Słuchaj, to jest rewolucja, serio!

06-09-2013, 09:00
Kategoria: 

Słuchaj, to jest rewolucja, serio!

Piszę z targów IFA w Berlinie, gdzie zjechało pół świata – jedni by wystawić swoje najlepsze produkty elektroniczne, inni, by wszystkiego co przywieziono dotknąć, włączyć, wypróbować i czasem nawet opisać.

W środę była wielka, chyba największa w czasie tych targów konferencja Sony, w czasie której pokazano kilkanaście nowych produktów, w tym dwa – moim zdaniem – absolutnie rewelacyjne. Oba wiążą się z fotografią, choć jeden tylko pośrednio.

Smartfon Xperia Z1 to najnowszy, hi-endowej klasy produkt mobilny Sony i od razu mówię – produkt w swojej klasie przeznakomity. Zrzuciłem w nocy kilkaset pierwszych fotografii wykonanych Z1 i jestem pod wrażeniem. Testuję ten smartfon trzeci dzień, szukając słabych punktów i nie znajduję!

Oczywiście – powiedziałem sobie – to tylko smartfon, więc nie oczekuj zbyt wiele. Matryca w aparacie ma ponad 20 megapikseli, prawdziwych – nie pompowanych jak w Nokii, i to się czuje. W porównaniu do Xperii Z lub innych modeli Sony, w porównaniu do iphone’ów i Samsunga, tu jakość fotografii stoi na najwyższej półce.

Nie chcę porównywać tego smartfonu do lustrzanki; używam ciężkiego nikczemnie Nikona i długo jeszcze nie zmienię tej cegły na cokolwiek lżejszego, kompaktowego. Ale przyznaję: w warunkach dziennych produkcja Xperii Z1 wypada wyśmienicie. Zdjęcia są ostre, wyraziste, kolory absolutnie odzwierciedlają rzeczywistość, zoom pracuje – choć mógłby lepiej, a szumy powstałe przy jego użyciu nie są zbyt wielkie. Robiłem kilkanaście zdjęć obiektom odległym o 150-200 metrów i jakość jest do przyjęcia. Nocą jest nieco gorzej, widać, że aparat pracuje i że nie z każdą sytuacją sobie radzi.

Fot. XperiaZ1_5
 
Fot. XperiaZ1_6
 
Fot. XperiaZ1_7

Sony zadbało o gadżety, czyli umieszczone w nim aplikacje. Jedna – ciągle przyszłościowa w Polsce – to InfoEye, czyli możliwość uzyskiwania informacji o obiekcie, który właśnie sfotografowałem. Robię zdjęcie Bramie Brandenburskiej, używam aplikacji InfoEye i w ułamku sekund mam komplet danych o obiekcie: kiedy powstał, kto zaprojektował, fazy odbudowy.

Ale to nie wszystko – smartfon pokazuje mi kawiarnie, restauracje w pobliżu, daje rady co jeszcze warto obejrzeć… Ale to nadal jeszcze nie wszystko – można sfotografować butelkę wina i dowiedzieć się o jego producencie, poznać wszystkie cechy, zobaczyć o nim film, poznać historię, cenę… Tak samo z książkami, wystawami, znanymi obiektami sakralnymi itp. Fajne, pouczające.

O innych aplikacjach, które niewiele mi dają, nie napiszę: nie lubię doklejać do zdjęć serduszek, dinozaurów i zakładać na twarze zabawne okulary;  ciekawe, ale nie dla mnie, spokojnie można było z tego zrezygnować.

O jednej funkcji natomiast wspomnieć MUSZĘ.

Słuchaj, to jest rewolucja, szczerze. Wiedziałem, że tak będzie, ale smak wydarzeń poczułem dopiero wtedy, kiedy zobaczyłem jak wykorzystuje nowość od Sony Łukasz Jakóbiak, spec od życia w kawalerce o powierzchni 20 mkw i autor serii programów pod tym tytułem.

O co chodzi? O przekaz na żywo na Facebooku. Nie o filmy, nie o zdjęcia, ale o regularny live streaming, czyli prowadzenie własnej telewizji w tym portalu. Włączasz kamerę w smartfonie, logujesz się i jeśli tylko masz cokolwiek do powiedzenia – mówisz, a świat to widzi.

Ta  nowość oznacza śmierć dla wielu blogerek modowych, które pewnie będą chciały tego spróbować, ale ponieważ nie mają nic do powiedzenia, spalą się. Ale jeśli ktoś wie, jak używać narzędzi do przekazu na żywo, jeśli jest oswojony z kamerą i potrafi mówić w sposób zachwycający, to… drżyjcie telewizje! Drżyj Edwardzie Miszczaku ze swoją coraz nudniejszą TVN i TVN24 – idziemy po was!

To znaczy – nie ja idę, ponieważ ja akurat Facebooka nie lubię i staram się używać jak najmniej, ale jestem pewien, że setki, a potem tysiące ludzi zaczną robić z aplikacji Sony Xperia Z1 znakomity użytek. Social Live to znaczy społecznościówka na żywo. Nic już nie będzie takie samo, zobaczycie! Wkrótce obejrzycie na żywo na Facebooku nie tylko pokazy mody, ale tysiące międlących głupie słowa małolatów, tysiące całujących się par, tysiące gadających głów (polityków też, to pewne), a zaraz potem – seks na żywo, poród na żywo, paparazzi w pracy na żywo, śmierć na żywo, katastrofy na żywo, wszystko na żywo.

Do tego doszło proszę państwa, że każdy może nadawać na żywo i mówić co chce i kiedy chce, i o czym chce. Ttak to widzę, a widzę tym dokładniej, że przetestowałem tę aplikację i jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Działa, przekaz oglądają wszyscy śledzący prywatny profil nadającego, jakość jest wyśmienita (ale łącze musi być dobre) i można to komentować na żywo. Bomba!

Miałem napisać o drugim produkcie Sony. I piszę. Ma toto symbol QX10 lub QX100 i są to dwa obiektywy, które można podłączyć do smartfonów Sony. Co dają? Ano… jakość lustrzanki. Normalny, szerokokątny obiektyw, bardzo jasny (przysłona f2.0), pozwala na wykonanie naprawdę znakomitych zdjęć. Jak działa? Razem ze smartfonem albo… oddzielnie.

Smartfon służy mu tym, czym służy w aparatach wyświetlacz, na którym podglądamy zdjęcia. Możesz położyć Xperię Z1 w jednym pokoju i pójść z obiektywem do innego pomieszczenia – robisz zdjęcia wysokiej jakości, które rejestruje matryca w twoim smartfonie. Ale możesz też przypiąć obiektyw do smartfonu i mieć regularny, niezwykłej klasy aparat  fotograficzny.

Doskonałe.

Wnioski? Poszli strasznie daleko w Sony, ładując do smartfonu wszystkie swoje doświadczenia z fotografii. I dobrze, bo to wreszcie oznacza, że stosują w swoim koncernie zasady synergii działania. Inna sprawa, że w ten sposób kasują wielki segment coraz słabiej sprzedających się „małpek”, czyli aparatów kompaktowych niższej klasy, których nikt już nie chciał kupować, no bo skoro są smartfony…

To naprawdę rewolucja. Kasowanie części rynku aparatów na rzecz smartfonów. Dołączanie obiektywu do smartfonów. Przekaz na żywo – w rękach każdego. Jakość zdjęć, która staje się absolutnie doskonała. Miniaturyzacja. Funkcjonalność. Spójność.

Ciekawe co na to konkurencja, bo przecież – nie będzie spała. Z rok lecimy z telefonem na Marsa?

4

5

Do góry