Papusza

11-09-2013, 09:00
Kategoria: 

Papusza

Niewykluczone, że na gdyńskim Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych (nazywanym durnowato po nowemu Gdynia Film Festival) widzowie pobiegną dziś obejrzeć czarno-biały, ascetyczny film małżeństwa Krauzów „Papusza”.

Filmowa historia odrzuconej przez „swoich” romskiej, polskiej poetki zdążyła już zgarnąć nagrodę specjalną w Karlowych Warach, tymczasem wydawnictwo Czarne wydało reporterską opowieść o zapomnianej genialnej poetce, która nigdy nie chodziła do szkoły, pisać  i czytać uczyła się przy okazji wędrówek z taborami po kraju. O tym, że litery można poznać w szkole, mała Papusza – po romsku: Lalka, taka była śliczna – słyszała  już wcześniej.

Ale dopiero tamtego dnia zobaczyłam dzieci  z książkami i pobiegłam za nimi. Przepędzali mnie, mówili, że złodziejka. Że zaraza. Nie wszystkie ludzie szlachetne. A nie da się uciec od tego, co się słyszy. Ani  od tego, co się widzi. Samo w uszy i w oczy wchodzi. Co było robić pokornie cierpiałam – wspominała po latach.

Czytać  się nauczyła nie za darmo. Za skradzioną tłustą kurę. Jedna kura – jedna lekcja.

Pisać nie musiała się uczyć. Poezja wychodziła z niej sama, poezja była wszędzie w lesie, w trawie, w sitowiu, w strumieniu, w słońcu. Wszystko, co w lesie żyje, to moi siostry i bracia.

pap3

Nieprawdopodobny geniusz nieznanej Cyganki dostrzegł przypadkiem znany literat, Jerzy Ficowski. Przypadkiem? Przekonaj się na własne oczy, cóż to był za przypadek. Zatem Ficowski odkrył i hołubił, Tuwim uwielbiał ją i też hołubił, i Papusza wkrótce przestała być anonimowa.

I wtedy zaczął się dramat. Posądzona o zdradę, o złamanie plemiennego kodeksu, sprzedanie tajemnic gadziom (nie-Cyganom) przeklęta i naznaczona, zyskała sławę w zamian za cierpienie, opluwanie, odrzucenie i pogardę. Film pokaże to w malarskich obrazach, poetycko, z ładną Jowitą Budnik znaną z „Placu Zbawiciela”. Książka zaś odkrywa Papuszę prawdziwszą, z blizną na pół twarzy.

Za plecami dużo starszego od siebie męża, Cygana jak się patrzy, Dionizego  Wajsa, którego po swojemu kochała i szanowała, spotykała się Papusza z innym Cyganem.

Miał żonę Lolę i dzieci. Byłam troszkę kókietka. Czy to moja wina, że byłam?

To właśnie Lola ciachnęła ją brzytwą.  A Dionizy bił. Romowie – podobno – wciąż biją swoje kobiety. Bo Cygan może zrobić z żoną wszystko, co mu do głowy strzeli. Przegrać w ferbla. Mordę otłuc. Przydusić nogą gardło. Sponiewierać jak ścierwo jakieś.

I w tym wszystkim ona, Poetka Prawdziwa, co miłość wyrażała zachwytem, a zachwyt miłością, wzruszająca, a znawcy twierdzą, że absolutnie genialna, nieznana.

Dlaczego poezja Papuszy, Bronisławy Wajs, jest tak kompletnie w Polsce nieznana? Kto wie? Kto zna odpowiedź, państwo wydawcy?

Kiedy będziecie czytać o kolejnym romskim pogromie, o tych kilkunastu tysiącach ludzi na naszej ziemi – bez ziemi, kiedy będziecie czytać kolejne analizy socjologiczne, podparte badaniami o wykluczonych, o przyczynach nienawiści, o demokracji bez demokracji dla nielicznych – bo tacy inni, kolorowi, nie tak ładni i nie tak pachnący jak my – sięgnijcie po „Papuszę” w książce, obejrzyjcie film: za chwilę w kinach.

Może jakaś maska opadnie, mit jakiś może pęknie, żebraczka z odurzonym dzieckiem pod murami Nowego Światu i Krakowskich Przedmieść wyda wam się jakaś bliższa? Może spróbujecie ją zrozumieć, choć odrobinkę?

Może jest jakiś powód, jakaś przyczyna, której nie znamy, nie rozumiemy, bo wygodniej się posłużyć starym kodem i znanym tropem? Na razie polecam „Papuszę” w każdym wydaniu, książkowym – Angeliki Kuźniak – i filmowym, Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze.

Fot. pap2

Do góry