Molo Residence kontra Villa Pazerność

26-09-2013, 09:00
Kategoria: 

Molo Residence kontra Villa Pazerność

Chciałem (musiałem) spędzić kilka dni w Trójmieście. Są jakieś targi, więc ceny hoteli poszybowały z poziomu 250-300 złotych do 3-3,5 tys.! Powariowali, myśląc, że wszystko im wolno.

To zawsze jest moment największej próby: co zrobić z ceną, gdy rośnie popyt? Jasne, że trzeba zarobić,  jasne, że trzeba maksymalizować zyski. Ale powiedz mi – jaki się nazywa ten mistrz marketingu, który podpowiada podrzędnemu hotelowi Villa Angela z Gdańska, by podnieść cenę ze standardowej 169 złotych za dobę do poziomu – na czas targów – 2699 złotych??? Co się u was zmienia w tym czasie? Jakie lody macie w pakiecie?

Co nakazuje hotelowi Parnas Old Town podnieść cenę z 229 złotych do 3321 – za jedną dobę? Co wywołuje taką dziką presję na wzrost cen? Czym się różni oferta jajecznicy na śniadanie i łóżka na noc w czasie przed i po imprezie targowej?

Różnica wynika wyłącznie z pazerności. Oszołomienia szansą szybkiego, lichwiarskiego zarobku. Jednorazowym skokiem na kieszeń klienta.

Dziesięciokrotny wzrost cen z byle powodu nakazuje mi powiedzieć – nigdy więcej kontaktu z takimi hotelami! Żadnych związków z ludźmi, którzy myślą, że jednorazowym strzałem załatwią sobie całoroczną rentowność. Kuriozalne jest to, że w wyścigach na dziadostwo cenowe wzięła udział niema cała hotelarska elita Gdańska. To wszystko, co jeszcze chwilę temu kosztowało – i miało realną wartość – 200 złotych, na czas małej imprezy targowej podrożało dziesięciokrotnie, bez jakiejkolwiek zmiany w jakości obsługi. Nie dając nic nowego w zamian, żądają bajońskich sum.

Na miejscu rekinów biznesu, którzy płaczą i płacą zdziercom jak za zboże, postawiłbym sobie za punkt honoru olewanie w jakiejkolwiek dającej się przewidzieć przyszłości wszystkich, którzy w swojej  pazerności poszli na całość. Na rympał.

Kończą się targi, a trójmiejska pazerność  znów idzie na żebry – rzucając w Booking.com ceny 150… 190… 250… 300 złotych za dobę i licząc na to, że uda się złowić frajera.

Omijajcie gdańskie hotele! Niech się udławią swoją pazernością!

Ja spędziłem czas w maleńkim hotelu Molo Residence w Sopocie, sto metrów od Monciaka, trzysta metrów od molo, za cenę, która mimo targów nie drgnęła nawet na chwilę. Hotel istnieje od czerwca, właściciel wie, że trzeba jeść małą łyżką, że warto trzymać się standardów normalności i oferować za luksusową jakość – zwykłą, europejską cenę.

Tak się robi biznes, tak się zasługuje na uznanie w oczach klienta.

PS. Zdjęcie wkładam neutralne, żeby nikt mi nie zarzucił, że lansuję sopockiego hotelarza. Ale polecam ten hotel wszystkim, którzy szukają komfortu, jakości i normalności w myśl zasady – odpowiednia jakość za właściwą cenę. W Gdańsku niech się hotelarze walą ze swoją polityką cenową

Do góry