No Bra Day! Po polsku.

30-05-2013, 09:00
Kategoria: 

No Bra Day! Po polsku.

Nie wiedziałem. Biję się w piersi: nie wiedziałem, że dzisiaj jest Dzień Bez Stanika. Myślałem, że całkiem inne święto, ale moją czujność pobudził poseł od wibratorów, donosząc wczoraj o nadchodzącym święcie. Tym święcie. Ktoś przytomny zapytał go: – I nie założy pan???

Gdyby szło tylko o mnie – jestem za. Przez cały rok mogłoby trwać takie święto, bo ono czyni kobietę bardziej wolną niż zwykle. Chcesz – nosisz, nie chcesz – chodzisz bez. Do uwolnienia piersi z klatek namawiały już feministki w latach 60. i 70., ale nie do końca skutecznie.

Biustonosze to wymóg korporacyjny: już widzę moją byłą korpochę, gdy wszechobecne w niej kobiety przychodzą bez staników i świecą podczas narad sterczącymi sutkami! Wybuchłby zaraz wielki kryzys gospodarczy, połowa managementu w Polsce i za oceanem nie mogłaby się skupić przy wmyślaniu kolejnych tabelek do kontroli wszystkiego!

Podobno widok kobiecych piersi wydłuża życie… mężczyznom – dowodzić tego miały badania dwóch niemieckich naukowców. Ich zdaniem, patrzenie na kobiece piersi powodować ma poprawę cyrkulacji krwi, a dzienna dawka takiego widoku w wymiarze 10 minut przedłuża życie o całe pięć lat. Stąd słuszny wniosek, że gdybym wgapiał się przez pół godziny dziennie, żyłbym o 15 lat dłużej, a gdyby poświęcić piersiom godzinę…! Boszszsz…! Toż to jest wielkie wyzwanie dla pań! Mogą sprawić ludzkości niezwykły prezent! Niemal nieśmiertelność!

Pytanie odwrotne brzmi: na co ma patrzeć kobieta, by przedłużyć sobie żywot o pięciolatkę? Bardziej na sklepowe wystawy – czy na męski tors?

Fot. bra1

Z tym świętem bez biustonoszy to jest nawet dziwna sprawa, ponieważ są nacje, które obchodzą je w listopadzie, a są takie, które w lipcu. My, jak rozumiem, i w maju, i w lipcu, i w listopadzie… Bardzo dobrze.

Wbrew pozorom jednak – na czym się przecież kompletnie nie znam, ale co mi tam przeszkadza się powymądrzać – prawidłowo dobrana bielizna utrzymująca w ryzach ten nadmiar (hmmm…) może mieć właściwości lecznicze. Zły rozmiar stanika i jego niedopasowany do sylwetki krój wpływają na deformację i obrzęki piersi, a przez to mogą prowadzić do schorzeń kręgosłupa. Stąd – rosnąca rola brafitterek, dobierających bieliznę osobistą.

Czyli sytuacja jest w ten sposób. Jeśli to święto ma w czymś pomóc (chwalebne przedłużanie życia), to ja poproszę dziś o duuuużą dawkę. Dla zdrowotności.

A jeśli noszenie ma służyć kręgosłupom, to ja poproszę, żeby już jutro (piąteczek, weekendu począteczek!) wybrać się do brafitterki i dobrać co tam potrzeba. I kupić od razu kilka par, z męskim portfelem w dłoni. A następnie: codzienne święto przez 10 minut dla wybranego człowieka płci męskiej. Ku chwale gatunku ludzkiego. I cyrkulacji krwi.

Wszystkim piersiom w dniu ich święta życzymy przede wszystkim zdrowia. Ostrzegam jednak: wynosząc dziś świąteczną pierś do miasta, można się mocno narazić tej pani…

Fot. bra3

Do góry