Demiurgowie kina w zielonym tygodniu

09-04-2013, 09:00
Kategoria: 

Demiurgowie kina w zielonym tygodniu

– Słucham, tu Centrum Zarządzania Światem, w czym mogę pomóc? – mówi do telefonu stojący przede mną hipster i już wiem, że lubię to miejsce i tych ludzi. Ludwik Waryński, patron ulicy, przy której jesteśmy, byłby z tej miejscówki i hipstera dumny. A jesteśmy w MiTo, jednym z najgorętszych adresów Warszawy.

Fot. Mito_wejscie

Kawiarnia, galeria, księgarnia. Trzy rodzaje sztuki – od zupy z zielonego ogórka przez promowaną w oknie wystawowym książkę Eugenidesa (recenzję miałem tutaj), aż po kilkanaście ciekawych obrazów oraz najnowszą wystawę fotografii Daniela Raczyńskiego, o której za moment. Wszystko w jednym!

MiTo urzeka prostotą wnętrz i obsługą. Czystość, elegancja, fajne jedzenie. Zgłaszam jedynie wątpliwość wobec sposobu przygotowania gorącego napoju imbirowego – imbir, owszem, zalewamy wrzątkiem, ale cytrynę i plaster pomarańczy dodajemy później, gdy lekko ostygnie, wówczas nie gubimy żadnej cząstki witamin. Ale to szczegół, bo już np. ciastko Brownie jest w MiTo zjawiskowe, podobnie jak zielone naleśniki i smak zielonej herbaty. Do kompletu przydałoby się jeszcze zielone piwo; kiedyś produkował je browar Jabłonowo, mielibyśmy wiosnę, że uch! W końcu to zielony tydzień…

Popołudniowe MiTo nie jest kawiarnią, w której można zaszyć się w ciszy, o nie! Tutaj walczy się z materią trudnych rozmów i problemów, ze znajomymi, którzy się spóźniają, z dziewczynami, które miękną pod naporem gorącej atmosfery i z telefonami, które dzwonią w najmniej spodziewanym momencie. Ale któż nie lubi takiej atmosfery po pracy? Przy sałatkach, ciachu, świeżym piwie i dobrej kawie? Tu nawet w blacie czerwonym stołu można dostrzec odbicia sztuki…

Fot. Mito1

Mito2

Mito3

Mito5

Mito6

Mito7

Wczoraj w MiTo odbył się wernisaż wystawy „Demiurgowie kina”, autorstwa Daniela Raczyńskiego. Eksponowane fotografie Raczyńskiego powstały w trakcie Camerimage – Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych. To portrety ludzi, bez których współczesne kino byłoby ubogie. Majchrzak, Wajda, Schlöndorff, Lynch, Chyra, Cielecka, Dorociński, Olbrychski, Kolski, Lubos – to tylko część plejady nazwisk. Czarno- białe twarze uchwycone podczas święta kina, proste i zmysłowe portrety, prawdziwe miny z prawdziwego kina.

Tak to wygląda w lekkim przybliżeniu – wystawa czynna jest do 18 kwietnia, warto zobaczyć, bo cała ściana takich fotografii robi naprawdę świetne wrażenie…

Fot.Mito_wystawa

A ja nie mogłem się powstrzymać i zajumałem autorowi jedno ze zdjęć, które umieścił na swoim profilu na Facebooku – mam nadzieję, że obaj przeżyjemy tę moją niegodziwość. To portret Krzysztofa Majchrzaka: nie mogłem się nań napatrzeć podczas oglądania wystawy…

Fot. Majchrzak

TU PACZ! MiTo jest jednym z najgorętszych adresów Warszawy i nie można się temu dziwić. Fajny, prostolinijny klimat, urocza dziewczyna z obsługi, biegający z ogniem w oczach barman, doskonałe jedzenie i okoliczności: książki, sztuka… Czytam, że wkrótce pojawi się pierwsza w stolicy półka z literaturą o tematyce LGBT i gender. Prosty, dobry ruch marketingowy, znów przyciągający klientów. Podobnie jak kolejna wystawa i zapowiedzi następnych…

MiTo się podoba.

Do góry