Paranoja. Kicha, że bolą oczy.

15-09-2013, 09:00
Kategoria: 

Paranoja. Kicha, że bolą oczy.

Naprawdę słabiuteńki film. Drewniany. Nie bronią go nawet aktorskie wysiłki Harrisona Forda i Gary’ego Oldmana. Od kiniarzy zacznę domagać się dopłat za pracę w warunkach szkodliwych!

Adam Cassidy (w tej roli Liam Hemsworth, pierwsze drewno tego filmu – taki polski Zakościelny) jest bystrym inżynierem, zatrudnionym przez korporację Wyatt. Produkują smartfony, komputery, a podczas jednej z prezentacji Adam ostro jedzie po bandzie i wygarnia szefowi (Gary Oldman), co myśli. Ten zwalnia go wraz z zespołem i… I wkrótce znajduje dla niego nową rolę: szantażem zmusza go do przenosin do firmy największego konkurenta. Ma być szpiegiem, wykraść najnowszą technologię.

Fot. para2

Dobra. Umówmy się, że to jest możliwe.

Że jesteś gdzieś na końcu łańcucha pokarmowego w gigantycznej korporacji, a główny boss najpierw cię wylewa, a później robi z ciebie szpiega. Spoko. Ale dlaczego trzeba na takiej wątłej podstawie przygotować cały scenariusz? Dlaczego dwóch szefów korporacji (Oldman i Harrison) opiera całą przyszłość własnego biznesu na sukcesie lub porażce świeżo upieczonego szpiega? Dlaczego w otoczeniu wielkich technologii kluczowe okazuje się prymitywne włamanie do skarbca ze smartfonami, a nie jakaś misterna praca informatyków, hakerów?

Tego nie wie nikt. Oglądamy miałką, w niczym nie porywającą i nie wciągającą widza historyjkę. Nie ma tu przekonującej intrygi, nie ma zwrotów akcji, nie ma emocji, akcji, napięcia, nawet pościg między uliczkami i samochodami jest karykaturą filmowych pościgów. Trzecia-czwarta liga kina.

Na dokładkę – pokaz drewniactwa w sztuce aktorskiej na każdym szczeblu. Miłość drewniana. Reakcje głównego bohatera na wszystkie niedogodności losu – drewniane. Puste emocje rozdzielają nawet dwóch utytułowanych gwiazdorów: Oldman i Harrison grają tu bez wysiłku i bez wyrazu, przechodząc obok swoich ról.

Temat wydał mi się interesujący, pomysł dostrzeżony w zwiastunie dawał nadzieję na wysmakowane kino, dwóch dobrych aktorów, sporo młodzieży i… kicha. Szkoda czasu, szkoda pieniędzy na bilet, szkoda zawracania głowy. Pięćset miejsc w kinie, ja plus dwoje innych widzów.

Żądam zwrotu kasy! :-) 

Do góry