I tylko mi nie mów, że to nie miało znaczenia!

05-06-2013, 09:00
Kategoria: 

I tylko mi nie mów, że to nie miało znaczenia!

Nigdy wcześniej w PRL tak wiele nie zależało od karty białej dużej, karty białej małej i karty różowej, jak wtedy, 4 czerwca 1989 roku. Trzema wrzuconymi do urny kartkami papieru zmieniliśmy bieg historii i losy sporej części Europy. Nie popadam w patos, ale czasem trzeba to sobie we łbie na nowo ułożyć: naprawdę zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

Wczoraj był Dzień Wolności. Uczciłem go butelką południowoafrykańskiego wina kupionego późnym wieczorem w winiarskiej piwnicy, mam z niedzielnego jarmarku francuski ser, a trzy rodzaje chleba z ziarnami kupiłem w Galerii Wypieków Lubaszki. 24 lata temu przed godziną 22 mógłbym kupić alkohol jedynie w knajpie lub na melinie, ser z Francji można było zobaczyć co najwyżej na francuskich filmach i jedynie chleb baltonowski – jedyny w moim osiedlowym sklepie – mógłby się od biedy równać smakiem z tym, co dzisiaj wypiekają u Lubaszki.

To nie jest pochwała dobrobytu, bo ten dzisiejszy dobrobyt to ciągle rzecz względna, ale na poziomie elementarnych dóbr dostępnych przeciętnemu Polakowi, obu ustrojów porównywać po prostu nie wypada. Tamten syf, jego zakłamana rzeczywistość, jego bieda i prostactwo poszły w cholerę dzięki tym trzem kartkom, na których umieszczone były nazwiska kandydatów do parlamentu. Komunę skasowano papierem. To był ciekawy czas. No i – młodzi byliśmy, życia ciekawi, głodni, wyposzczeni…

Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu z okazji Dnia Wolności uruchomiono lokal Państwowej Komisji Wyborczej, stanowiący odwzorowanie dawnego lokalu wyborczego. Paprotki, zielone sukno, orzeł bez korony na biało-czerwonej i biało-czerwone goździki, radio Sudety, stary telefon. Tak było. Przed budynkiem – nysa z materiałami wyborczymi Solidarności, a tuż obok, przy Pałacu Prezydenckim – dwa wielkie plakaty z Garym Cooperem. Tak też było.

TU PACZ! Nie rozumiem politycznych pajaców, którzy deprecjonują znaczenie tamtych wyborów. Że nie były wolne, że były zgniłym kompromisem, że Jaruzelski powinien wisieć, a Polska powinna spływać krwią komunistycznych siepaczy, ich rodzin i znajomych. Gówno prawda. Wtedy wszystkim nam brakowało wyobraźni – co jeszcze może się wydarzyć, dokąd dojdziemy, jak to się potoczy, jakie będziemy wiedli życie. Jedni chwycili wiatr w żagle natychmiast – ustawiając się z papierosami, proszkami i kasetami wyłożonymi na polowym łóżku, handlując czym się – innym, na pegeerowskich wioskach, nowy ustrój zgotował kilkunastoletnie piekło. Ale nikt nie przewidywał, jak daleko dojdziemy. Nikt nie widział na horyzoncie wina z RPA w piwniczce prowadzonej przez Włocha i jego polskie dzieci, nikt nie wylukał francuskich serów na półce, samochodów w prawie każdym domu i telefonów w każdej dłoni.

Pajace z Wiejskiej i okolic specjalizują się w dzieleniu. Cokolwiek zbudujemy razem, oni chcą dzielić. Cokolwiek nas łączy, przy jakiejkolwiek okazji – zawsze zrobią wszystko, by to zohydzić.

Tyle poświątecznie. Teraz głosujemy przeciw komunie! Tak wyglądał lokal wyborczy:

Fot. w1

Fot. w_kolaz3

Fot. w11

A tak wyglądały ówczesne gazety z obu biegunów:

Fot. w_kolaz

Obwieszczenia i instrukcje do głosowania…

Fot. w_kolaz2

I jeszcze ta boska nysa propagandowa…

Fot. w8

I świat z wczoraj:

Fot. w10

Do góry