Łaziki i letnie zjawy: Czarnoszyby Man, Milicjant i VIP

22-06-2013, 09:00
Kategoria: 

Łaziki i letnie zjawy: Czarnoszyby Man, Milicjant i VIP

Gorąco tak, że dla ochłody wyciągam z dna komputera fotografie lutowego śniegu i gór lodowych, które napadły Titanica, i od razu mi lepiej. Głowa puchnie: powitanie lata, noc Kupały, jedni puszczali w niebo chińskie lampiony, a drudzy zbierali podpisy pod żądaniem odwołania prezydentki (podpisów nigdy za wiele), więc i mnie się zebrało. Na nocne reminiscencje.

CZARNOSZYBY MAN

Najpierw Maserati. Pan Właściciel nakrył mnie na foceniu znaku umieszczonego na przednim grillu jego auta i kategorycznie zakazał robienia dalszych fotografii. Dlaczego nie? Bo nie, sam nie jestem, widzi pan, z damą, więc proszę odejść. Próbowałem zerknąć choć odrobinę za szyby, by dopaść obiektywem tę kocicę, którą tak skrzętnie skrywał przed światem, ale najpierw się okazało, że wszystkie boczne szyby ma kompletnie czarne, a potem jak wyrwał asfalt spod kół – wystraszony, żem może paparazzo – to w sekundę był na drugim końcu Placu Konstytucji. I tyle go miałem.

Złowiłem to:

Fot. Maser

A żeby zaspokoić własną ciekawość, jak to cacko prezentuje się od wewnątrz – kocica szczerze mówiąc w ogóle mnie nie interesowała – zrobiłem sobie research internetowy i już mam. Ładnie tam w środku mieli, kurde…

Fot. Maserati_kolaz

MALINOWE OBCASY

Później mnie zagnało na Chmielną 7, na wysokość sklepu Raspberryheels, do którego zamierzałem zajrzeć już od dawna, w poszukiwaniu męskich butów polecanej mi marki John Fluevog. No i były: znakomite, te w kratkę, na jednym ze zdjęć w kolażu. Do tego sporo damskiego obuwia, choć w wydaniu internetowym sklepu jest go znacznie więcej. Niezależnie od wszystkiego, fajny sklep, dobra miejscówka, bardzo miła pani – inna niż Czarnoszyby Man.

Fot. Buty_kolaz

VISTULA IMPORTANT PERSON

Potem z kolei dopadł mnie pan milicjant. Albo policjant. Nie wiem. Wręczył mi voucher do wykorzystania w „Kameralnej – Zakładzie Gastronomicznym Z Wyszynkiem”. Kupon uprawniał do wypicia drugiego piwa na koszt firmy. Nie zwróciłem uwagi panu mili-policjantowi, że właśnie mnie korumpuje, ale to nic, bo zaraz po nim podszedł Pan VIP, też z ulotką. Pan VIP miał na smyczy zawieszonej u szyi identyfikator z napisem: VIP. Vistula Important Person, i powiedział mi, że rozpoznaje we mnie Polaka.

Tylko nie wiem – powiedział – z którego dokładnie jesteś miasta, bo mnie intuicja w tym upale zawodzi.

Ja na to, że stąd, z Woli, a Vistula Ważniak, że on tu nikogo nie zna, bo on z Londynu.

Wiesz – mówi – wpadam do ojczyzny starej, pochodzę trochę po ulicach, bo ja dziennikarzem jestem, napiszę jakiś tekst i do gazety swojej wyślę, bo mam w Londynie gazetę, i tak żyję. Z wierszówki znaczy.

Nawet nie wiem, jakie ulotki rozdawał, bo coś mi go wyrwało sprzed nosa, jakiś londyński wiatr czy cóś. Lub deszcz wierszówki go zmył.

Fot. Milicjant

ŚRÓDMIEŚCIE POŁUDNIOWE

Mnie natomiast wywiało w przestrzeń starej Warszawy, a konkretnie w kwadrat gdzieś pomiędzy Hożą i Wilczą, ze schowanymi wśród nowych biurowców i odnowionych kamienic resztkami stołecznej potęgi sprzed lat… Zawsze tamtędy tylko przejeżdżam, zawsze mnie korciło, żeby przystanąć, poszperać między murami. No i udało się.

Developerzy zabijają to miejsce nowoczesnym betonem, ocynkowaną blachą i szkłem, stare mury ledwie już wytrzymują to podkopywanie się z zewsząd, wbijanie się w podziemia z kolejnymi parkingami, wciskanie kolejnych fundamentów. Klamry trzymają to skupisko cegieł w jednej całości, ale pewnie już niedługo.

Inna sprawa, że takie okoliczności przyrody w tej części miasta stają się powoli rarytasem…

Fot. Domy_kolaz

MISTRZOWIE

I na koniec – podróże w Sieci, czyli maluteńka część tego, co wygrzebałem w Internecie szukając kolejnych miejskich murali. Więcej jutro, bo jutro świetna graficiara z Montreuil-sous-Bois spod Paryża. Do niej należy dolne dzieło – dziś tylko po to, żeby cię poszczuć.

Fot. Graffiti_kolaz

PS. A plakat Titanica z czołowej fotografii wypatrzyłem na ścianie jednego z najstarszych pubów. Zachwycił, choć wiem, że to tylko tysiącami powielany gadżet…

Do góry