W poszukiwaniu spokoju

17-07-2013, 09:00
Kategoria: 

W poszukiwaniu spokoju

Chyba wszyscy turyści, przerażeni zapowiedzią strajku generalnego w Grecji, postanowili dziś pozostać w hotelach, bo na drogach i w miastach panuje spokój i wręcz bezruch, jak na greckie, letnie standardy. Ale poza tym – nic się nie zmienia.

Grecy mają do życia inny stosunek niż narody Północy. Więcej dystansu, cierpliwości – bo choć wydają się impulsywni, żywiołowi, jest to żywioł ujawniający się w bardzo określonych chwilach. Mówi się, że temperament nakazuje im tańczyć i pić od wieczora aż do białego rana, że nie mają umiaru w popijaniu wina, ale to tylko stereotypy. Grecy piją mniej alkoholu niż (statystycznie) Polacy, potrafią bawić się przy jednym drinku całą noc, chcą za to śpiewać dużo i głośno.

Ouzo, które do tej pory piłem tylko z wodą, dużo lepiej smakuje mi z sokiem brzoskwiniowym – i na tym wolałbym poprzestać. :-) Nie mogę przyzwyczaić się do Metaxy, dla mnie to ciągle trunek czekający na odkrycie. Albo ja dorosnę do niej, albo umrę nie znając jej prawdziwych właściwości… Greckie wina, które tu piłem i mogę serdecznie polecić, to wytrawne Kleoni i oczywiście Retsina – z dodatkiem żywicy sosnowej, którą oni pakują do kadzi w procesie fermentacji. Daje to winu specyficzny (nie każdy lubi!) żywiczny aromat i smak. Ale warte jest grzechu.

Wiecie z jakiego powodu śmieją się tu z polskich turystów? Z powodu naszego wyobrażenia o zawartości sałatki greckiej. Tutaj jest ona wszechobecna, owszem, ale skład ma zawsze ten sam (a jak jest inny, to znaczy, że nie grecka). Pomidory, ogórki, czerwona cebula, oliwki, feta, oliwa z oliwek. I wszystko. Żaden olej rzepakowy, żadna kukurydza, papryka groszek czy inne koperki i sosy siedmiu mórz. Kontynentalna grecka sałatka bywa lekko słodka, bo lokalne warzywa i owoce przesycone są słońcem, a słońce dodaje im smaku. Nawet cebula jest bukietem smaków, a nie prostym jak cep warzywem.

Jutro Ateny, Pireus, a stamtąd na Santorini. Zamiast szukać ważnych dla historii ludzkości fragmentów starej architektury, zamiast budować przekaz pełen powagi, refleksji, ja skaczę z aparatem od roślinki do roślinki, polując na detale, niuanse, rzeczy proste i dziwne… Odrobina nudy, świętego spokoju, ciszy… Jak miło. Małe, greckie wakacje.

Fot. gr5

Fot. gr3

Fot. gr2

Fot. gr1

Do góry