Greckie śniadanie, na pocieszenie

16-07-2013, 09:00
Kategoria: 

Greckie śniadanie, na pocieszenie

Taki widok obudził mnie dzisiejszego poranka… Kastraki, niewielka wieś w środkowej Grecji, u stóp masywu Meteorów. Poranek nie jest wiele gorszy od późnej nocy…

Fot. Kas9

Grecja jest w kryzysie, turyści to czują i z jednej strony – jest ich mniej, a z drugiej – sami Grecy, mam wrażenie, starają się jakby nieco mocniej niż zwykle. Przynajmniej tu. Jestem na prowincji. Kiedy jechałem do hotelu Doupiani House (całkiem udanego, choć sensacji nie ma – w sam raz na dwie noce), na ulicach każdego miasteczka, w każdej wiosce widać to jedno charakterystyczne hasło: FOR SALE. Niemal wszystko można kupić – poza grecką duszą.

Małe warsztaty i wielkie fabryki. Restauracje i kawiarnie. Hotele (choć turystyka trzyma się całkiem dobrze), bary, sklepy, zakłady produkcyjne, usługi oponiarskie, samochodowe – czasami masz wrażenie, że uczestniczysz w wielkiej, narodowej wyprzedaży. Niektóre ogłoszenia zdążyły mocno spłowieć, wiszą już od trzech lat.

TU PACZ! Ale Grecja w swojej kontynentalnej wersji ciągle ma moc urzekającą. Meteory majestatyczne, wielkie, z przycupniętymi na każdej niemal półce skalnej monastyrami. Ludzi jak zawsze sporo, choć Grecy skarżą się, że wszystko co najlepsze – już jest za nimi. Ci, którzy mają w pamięci lata dawnej świetności – jak Kostas – po dawnemu zapraszają do domu, na łyk wina lub szklaneczkę ouzo. Żeby tylko pogadać, żeby było jak kiedyś. I żebyś został do rana, bo co masz innego do roboty…?

Fot. Kas8

Lubię ten klimat. Jego aromat, historię, która jest tutaj wszędzie i z każdej strony przypomina, jakim jesteśmy pyłem…

Fot. Kas5

Ale przede wszystkim lubię tę przestrzeń. Nie ma znaczenia, że kryzys, że coś się wali, że ludzie narzekają, że mają dość polityków, Unii Europejskiej… Ważne, że można popatrzeć na przeogromne skalne masywy. I widzieć w ich sile – wskazówkę dla siebie: trzeba walczyć, żyć, bić się o swoje.

Dobrze robi taka podróż.

Fot. Kas2

Fot. Kas3

Fot. Kas6

Fot. Kas7

Do góry