Tele Vizja Niecik, czyli dokąd doszedł Edward Miszczak i jego TVN

10-10-2013, 09:00
Kategoria: 

Tele Vizja Niecik, czyli dokąd doszedł Edward Miszczak i jego TVN

Widziałem wiele faz obciachu i wielu osłów. Widziałem ludzi, których wykształciła współczesna politologia – kretynów i arcymądrych. Ale nigdy jeszcze nie widziałem takiego curiosum, jak we wtorkowym programie Kuby Wojewódzkiego.

Było mi wstyd, że człowiek, do inteligencji którego nie mam najmniejszych uwag, zaprasza do studia – po swojej konfrontacji z Leszkiem Balcerowiczem – postać z Kosmosu, Tomasza Niecika. Niecik to kwintesencja disco polo, podobno król gatunku. Daję wiarę na słowo, nie słucham, czuję obrzydzenie na sam dźwięk tej muzyki, ale rozumiem, że jest komuś potrzebna, że czemuś służy, kogoś bawi albo nawet podnieca. Niech podnieca, bawi, służy.

Ten facet – Niecik – siada obok Balcerowicza i przyznaje, że jest po politologii. Po czy w trakcie, nie ma znaczenia, słowo „politologia” wszakże zna. Balcerowicza niespecjalnie, ale spoko, nie musi przecież. Politolog ze sfery disco polo wypowiada w czasie programu niezwykłe treści:

- jestem energetyczny jak wibrator elektryczny

- don chewita, będzie wino i popita

- ja po whisky mam wytryski…

…i kiedy łapię się na tym, że mam wytryski po erupcji tego obciachu, wyłączam telewizor i zapadam w głęboką zadumę: umierać ze wstydu teraz czy dopiero rano?

Nie przeszkadzam postaciom z Kosmosu w robieniu karier w Polsce. Nie bronię politologom, prawdziwym czy farbowanym, skończonym lub nie, tworzenia muzyki, której słuchają tłumy. Ale bronię elementarnej dziennikarskiej zasady, że zaprasza się do studia wyłącznie ludzi, którzy mają cokolwiek do powiedzenia. Coś, cokolwiek, mądrego, konkretnego, własnego, przemyślanego mniej lub bardziej. Ale niech mają nam coś do zakomunikowania.

Król disco polo powiedział tyle, że wyłączyłem telewizor, nie chcąc krzywdzić sam siebie i broniąc go przed nim samym, przed zderzeniem z Balcerowiczem, który siedział obok i swoim autorytetem legitymizował tę postać. Uzasadniał jej istnienie w telewizji, dając nam nadzieję, że może nie do końca chcą w TVN robić z nas durniów, że może nie do końca chcą nas sprowadzić do poziomu disco polo. A przecież chcą, robią, sprowadzają.

Edward Miszczak, człowiek, którego ceniłem za wszystko co zrobił w RMF i za stworzenie potęgi TVN, tym programem pokazał nam nowy kierunek rozwoju stacji: będziecie słuchali i oglądali ludzi, którzy nic wam nie powiedzą i którzy niczego wam nie pokażą – i będziecie klaskali oczami i pluli krwią zachwytu nic nie widząc i nic nie słysząc, poza apoteozą obciachu.

Sorry, chłopie, puść sobie tego pawia z ekranu na własnym, dyrektorskim biurku. Ja skreślam taką telewizję.

Do góry