Algieria właśnie w Tobie jest!

04-10-2013, 09:00
Kategoria: 

Algieria właśnie w Tobie jest!

To było na swój sposób fascynujące: znalazłem się w miejscu, z którego zwykle zionie beznamiętnym chłodem – i nagle muzyka, emocje, taniec. Algieria niemal w samym centrum Europy!

No przecież nie będę ci ściemniał, że szykowałem się na tę imprezę od miesięcy, bo to nieprawda. Poszedłem na bawarskie pierogi (mięso ze szpinakiem – pychota!) do Adlera w warszawskiej galerii Blue City, zjadłem, przeszedłem przez kilka sklepów (spodnie!), ale gdzieś z dołu dobiegał do mnie coraz mocniej i mocniej mantryczny motyw muzyczny. Ki diabeł, pomyślałem, bo i mnie się zdarza wrzucić myślenie pod sklepienie, ki diabeł więc tak gra i tak przyciąga?

To byli oni:

Fot. al1

Fot. al10

Fot. al3

Bardzo mi żal, że poza smartfonem Xperia Z1 nie miałem żadnego rejestratora dźwięków, a sam smartfon ledwie zipiał w baterii, ale to co grali było niezwykłe i godne uwiecznienia. Folkowe, proste, mantryczne, wpadające w ucho, podkreślane okrzykami publiczności, przyciągające uwagę i w końcu całe moje ciało.

I tak oto stanąłem oko w oko z „Dniami Turystyki i Rzemiosła Algierskiego”.

Szkoda, że imprezie nadano taką niekomercyjną nazwę i tak słabo ją nagłośniono, bo to, co dzieje się od wczoraj w Blue City zasługuje na uwagę dużo większej grupy obserwatorów, a nie tylko przypadkowych przechodniów, takich jak ja, z ciuchami i butelką wina pod pachą.

Co my tu mamy? Z jednej strony muzykę – algierski folklor, a drugiej piękne dywany, stroje Tuaregów, algierską kuchnię, ozdoby. I kobiety. I uśmiech.

Fot. al5

Fot. al6

Fot. al7

Fot. al8

W zapowiedziach internetowych czytam o prezentacji reportaży z cyklu „Historia, kultura i turystyka w Algierii” (znów te drętwe tytuły!), spotkaniach z podróżnikami, dziennikarzami (w tym uczestnikami sztafety Afryka Nowaka) i widzę, że program jest bogaty, ciepło przyjmowany przez publiczność. Mnie jednak zafascynowała – zawsze jej szukam! – łatwo dostrzegalna radość życia uczestników tego eventu.

To był początek imprezy, pełno oficjeli, pierwsze rytmy muzyczne i… Po chwili większość nóg tańczyła, większość twarzy uśmiechała się, większość widzów klaskała, a wszyscy obecni na spotkaniu Algierczycy promienieli ze szczęścia. Jak było fajnie być pomiędzy nimi! Jaka energia, wzruszenie, pasja, jaka radość wspólnoty! Naprawdę rewelacyjne doznanie.

Posłuchałem kilku melodii (dlaczego my tak mało wiemy o tamtym świecie?), przyjrzałem się ich strojom, instrumentom muzycznym, pogodzie ducha wypisanej na twarzach i zwyczajnie zrobiło mi się dobrze. Jakbym był częścią tej społeczności. Oni zresztą musieli mieć tę świadomość, bo nie bawili się na pokaz, nie tańczyli dla publiczności, nie robili eventu – oni bawili się dla siebie, z sobą. Byli naturalni, sympatyczni. Po wielu minutach słuchania i przyglądania się – odszedłem, ale ten taniec nadal trwał.

Rzadko mam takie nastroje i rzadko wpadam w melancholię, ale tu zaszło coś wyjątkowego, mimo, że to tylko galeria handlowa i że tylko kolejna z imprez targowo-promocyjnych. Ale jakże inna! Ilu z prezesów waszych firm w dziesiątej minucie eventu zaczyna tańczyć, klaskać lub śpiewać? Ile waszych koleżanek wydaje dźwięki zachwytu inne niż wow, gdy widzą coś ekscytującego? Ile kobiet i mężczyzn dobrze się czuje w takich ciuchach – w środku Europy?

Fot. al4

Fot. al9

Fot. al12

Fot. al13

To nie byli wynajęci przez agencję PR-ową studenci, którzy dorabiają na evencie „robiąc za Algierczyka” – to SĄ Algierczycy: ludzie pogodni, sympatyczni, mili, roześmiani, przyciągający swoją pasją i osobowością. Nie byłem w Algierii, ale po takim spotkaniu – chcę tam być!!!

Impreza w Blue City potrwa do 9 października. Warto!

Do góry