„Ścigając pamięć” i Grażyna Szapołowska

11-07-2013, 09:00
Kategoria: 

„Ścigając pamięć” i Grażyna Szapołowska

Gwiazdorząca Gwiazda, nawet jeśli jest nią naprawdę – a Szapołowska jak na polskie warunki gwiazdą jest bez cienia wątpliwości – może być męcząca. Aktorka o twarzy wampa, polska femme fatale, świetna w piątej części „Dekalogu”, poruszająca w „Bez miłości”, posągowa   w „Panu Tadeuszu” – napisała wzruszającą i mądrą książkę.

Nawet cienia gwiazdorzenia! Choć oczywiście są futra, są słynne włoskie sobole. Brakuje mi teatru, zaczęłam pisać – mówi i ani słowem, w na poły autobiografii, na poły dzienniku, w swoim „Ścigając pamięć” nie napomyka o procesie z Janem Englertem, który wyrzucił aktorkę z pracy. Ani słowa na temat procesu, skandalu, wzajemnych zarzutów. Elegancka, powściągliwa, refleksyjna, stonowana.

„Ścigając pamięć” to piękna książka o odchodzeniu Matki: aktorka w niezwykle czuły sposób żegna  się z ukochaną osobą, towarzyszy jej – dziewięćdziesięcioletniej ciężko chorej, wozi do szpitali, walczy o pomoc, o diagnozę, serdeczną opiekę, o wsparcie. Aktorka  mówi w wywiadach, że pisanie było dla niej formą terapii. Utrwalała codzienność, kolejne trudne dni na kartkach dużego ściennego kalendarza poświęconego Chopinowi.

Książka jest zamknięciem trzech  ostatnich miesięcy życia z Matką, tkliwym zapisem miłości i tęsknoty. Zwyczajna codzienność, śniadania, spacery, ostatnie  radosne chwile, gdy jasny umysł chorej pozwalał na wspominanie, grę w karty, lektury, i te chwile najtrudniejsze – ból, odchodzenie, degradacja fizyczna, utrata świadomości, to wszystko, każdego dnia wywołuje wspomnienia z życia aktorki.

Oprócz tego – wielkie filmy, kariera, wyjazdy, miłości, dramaty małe i duże, nagrody. Zaskakująco dobrze się to czyta i nawet jeśli nie jest Szapołowska pierwszą aktorką z mojej listy ukochanych (przez lata była nią chłopczyca Jadwiga Jankowska-Cieślak), to czytając nabiera się do niej naprawdę wielkiej sympatii.

Jest ta książka również niezamierzoną skargą na nieczułych, bezdusznych lekarzy i hymnem pochwalnym na cześć tych z prawdziwym powołaniem. To także piękne świadectwo siły kochającej córki i znaczenia ogromnego wsparcia ze strony partnera – Erica, siostry Lidii, córki Kasi, i kilkuletniej wnuczki Karoliny.

Fot. sza4

Szapołowska zarzeka się, że nigdy nie napisze prawdziwej autobiografii. I już nie musi. Wszystko, co ważne powiedziała  o swoim aktorstwie w tej niewielkiej książce. Nawet to, dlaczego właściwie nie tyle na gwiazdę pozuje, co po prostu się nią czuje. Na początku kariery była skromna, nie wymagała na planie szczególnego traktowania, bycia wyjątkową i kapryśną nauczyli ją... Włosi na planie serialu „Piazza di Spagna”.

TU PACZ! A czy wiesz, że słynny, nagrodzony canneńską  palmą węgierski film „Inne  spojrzenie” Karoly Makka, kontrowersyjna jak na początek lat osiemdziesiątych historia lesbijskiej miłości, zaczął się na filmowym planie od słów Jankowskiej-Cieślak, słów które brzmiały: Ja chromolę to przedszkole, misia, lalki też chromolę, tylko jeża nie chromolę, bo mnie jeżyk w pupę kole...? Ja to wiem od Szapołowskiej!

Dobra aktorka została dobrą pisarką. A to nie jest ani pierwsza, ani pewnie ostatnia jej książka. Jest tylko szczególna, zwraca uwagę na to, co w życiu najważniejsze, w niewymuszony, skromny sposób uczy pokory wobec losu.

Ps. Bardzo dużo ciekawych zdjęć: prywatnych i tych z planów filmowych. Polecam!

Fot. Oficjalna strona Aktorki

Do góry