Ten tekst jest o Was!

18-07-2013, 09:00
Kategoria: 

Ten tekst jest o Was!

Gapa do sześcianu!!! Już chciałem usiąść, by napisać kilka zdań o dzisiejszych Atenach, a tu rzut oka w kalendarz i…?! I porażka! 10 lipca TuPacz.com skończył 6 miesięcy, a ja nie wspomniałem o tym ani słowem! Pora więc napisać… o Was!

Właściwie – zacząłem pisać w grudniu 2012 roku, ale wszystkie teksty zostały wrzucone na blog 10 stycznia. Pierwszego dnia zajrzały tu 43 osoby. Kompletnie przypadkowe, kilkoro przyjaciół, rodzina (a ciocia Basia ciągle nie rozumie, po co komu takie pisanie – nie lepiej majsterkować?), ale generalnie początki były tyleż trudne, co zobowiązujące. Bo co innego sądzić, gdy czyta się takie opinie: Czytamy i czytać będziemy zawsze…?

10 stycznia ukazał się tekst „50 rzeczy, które kobieta musi mieć w torebce” – do dziś czytało go ponad trzysta osób, niektóre nawet kilka razy, miał w swoim czasie spore branie. Ale to i tak mało, gdy widzi się, jaką popularność miewają niektóre wiosenne i letnie wpisy. Przez 6 miesięcy liczba unikatowych użytkowników na tej stronie przekroczyła 22.000, a liczba odsłon sięgnęła prawie 59.000! Nie ma sensu mierzyć się z innymi blogerami, bo to nie jest wyścig, ale taki wynik bardzo mnie satysfakcjonuje. Wielu z Was zagląda na blog i czyta nie tylko najnowszy wpis, ale wraca do starszych notatek – często to widać po ich komentarzach lub mailach.

Średni czas spędzany na blogu to 3 minuty i 52 sekundy, co oznacza, że nie tylko wpadacie tu, by zajrzeć, ale też, by poczytać.

Za tę Waszą chęć do czytania – szacunek i wielkie podziękowania. Warto pisać, kiedy wiadomo, że ktoś to czyta, choć pisanie to i tak przyjemność sama w sobie. Ale to naprawdę miłe, że są ludzie, którym się czytanie nie nudzi.

Skąd jesteście? Warszawa, Poznań, Kraków, Wrocław, Katowice, Gdańsk, Lublin – z tych miejscowości i ich okolic logują się tu najbardziej aktywni czytelnicy. Ale mam też sympatyków w Szczecinie, Bydgoszczy, Toruniu, Częstochowie, Olsztynie, w Norwich, Dublinie, Munster, Berlinie, Cambridge, Montrealu, Sofii, Paryżu, Atenach, Trani (!), Madrycie, Wilnie, Viareggio, Lizbonie, Rio de Janeriro, Sankt Petersburgu, Capetown, Astanie, Istambule i w 930 innych miastach na wszystkich kontynentach! Dosłownie – na wszystkich.

Największy jednorazowy ruch na blogu zanotowałem we wtorek 16 kwietnia, kiedy pojawił się tekst o restauracji Mąka i Woda: aż się trzęsło od wizyt, w jednym kwadransie na blog weszło ponad 700 osób!

Najwięcej odsłon ciągle ma kategoria LAJFSTAIL, a z tekstów największym zainteresowaniem cieszyły się:

  1. Czesław śpiewa i gotuje, czyli Pausa Mozila przy Ząbkowskiej
  2. Największy i najsmuklejszy smartfon świata
  3. Mąka i Woda. Klimat i niedoróbki.
  4. 25 filmów, które wpłynęły na moje życie
  5. Nieprzyzwoicie genialny film
  6. Nocą malują, za dnia śpią
  7. Saunabeczka kusi i pachnie seksem
  8. Polska specjalność: chińskie podroby, kebab i pizza
  9. To się nosi. I to będzie się nosiło! Młoda moda idzie w górę!
  10. Na północy bez zmian

Mam tu na blogu swoje ulubione teksty – choć bardziej by mnie ciekawiło, które Wam przypadły do gustu…?

Najbardziej zaniedbałem TESTARIUM, ale może dlatego, że nie szukam sposobów, by pastwić się nad markami, a niewiele z nich potrafi mnie naprawdę zaskoczyć.

Cieszę się z kierunku, w którym rozwija się OKO WIDZA, choć większość filmów, które widzę (a nie o wszystkich piszę…) po prostu mało mi się podoba i nie zasługuje na swoją cenę. Nie ma tekstów w NO PASARAN!, ale to głównie z litości, bo nie mam siły pastwić się nad wszystkim i wszystkimi, którzy działają mi na nerwy. Dziś tak było z bankomatem, ustawionym prosto na greckim słońcu – nie widać ani jednej litery i cyfry! Ile jest w Polsce bankomatów, które jakiś dureń lokuje w miejscach zupełnie do tego nie dostosowanych???

No i zapytacie – co dalej? Coś mi się wydaje, że wielkich zmian nie będzie. Jak zawsze, widzimy się codziennie (prawie – nawaliłem tylko kilka razy!) od 9 rano. Jak zawsze: chcę tu pisać o sprawach, które mnie fascynują, wciągają, bawią lub złoszczą – nie szukając powodów, by wchodzić w silne relacje z markami.

Jak zawsze – mówię NIE tym wszystkim, którzy pytają, czy mógłbym napisać dobrze o ich marce, a oni w zamian dadzą mi się pobawić ich gadżetem lub wspaniałomyślnie zostawią mi go na zawsze. Dziwne: sami biorą pensje w złotówkach (lub euro), a blogerom oferują wymianę typu „usługa za paciorki”. Nie ma tak! Sami nauczcie się pisać tak dobrze, jak my… ;-)

Oczywiście – bez Czytelników to pisanie nie miałoby sensu. Nie martwi mnie specjalnie brak komentarzy (kto ma czas?) ani tym bardziej moja własna aktywność na Facebooku (nie przepadam!), bo tak naprawdę każdy Czytelnik ma wartość przede wszystkim wtedy, gdy decyduje się przeczytać, co autor miał dziś do powiedzenia. Gdybym chciał polować na lajki lub komentarze, pisałbym o seksie, wspominał kobiety ważne i nieważne, robił zadymy dla zadym i udawał chojraka, który wszystko może, wszystko ma i na wszystko go stać. Mnie się podoba status, jaki mam i to, że lubię tę swoją codzienną harówkę.

Dziękuję, że jesteście. Znani (z Facebooka) i całkowicie bezimienni. Jeśli pozostaną po nas słowa i umiejętność czytania ze zrozumieniem, to już dobrze!

PS. Tytułowa fotka pochodzi z Montalcino. To jeden z moich ulubionych włoskich widoków.

Do góry