Nocą malują graffiti, za dnia śpią…

30-04-2013, 09:00
Kategoria: 

Nocą malują graffiti, za dnia śpią…

Lubię tego faceta, bo lubię wszystkich pozytywnie zakręconych. Mateusz Ściechowski/Miesto to jest marka sama w sobie, w środowisku sztuki ulicznej, graffiti, street artu, nikomu nie trzeba go przedstawiać. Złapałem go wczoraj, na jego włościach, w hostelu UFO.

– Masz gości? – pytam.

– Mam. Miewam. Z całego świata. Niektórzy przyjeżdżają, w dzień śpią, w nocy malują na murach, wyjeżdżają. Większość to młodzi, całkiem inne niż moje pokolenie sztuki ulicznej, inaczej postrzegają świat. Tutaj w UFO znajdują nocleg, atmosferę i takich samych jak oni, szukających wrażeń i tworzących nową sztukę w nowych przestrzeniach. Ale… mam też wśród gości emerytów, serio. Wycieczki z Ukrainy i Białorusi, przyjeżdżają raz na jakiś czas, na weekend, trochę chodzą po Warszawie…

– Malują?

– A tego nie wiem, może?  Uniwersytet trzeciego wieku. Może coś malują?

Miesto stworzył przy ulicy Grottgera w Warszawie fajny azyl dla sztuki, muzyki i rozmów do rana. Hostel UFO jest niewielki, kilka pokoi zaledwie, kącik internetowy, kuchnia z dwoma dużymi stołami, grafiki, fotki i obrazy na ścianach, bez kompromisów, ale i bez ograniczeń. Jest luz, klimat, pomysł na relacje między ludźmi.

Recepcja hostelu i jego demiurg:

Fot. Mi2

Klientów przyciąga coś ważnego. Nie wiem ile jest podobnych miejscówek w Polsce, podejrzewam, że nie ma w ogóle, no bo – czy widzieliście czynny przez całą dobę sklep ze sprayem w różnych kolorach, dla grafficiarzy? Gdzie po północy kupisz puszkę brakującej farby? W graffiti shop Not4Toys. U Miesto.

Jestem jak całodobowy sklep z alkoholem, ale tak samo jak właściciele takiego sklepu, nie biorę odpowiedzialności za to, co z farbami robią moi klienci – mówi Miesto. – Ruch bywa… duży, co dobrze świadczy o środowisku. Coś się ciągle dzieje, choć to już nie te czasy…

Fot. Mi3

Miesto to postać w polskiej dywizji (czy ktoś tak to kiedyś nazwał???) street artu wyjątkowa. Współzałożyciel grupy vlep[v]net, Massmix i galerii [v]iuro, animator wielu przedsięwzięć artystycznych , w tym kontrowersyjnego graffiti na Dworcu Centralnym (to, co malują tam teraz, to żenada, w sensie artystycznym), uczestnik wielu międzynarodowych projektów, autor kultowych fanzinów, niszczyciel tysięcy puszek z farbą i twórczy użytkownik wielu elewacji w przestrzeni miejskiej, walczący o prawo swobodnego wypowiadania się – na równi z korporacjami i agencjami reklamowymi, na równi z komercyjnym, durnowatym outdoorem.

Miesto: niespokojny duch, twórca, popularyzator sztuki. Nie ma z tego nic, albo mało, ale żyje własną pasją – i to się  liczy.

Wstęp do hotelu:

Fot. Mi4

W miejscówce przy Grottgera 11 będzie wkrótce Rap Everyday – studio nagrań dla młodych, niepokornych i niezależnych twórców muzyki. Będzie, a w zasadzie już jest, okolicznościowa galeria sztuki – przestrzeń hostelu łatwo przekształcić w miejsce spotkań ludzi sztuki. Będzie może kilka zmian, choć… zmiany radykalne nie są potrzebne. Tak jak jest, jest extra, z klimatem. Się wchodzi i od razu wiadomo, kim są gospodarze tego miejsca, jakie mają poglądy, jakie kolory ich rajcują. Kolorowe kolory!

Fot. Mi_kolaz

Może przeszkadzać jakość WiFi w sklepie (Miesto, naprawdę to ma znaczenie?), może zgrzytać trzęsąca się konstrukcja schodów (zajebiste!), może irytować wygląd kilku elewacji w pobliżu (klienci gdzieś muszą wypróbować zakupiony towar…), ale całość jest klimatyczna, bezpretensjonalna, nie wydumana.

Lubię takie miejsca, bo wzmacniają we mnie poczucie niezależności. Odtwarzają wiarę w wolność jednostki. Pieprzę, że brzmi to górnolotnie. Ale prawdziwie.

Mi5

Mi6

Mi7

Mi8

Mi9

Mi10

Do góry