniami genetycznymi lub czymkolwiek innym – wszystkim, co jest odległe od świata polityki. Oni mogą robić rzeczy wielkie, pisać lub malować genialnie, mogą odnosić światowe sukcesy w inżynierii lub nowych technologiach: do wieczornego programu o największej oglądalności nie trafią, bo nie robią w Sejmie.

Jeśli coś ich czeka, to może jeszcze wizyta w jednej z telewizji śniadaniowych, o ile mają dobrego sponsora, który pokryje koszty takiego udziału. W zalewie przedpołudniowych programów nic bowiem nie dzieje się przypadkowo… Ale to całkiem osobny temat.

TU PACZ! Telewizja niszczy się sama – na własne życzenie. Odbiera sobie widzów krótkowzrocznością dyrektorów, którzy dopuszczają na wizję wyłącznie jeden temat: politykę. Przewidywalnością dziennikarzy, którzy nie potrafią skryć swoich sympatii politycznych. Głupotą zespołów redakcyjnych, które pozwalają, by decyzjami polityków i recenzjami działań politycznych zajmowali się w studio sami politycy, a nie eksperci, albo nawet, a niechby, ludzie z ulicy.

Bo i po co? Show jest wtedy, kiedy do sporu o „miejsca erogenne” w Centrum Nauki „Kopernik” zaprosimy posłankę Wróbel. I co ja wtedy robię? Przełączam się na inteligencję, wyłączając telewizor. Udławicie się politykami, dziennikarze. Sami ich stworzyliście i sami z nimi pójdziecie na dno. Amen.  

Do góry