Co się liczy: umiejętności czy gadżety?

25-04-2013, 09:00
Kategoria: 

Co się liczy: umiejętności czy gadżety?

Po takim meczu jak wczorajszy, gdy Polak deklasuje światową gwiazdę Realu Madryt, Ronaldo, nie wspomnieć o potędze futbolu, byłoby ciężkim grzechem. Bez państwowego wsparcia polskie marki z trudem radzą sobie w świecie, a tu jeden sportowiec robi dla promocji kraju więcej niż wszystkie rządowe agencje razem wzięte.

Ale żyjemy nad Wisłą, gdzie talentów jest mnóstwo, tylko źle są zagospodarowane. Spójrz na przykład pierwszy z brzegu, sorry, że tak bardzo komercyjny, ale on akurat dowodzi, że dobra marka, najwyższe umiejętności wsparte doskonałą promocją potrafią zdziałać cuda…

Fot. vuit

To wielki podróżny kufer marki Louis Vuitton, który otoczył część fasady domu handlowego vitkAc w Warszawie. W czerwcu legendarny francuski dom mody uruchamia pierwszy w Polsce sklep i czyni to z rozmachem nie mniejszym niż wczoraj Lewandowski, strzelając Realowi cztery bramki.

Oni znają swoja wartość. Wiedzą, że są najlepsi w świecie i – potrafią to odpowiednio pokazać. Ale najpierw, przed promocją, idzie jakość ich marki. Zdolności, umiejętności, talent tworzenia. Nie boją się takich „wejść smoka”, bo jeśli jesteś pewien swoich zalet, możesz pokazać się nawet z  największym z przytupem. U nas byle minister zaczyna lans od wkładania na rękę zegarków pożyczanych od kolegi, nie bacząc na własne osiągnięcia czy talenty…

Wolę, gdy ludzie lub marki szukają szansy na zaistnienie nie przy użyciu wielkich pieniędzy i pozorowanych ruchów, lecz z wykorzystaniem własnego talentu, umiejętności. Facet, którego poznałem na Krakowskim Przedmieściu nie wejdzie zapewne do salonu Vuittona i nie zagra nigdy na stadion Signal Iduna Park w Dortmudzie. Nie pożyczy też zegarka od kolegi, by przyszpanować w gronie znajomych, bo to byłby dla niego obciach.

On wie, że ma talent i świetnie go wykorzystuje… W swojej skali.

Fot. K1

Fot. k2

Nie pytajcie mnie, kim jest, bo to nie ma najmniejszego znaczenia. Stanął na Krakowskim Przedmieściu, mógłby stać bezczynnie do grudnia i czekać na przeznaczenie, ale postanowił grać na krześle…

Na Nowym Świecie, kilkaset metrów dalej, stoją codziennie dwie dziewczyny. Jedna pełni rolę menedżerki zachęcającej do składania datków, druga gra na gitarze i śpiewa. Ale jak gra i jak śpiewa! Z pasją, z radością – niemal tak samo, jak wczorajszy bohater Dortmundu. Ona też mogłaby chodzić po chodniku i lansować się z użyciem pożyczonego zegarka…

Fot. mu2

TU PACZ! Mamy pod ręką tysiące talentów. Lewandowski, gdyby nie mądrzy ludzie, którzy poznali się na jego umiejętnościach (nie  w Legii…), byłby może nadal zwykłym kopaczem w polskiej lidze. Ktoś w niego uwierzył, dopomógł w rozwoju kariery. On sam też uwierzył we własny talent i szlifował go na treningach. Louis Vuitton także nie zawładnąłby światem własnymi projektami, gdyby koncentrował się wyłącznie na szpanowaniu. Koledzy z Placu Zamkowego nie mieliby publiczności i oklasków, gdyby usiedli przy piwie i zaczęli-kończyli dzień na narzekaniu…

Fot.mu1

Nie wiem, czy podbiją świat, czy błysną wyłącznie w samej stolicy, rozpływając się w gąszczu lepszych, ciekawszych atrakcji. Ale wiem, że tworzą z pasją. Pokazują własny talent, promują się swoimi umiejętnościami, a nie cudzymi gadżetami. Wolę tak. Tak jest uczciwiej, nawet jeśli to tylko talenty na małą, uliczną skalę.

Do góry