Portret Juliana

22-04-2013, 09:00
Kategoria: 

Portret Juliana

Jedni mówią z zachwytem: lewitujące rzeźby, inni lekceważąco obwieszczają zwycięstwo Photoshopa. Cokolwiek mówią, ważne, że dzieło pobudza do myślenia i wywołuje skrajne emocje.

Dwa lata temu zaszyłem link do tej ekspozycji na jednej ze stron prywatnego archiwum i wczoraj, podczas porządkowania zapasowego dysku – odkryłem go ponownie. Warto było! Warto pokazać pracę Alejandro Maestre Gasteaziego tym, którzy go nie znają i na pewno warto przypomnieć go wszystkim, którzy zdążyli zapomnieć.

Gasteazi urodził się w hiszpańskiej Murcji w 1979 roku, jest fotografikiem, wykładowcą akademickim, a przede wszystkim – wszechstronnym twórcą wykorzystującym nowe cyfrowe techniki postprodukcyjne.  Wspomaga też agencje reklamowe tworzące dla takich marek jak Audi czy Burberry, prowadzi szkolenia zawodowe. Jego najnowsze prace można podglądać na stronie internetowej alejandromaestre.es, mnie jednak ciągle fascynuje jego pomysł sprzed dwóch lat.

Projektem pod nazwą „Portret Juliana” ujął mnie już od pierwszego aktu. Jednego ze swoich przyjaciół, Juliana Canovasa, poprosił o pokrycie nagiego ciała mieszaniną niebieskiej farby i gliniastego błota, fotografując każdą z faz tego performance’u. Następnie opracował fotografie w taki sposób, że zaczęły grać rolę zawieszonych w próżni rzeźb – w każdym kolejnym kadrze wygląda to tak, jakby człowiek tworzył z błota samego siebie. Ta błotna sztuka zyskała tyluż entuzjastów, co przeciwników – ja niezmiennie jestem zachwycony efektem jego pracy.

Sam Gasteazi mówił o swoim dziele bardzo skromnie: – To tylko seria fotografii pokazująca sekwencje zdarzeń, w których Julian kształtuje sam siebie.

Do czego, do jakiego stanu dochodzi? Przekonaj się na własne oczy…

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

Do góry