Wojów ci u nas dostatek!

29-07-2013, 09:00
Kategoria: 

Wojów ci u nas dostatek!

Wszyscy mają nadzieję, że będzie to największy w Europie taki festiwal. Bo już „prawie jest”. Słowianie i Wikingowie spotkali się w Wolinie po raz 19. i przekonywali, że warto w ich odwieczną wojnę inwestować.

Festiwal Słowian i Wikingów rozgrywa się we wczesnośredniowiecznym, wolińskim skansenie na wyspie Ostrów na rzece Dziwnej. Tam właśnie zrekonstruowano 27 dawnych zabudowań i tam też obie nacje rozgrywają między sobą wielkie bitwy, a kiedy schodzą z placu boju, oddają się rozrywkom, uczcie i relaksowi.

Fot. Wolin_kolaz2

Mnie bardziej od walk – niezwykle męczących w tym upale, tylko podziwiać! – fascynowały okolice festiwalu. O ile narzekałem na Biskupin i jego absurdalną komercjalizację, to w tym przypadku nie tylko z powodu rozmachu działania, trzeba postawić organizatorom wielki plus. Fajne są takie imprezy właśnie z powodu rozległości i kreatywności otoczenia. Muzycy i kowale, tkaczka przy pracy, snycerz, wróżka, żebrak czy targ niewolników. Są kupcy, są rzemieślnicy, są karczmy. Można przyjrzeć się pracy garncarza, złotnika, podpatrzeć jak wyrabiało się kiedyś groty do strzały łuczniczych, dotknąć dziegciu i usmolić się przy gorących kamieniach, na których wypieka się podpłomyki. Są repliki średniowiecznych łodzi, są stare zbroje i pięknie odtworzone ich współczesne kopie. Mieczów i tarcz – dostatek!

Fot. Wolin_kolaz

Fascynują mnie ludzie, którzy ściągają na takie imprezy z całej Europy, a w tym roku także z Kanady. Tłumy (w tym roku 1400 wojów i rzemieślników!), które na baczą na temperaturę, kurz, spartańskie warunki, a świetnie się bawią walcząc o zdobycie kolejnych trofeów i pokonanie przeciwnika. Tu nic nie jest ustawione, tu każda walka może zakończyć się zgodnie ze sportowym duchem – wygrają najlepsi. Raz Wikingowie, raz Słowianie. Zawsze wygrywają mężniejsi!

Ta pasja musi być zaraźliwa: coraz więcej drużyn uczestniczy w podobnych festiwalach, coraz częściej interesują się nimi białogłowy. Mężowie walczą i biesiadują, a one wyplatają krajki, z paciorków układają naszyjniki, doglądają dzieci – też stylowo ubranych lub rozebranych do naga, taki styl w upale – i odpoczywają. Każda w obowiązkowym stroju z epoki. Króluje len, bawełna, proste, funkcjonalne kroje, etniczne wzory.

Fot. Wolin_kolaz4

Pasja ma moc przyciągania – na Wolin co roku ciągną tysiące turystów, do tego stopnia, że lokalna trasa zapycha się na kilka godzin. To dobry znak dla festiwalu, ten korek. Będzie tylko jeszcze lepiej, jeszcze ciekawiej! I może wreszcie zainteresowanie takimi imprezami wykażą naprawdę duże marki z dużymi budżetami: warto inwestować w wojów! I w tradycję. Ja dzięki tej imprezie dowiedziałem się, że Wolin był we wczesnym średniowieczu jednym z największych miast północnej Europy. Potężny, bogaty, intensywnie rozwijający się – dzisiaj to miasteczko, jakich w Polsce wiele. Kto by wiedział o Wolinie, gdyby nie wojowie? ;-)

Do góry