Toruński luz

03-07-2013, 09:00
Kategoria: 

Toruński luz

Można iść wzdłuż długiego na ponad sto metrów muru przy Bulwarze Filadejfijskim w Toruniu i chichrać się na potęgę. I choć znasz te cytaty na pamięć, choć to nic nowego – idziesz i chichrasz się.

Potęga sztuki ulicznej, którą uwielbiam, znalazła w kilku polskich miastach bardzo mądrych mecenasów: lokalne władze. Zamiast walczyć z graffiti, pozwalają twórcom tego gatunku rozwijać swoją kreatywność na wskazanych przez miasto murach. We Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi czy Poznaniu niemal regularnie pojawiają się duże powierzchnie elewacji, zamalowane podczas streetartowych happeningów, w Warszawie street art trafił nawet na Dworzec Caentralny, a w Toruniu…?

W Toruniu znalazłem kilka ciekawych murali, ale wszystkie przebił ten najbardziej – jak się wydaje – skomercjalizowany, położony wzdłuż bulwaru nadwiślańskiego. Lekka forma, bez wielkich udziwnień i jako główny magnes – cytaty z „Rejsu” oraz współczesnych, wcale nie mniej komicznych postaci. Mamy więc Rokitę, mamy Niesiołowskiego, wkradł się Komorowski, jest Chlebowski. Prosty, zwykły, humorystyczny akcent – idealny, by mrugnąć okiem do znajomych i świetnie się nastroić na cały dzień. Lub tydzień.

W Portugalii tworzy się specjalną ustawę obejmującą sztukę uliczną – chodzi o to, by stała się ona pełnoprawnym dziełem, mającym w przestrzeni miast takie same prawa jak sztuka reklamy, a była jednocześnie ucywilizowana pod względem formalnym, nie niszczyła miast lecz je wzbogacała. Kto był w Lizbonie, ten wie, że to miasto ma sztukę graffiti rozwiniętą na potęgę. I bardzo dobrze, pora, by inne kraje wzięły przykład…

A tymczasem tak to wygląda w Toruniu… Luz w cytatach: 

Fot. t1

Fot. t3

Fot. t4

Fot. t5

Fot. t7

Fot. t8

Fot. t9

Fot. t10

Do góry