25 polskich filmów, które wpłynęły na moje życie

07-06-2013, 09:00
Kategoria: 

25 polskich filmów, które wpłynęły na moje życie

Często się nad tym zastanawiam: co mnie ukształtowało? Co i kto wpływało na moje życie, formując je i deformując? Rodzina, koledzy, książki, sportowcy, których koniecznie chciałem naśladować. A kino? Które filmy miały największy wpływ na mój sposób myślenia, zachowania, pomysł na życie?

Inspiracją do ułożenia tej listy stał się ranking jednego z dużych portali, który niedawno ułożył listę polskich filmów najbardziej rozpoznawalnych i budzących największe kontrowersje na europejskich festiwalach. Było tam zaledwie kilka dzieł, które uważam za najważniejsze dla siebie, reszta – typu „Faraon” – kompletnie poza moją estetyką, ale pomyślałem, że spróbuję zbudować własny ranking. Filmy, które wpłynęły na moje życie.

Ułożyłem listę, policzyłem, powspominałem… Wyszło mi na to, że największy wpływ miały filmy z kręgu Kina Moralnego Niepokoju i jego pochodnych. Gdybym mógł dopisać więcej, dodałbym jeszcze „Amatora” Kieślowskiego, „Wodzireja” Falka czy „Indeks” i Kung Fu” Kijowskiego. Ale one wszystkie, grupowo, miały wpływ na wybory moralne i zachowania, na czele z pierwszymi dwoma – „Bez znieczulenia” i „Barwami ochronnymi”.

Myślałem, że wpiszę znacznie więcej filmów wojennych i historycznych, ale po namyśle – jednak nie. Oczywiście, powinienem dodać serial „Kolumbowie”, „Do krwi ostatniej”, „Akcja pod Arsenałem” czy kultowe „Stawkę większą niż życie” i „Czterech pancernych”, ale to byłoby przegięcie. Te filmy nie budują, może poza „Kolumbami”, a i to po odłączeniu akcentów politycznych.

Nawiasem mówiąc, jest coś niezwykłego w starych serialach: ostatnio chciałem przeskoczyć z kanałów informacyjnych na sportowy (mecz z Lichtensteinem) i gdzieś po drodze mignął mi fragment Hansa Klossa… Wiem przecież wszystko o odcinku numer dwa, obejrzałem pewnie sto razy, ale… obejrzałem po raz sto pierwszy. Mecz poczekał, zresztą, był denny.

Komedie? Nie ma polskiego kina komediowego bez trylogii Chęcińskiego – „Sami swoi” to klasyka sama w sobie, ale na swój sposób płytka, nie kształcąca osobowości. Pierwszą komedią na liście jest więc „Miś”, a „Rejs” dość daleko. „CK Dezerterzy” pojawili się dlatego, że pamiętam swój szczery rechot na samo wspomnienie służby wojskowej…

Współczesne kino? Jest „Dom zły”, jest „Miłość” Fabickiego – film tegoroczny, znakomity, wbijający w fotel – no i przede wszystkim „W ciemności”. Niezwykły obraz, niezwykłe aktorstwo, niezwykłe sceny. Poruszył mnie, siedzi w środku nadal.

Jak wygląda ranking? Tak oto. Tytuł i króciuteńki opis moich wrażeń, tego, co pozostało we mnie, w pamięci, w zachowaniach…

1. BEZ ZNIECZULENIA – jest w tym filmie scena pokazująca totalną bezradność głównego bohatera, mojego aktora nr 1 w PRL, Zbigniewa Zapasiewicza, kiedy przygnieciony przez sąd durnymi argumentami  w rozprawie rozwodowej bezradnie rozkłada ręce… To jedna z najważniejszych scen z polskiego kina, które zachowałem w pamięci. Jego zwycięstwo moralne tkwi w środku, w nim, ale przecież cały ten system, świat, jego podłość, nie zasługują, by się przed nimi z czegokolwiek tłumaczyć. Ręce ułożone na znak bezradności i duma w oczach. Był ponad miałkością sędzi, świata, brudu. I dobrze. Ten film zrobił na mnie wrażenie kolosalne, nie mogłem ochłonąć. Do dziś, gdy go oglądam, mam ciarki na plecach, a włosy na rękach stają dęba. Nie ma już takiego kina, takich aktorów.

2. BARWY OCHRONNE – zderzenie idealizmu z cynizmem. Środowisko naukowe obnażone w swojej dwulicowości, ohydni karierowicze, zimne ryby, skurwiele. To mnie ustawiło na lata.

3. PRZESŁUCHANIE – wstrząs. Chciało się chwycić za broń, krzyczeć, bić, wyzywać. Ryczałem. Bolesna prawda. Jeśli

4. KANAŁ – Boże, jak chciałem być na równi z nimi bohaterski! Taki jak oni, bohaterowie Powstania Warszawskiego, wspaniały, waleczny i… tragiczny. I do tego ta niepewność: czy warto oddać krew bijąc się w słusznej, choć kompletnie przegranej sprawie? Duże wrażenia estetyczne, emocjonalne. 

5. CZŁOWIEK Z MARMURU – był jak uderzenie w twarz. Obudź się! Patrz! Tak tu jest, tacy jesteśmy, tak wygląda ten system, tacy byliśmy, takie są korzenie tego systemu. Duże, znakomite role drugoplanowe. No i Janda, i Radziwiłowicz, i Sobczuk, i Łomnicki. „Człowiek z żelaza” już nie miał tego ładunku emocjonalnego, był zanadto publicystyczny, na czasie, robiony bez dystansu – ale przecież potrzebny.

6. DŁUG – pamiętam, że nie widziałem go w kinie, lecz dopiero później, bodaj z kasety VHS. I pamiętam nastrój, tępą ciszę, wrażenie niesprawiedliwości, nierzeczywistości, podłości, jaką można zadać drugiemu człowiekowi. I pamiętam tę myśl: czy przypadkiem na miejscu głównych bohaterów, w determinacji, nie zachowałbym się podobnie?

7. DEKALOG – serial, który musiał się tu znaleźć. Artur Barciś jak anioł pojawiający się w bodaj dziewięciu filmów (Kim był? Kieślowski odpowiedział: nie wiem…), w momentach, które mogły odwrócić losy głównych bohaterów. I nie odwracały. Nieuchronność, pułapki ludzkich namiętności, chciwość, pożądanie. Przypominał o podstawowych wartościach. Słuchano go? Wątpię. Może trochę.

8. POPIÓŁ I DIAMENT – znak zapytania w finalnej scenie, Maciek Chełmicki – Zbigniew Cybulski, dobro umierające na stercie śmieci, pierwsze ważne pytania, pierwsze trudne odpowiedzi. Bardzo ten film pobudzał. Choć obejrzałem długo po tym, jak powstał, pod przymusem: mama powiedziała – siadaj, to musisz obejrzeć. I miała rację. Obowiązkowa lekcja. Także teraz.

9. CONSTANS – przesmutna historia z Tadeuszem Bradeckim w roli głównej, studium cynizmu, beznadziei końca lat 70, pokazująca upadający system wartości, pospolite łajdactwo. Twarde to było, mocne, wielki Zanussi.

10. MIŚ – co powiedzieć, skoro wszystko zostało powiedziane? Ten humor, ten absurd, ta oderwana od normalności przestrzeń między Bugiem a Odrą, między Władywostokiem i Łabą… PRL zdefiniowany.

11. POTOP – książkę czytałem dwa razy, film obejrzałem trzykrotnie, zakochany w głównym bohaterze. Jeśli to miało krzepić serca, to moje serce było pokrzepione po wielokroć!

12. SEKSMISJA – mój pierwszy film, który „się gadało”, pamiętając niemal każdą i używając dialogów w zależności od okoliczności. Najlepszy tekst? Nasi tu byli!  Kwintesencja tamtego społeczeństwa.

13. PSY – nawet największy ch… może kryć w sobie człowieka. Film, który szedł pod prąd, obrażał, dotykał, mówił jak jest i mówił też: nie bój się myśleć odwrotnie, nie bój się reagować. Niezwykłe studium ludzkich postaw z pierwszych lat kapitalizmu. Jeden z moich ulubionych na półce. Męski typ szlachetnego twardziela z przeszłością: któż z nas nie chciał być taki sam?

14. ĆMA – nie zapomnę tego filmu, jego klimatu, gry Wilhelmiego i problemów, z którymi się mierzy. No i ten dym z papierosów w radiowym studiu… Może dlatego nie palę?

15. BEZ MIŁOŚCI – świetna rola Doroty Stalińskiej. Była jak wielu, chciała zrobić szybką karierę, chciała się wybić, nawet po trupach. Trochę odrażająca w tym stanie, niewiele ją zajmowało, obchodziło, ani cudze życie, ani własna córka… I nagle przeobrażenie, jej życie zmienia się pod wpływem impulsu, po poznaniu Marianny Skoczek, alkoholiczki z problemami. Piękne kino, dostarczające emocji i refleksji: co jest ważne, co się liczy, jak budować własną osobowość, z prądem czy pod prąd? 

16. SPIRALA – jakiż ten Nowicki był przystojny! I jaki to film! Śmiertelna choroba, chęć samobójczej ucieczki od życia i rzeczywistości, nihilizm i beznadzieja. I ostatnia, udana próba… Trudno było wstać z fotela.

17. ZAKLĘTE REWIRY – lubię ten film, za jego wymowę, za grę aktorów (Wilhelmi, Kondrat), za prawdę.

18. W CIEMNOŚCI – prawie nowy, ale naprawdę zrobił na mnie, przecież już dojrzałym facecie, ogromne wrażenie. Ta scena, w której Więckiewicz krzyczy – uradowany, przeszczęśliwy – To moje Żydy, to moje Żydy! – niezwykła. A w niej jest ta radość, ta nieopisana radość z powodu dokonania czegoś wielkiego, nadludzkiego. Rzadko się wzruszam, ale siedziałem w kinie i miałem mokre oczy. Starzeję się? Czy to po prostu moc tego filmu?

19. PORNOGRAFIA – urzekający obraz Jana Jakuba Kolskiego. Pamiętam ciepłą atmosferę tego filmu, zdjęcia, wszystko płynęło… Jeden z najpiękniej nakręconych filmów, jakie widziałem. No i Krzysztof Majchrzak, i demony z przeszłości. Doskonały film, chyba niepotrzebnie lekko zapomniany.

20. DOM ZŁY – co tu mówić, cały Smarzowski! Topa, Jakubik, Dziędziel, Prajs, Lubos, Więckiewicz… Z otwartymi ustami. Z przerażeniem. I satysfakcją, że to jednak nie o mnie.

21. MIŁOŚĆ – najnowszy z filmów, które trafiły na tę listę. Czy miał wpływ? Wzruszył. Nie pozostawił obojętnym. Fabicki daje nadzieję, to się liczy.

22. REJS – bez komentarza. Nie mogło zabraknąć. Wszystko w tym filmie jest na swoim miejscu. Choć nie przepadam za nim nazbyt mocno…

23. 0-1-0 – film Piotra Łazarkiewicza. Pojawia się tutaj z powodu jednej takiej młodej aktorki, nie mogę powiedzieć jakiej… Piękny, prosty, mądry.

24. CK DEZERTERZY – wszystko, co można by powiedzieć o głupocie służby wojskowej, w tym filmie jest. I dlatego jest tutaj. I jeszcze ze stu innych powodów. To doskonała komedia.

25. UCIECZKA Z KINA WOLNOŚĆ – Gajos! Marczewski pokazał czym kończą się i na czym polegają prawdziwe życiowe dylematy. Pouczający dramat. Powinien być obowiązkowy w szkołach.

TU PACZ! Wyszło mi, że wpłynęło na moje życie 19 dramatów psychologicznych i politycznych, 4 komedie i 2 filmy: historyczny „Potop” i obyczajowy „0-1-0”. Za dużo dramatów? E, nie. To po prostu jedne z najbardziej wartościowych polskich filmów, te zostają w pamięci na dłużej!

A Ty? Co jest na Twojej liście?

I jeszcze luknij na stare plakaty…

Fot. Filmy_kolaz1

Fot. Filmy_kolaz2

Fot. Filmy_kolaz3

Fot. Filmy_kolaz4

Do góry