Hajlujące potwory i ich polityczna spółka

13-11-2013, 09:00
Kategoria: 

Hajlujące potwory i ich polityczna spółka

Nie wiem, kto zrobił to zdjęcie i z jakiego powodu; krąży po Sieci i każdorazowo budzi szeroki uśmiech. Ale po poniedziałkowym święcie wcale mi z powodu tego zdjęcia nie jest do śmiechu.

Na szczęście – wyjeżdżałem, spotykałem się z ludźmi, dla których sprawy warszawskiego bijącego się bydła nie są ważne: żyją innymi problemami.

Dla mnie ważne są.

Ta dzicz, której pieczęć legalności skwapliwie przystawiają politycy dawno już umarli lub chylący się ku politycznej śmierci, nigdy już nie powinna dostawać od państwa lub samorządu żadnej okazji do marszu. Gdziekolwiek, pod jakimkolwiek pretekstem i jakimkolwiek symbolem. Ta dzicz ma imiona, nazwiska, miejsca spotkań-zbiórek, ma swoje sztandary, hasła, dress-code, system zachowań, wspólny sposób myślenia.

Albo żyjemy tu razem, godząc się na różnorodność, ale szanując nawzajem, albo użyjmy aparatu państwa, by skierować hołotę tam, gdzie jej miejsce. Albo mamy policję i system sprawiedliwości – albo władzę kiboli.

Jeśli władzę sprawują kibole, a rząd z kibolami poradzić sobie nie potrafi – nie chce – nie może, trzeba zmienić rząd. Jeśli do spokoju w stolicy (bo w innych miastach Święto Niepodległości świętuje się fantastycznie!) potrzebne jest zdelegalizowanie partii, które posyłają w bój anarchistów lub narodowców, to trzeba to zrobić teraz, rok przed kolejnym 11 Listopada.

Inaczej hajlować będzie nie tylko ten śmieszny psiak z fotografii, ale dzieciaki nauczone przez fascynację biorącą się z podglądania, jak hajlują prawdziwe potwory.

PS. Sorry, że wpis tak bardzo polityczny, ale ciągle trudno mi się uspokoić – zwłaszcza, że widziałem, jak doskonale bawią się inne polskie miasta. Tylko tu, w dużym mieście nad Wisłą, bydło zwycięża.

Do góry