Kobieta: dzieło sztuki czy falsyfikat?

04-08-2013, 09:00
Kategoria: 

Kobieta: dzieło sztuki czy falsyfikat?

Virgil Oldman jest najlepszym na świecie ekspertem od dzieł sztuki. Clair Ibbetson choruje na skrajną odmianę agorafobii. Giuseppe Tornatore jest reżyserem, który połączył ich w parę w mistrzowskim filmie „Koneser”.

Nie mówcie mi, że nie ma dobrych filmów! Posprzeczałem się o to ostatnio w przesympatycznej rozmowie z ludźmi z jednego domów mediowych. Ja narzekałem na frekwencję, oni dawali mi odpór – że nie jest źle, reklama w kinie świetnie się sprzedaje (no, ba!), a jeśli jest z czymś problem, to tylko z jakością filmów, które trafiają do polskich kin. Częściowo się z nimi zgodziłem, nie dostrzegając zbyt wielu wybitnych arcydzieł (poza „Miłością” Fabickiego, „Dziewczyną z szafy”, „Drogówką” i „Django” – kilka więc było), ale częściowo też winiąc samych kiniarzy, niezbornie promujących własny biznes.

Fot. kon3

Oto bowiem mamy film, który przykuwa uwagę, wznieca emocje jeszcze na sali kinowej, zastanawia i fascynuje – i co wie o nim przeciętny widz bezpośrednio od kiniarzy? Nic nie wie, albo niewiele. Skutek? Znów to samo: sobota, późny wieczór, w kilkusetosobowej sali Cinema City garstka ludzi, kilkunastu widzów.

Bo upał? Nie! Przecież klimatyzacja działa genialnie! Ale oni myślą, że nie trzeba się starać. Że wystarczy ogłosić konkurs wśród tych niedobitków, które trafią do kina – uwaga! – można wygrać skodę lub skuter – i już! O tym, by zafundować ludziom w nagrodę roczną miejscówkę w kinie, nie pomyślą. O obniżkach cen biletów, także. O atrakcyjnym programie seansów, zwłaszcza latem – również. O strategii promocji kin – takoż.

Jak więc dzieła takie, jak najnowszy film Tornatore, mają trafić pod strzechy, do gustów szerokiej publiczności? Bez szans! A ten film wyjątkowo zasługuje na dobrą recenzję…

Oldman z „Konesera” jest starym kawalerem, niestety – prawiczkiem. Niedługo przejdzie na emeryturę, ale póki co poznajemy go jak rządzi na aukcjach dzieł sztuki, jak przy okazji robi dziwne lewizny wespół z przyjacielem-wspólnikiem, jak buduje swój majątek w postacie ogromnej kolekcji dzieł sztuki. Osobliwej dość, bo to głównie… portrety kobiece.

Oldman nigdy nie zdejmuje rękawiczek, jakby bał się dotykać dłońmi cudzej własności. Jest apodyktyczny, zrzędliwy, chyba niezdolny do uczuć. Gra go i dźwiga tę rolę niebywale sugestywnie  Geoffrey Rush. Kamień – w pierwszej części filmu. Nieczuły. Nieskłonny do kobiet.

I nagle pojawia się telefoniczne zgłoszenie: proszę przyjechać wycenić mój dom, majątek po rodzicach, i pomóc mi sprzedać jego zawartość – meble, obrazy, rzeźby. Virgil podejmuje się zadania, acz niechętnie, bo nie zwykł przyjmować zleceń przez telefon.

Kobieta, która go zatrudnia to młoda, 27-letnia Claire Ibbetson, urocza dziewczyna, której twarzy od kilkunastu lat nie widział nikt: choruje na agorafobię, nie wychodzi z domu rodziców, mieszka w kilku pokojach schowana za zamkami i ścianami, a Virgila podgląda jedynie przez niewielką szparkę.

Nie opowiem jak, bo to miłe móc przyjrzeć się tej intrydze, ale między tym dwojgiem nieprzystających do siebie ludzi rodzi się uczucie. Najpierw fascynacja, wreszcie miłość. Zwłaszcza Oldman głupieje na starość: pierwszy seks, pierwsze męsko-damskie emocje, zawirowania.

Fot. kon1

TU PACZ! Tornatore doskonale się z nami bawi. Wodzi nas za nos, ten melodramat ma swoją melodykę, napięcie, niepokój. Czujemy, że coś jest nie tak, ale po chwili wszystko się w nas uspokaja – widzimy jak tych dwoje coraz lepiej poznaje się, jak on kocha ją, ona jego. Nie zraża nas pojawiające się co pewien czas słowo: falsyfikat… Przecież Oldman jest specem od dzieł sztuki! Z łatwością, zawsze, wszędzie rozpoznaje prawdziwe dzieło i odróżnia je od podróbki. Czy inaczej może być z miłością, z kobietą? Czy rozpozna w Claire dzieło sztuki, czy może uzna, że to jednak falsyfikat? Czy jej i jego miłość są prawdziwe? Czy mają szansę – on, stary piernik, i ona, młoda i piękna, stworzona dla młodych i pięknych…?

Dawno już nie widziałem tak dobrze skrojonego, perfekcyjnie zagranego dramatu. To na pewno wielka zasługa Rusha, który na  naszych oczach przechodzi wielką metamorfozę – po pierwsze: zdejmując rękawiczki, po drugie ujawniając ludzkie uczucia, po trzecie – kochając na zabój. Ten film zasługuje na wielkie uznanie, bo nie ma w nim słabych stron, a składa się ze scen, z których każda jest przemyślana, zagrana i zmontowana z wielkim pietyzmem.

Jest jeszcze klimat – weszliśmy wszak w sferę arystokracji, koneserów sztuki, wielkich pieniędzy, , które kuszą wszystkich i dużych emocji, które towarzyszą pieniądzom. Weszliśmy w przestrzeń pozbawioną sentymentów, w której stary asystent Oldmana mówiąc o swoim małżeństwie porównuje je do aukcji. Nigdy nie wiadomo, kto nas przebije i nie wiadomo też nigdy, czy dzieło sztuki jest autentykiem, czy zwyczajną podróbą.

Fot. kon2

Niczego nie zdradzając, powiem tylko tak: z kobietą jest jak… z kobietą. Każdy to może ocenić według własnych doświadczeń. Ale koniecznie trzeba to porównać w filmem Tornatore!

Tu zwiastun:

Do góry