Było cymbalistów wielu. Taki jest chyba jeden.

13-08-2013, 09:00
Kategoria: 

Było cymbalistów wielu. Taki jest chyba jeden.

Nie znam go, nie wiem jak ma na imię, gdzie mieszka, co robi, ale stałem przez kilkanaście minut wpatrzony w ruch jego rąk jak w obrazek.

Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie nie hula wiatr, hula sztuka. Czasem nawet sztuka przez duże S… Mam to szczęście kolejny raz trafić na człowieka, który z uderzeń pałeczkami w cymbały stworzył cały spektakl, przykuwający uwagę widzów, zatrzymujący ich na stałe.

Najpierw robiłem mu tylko zdjęcia, obserwując ruchy dłoni i pasję tworzenia, która unosiła całe ciało. Ale później pomyślałem – zaraz, chłopie, przecież on nie jest modelką, nie stoi tu, żeby pozować, nie rusza się, żeby robić mu fotografie w tysiącach póz – on gra muzykę! I to jaką! I to jak!

„Stairway to Heaven” Led Zeppelin? Może coś ostrzejszego? Może kraina łagodności? Rock? Klasyka? Proszę bardzo…

Kolejny raz podszedłem do niego, mając już małą kamerę w dłoni. Odłóżmy na bok niedostatki nagrania, szumy wiatru, dźwięki ulicy, krzyki dzieci… Co ja tu będę mówił, tego trzeba posłuchać! „Nothing Else Matters”, Metallica. Na cymbałach…

Do góry