Zwierzaki i ludzie

31-03-2013, 09:00
Kategoria: 

Zwierzaki i ludzie

Sprawy poszły w szalonym kierunku. Wielu moich przyjaciół wzięło na serio apel w sprawie zbiórek  pokarmu dla zwierząt, a dzięki ich pomocy poznałem też, nieco uspokajającą, opinię Adama Wajraka – dziennikarza, wielkiego znawcy przyrody.

Zamiast szykować się do świąt, udało mi się via mail zaangażować fajną grupę ludzi: wszyscy pojechaliśmy wczoraj do najbliższych leśniczówek, by zostawić tam choć trochę karmy dla zwierzaków. Ja ogołociłem pobliski sklep Netto z marchwi, kapusty, sałaty, jabłek, ziemniaków i zieleniny, i do lasu!

Z naszej perspektywy las o tej porze roku – cały w śniegu – wygląda bosko. Mój nowy znajomy leśniczy spod Gościna mówi jednak, że tegoroczny, marcowy śnieg to przekleństwo:

Niechby go cholera wzięła! Śniegu jest moc, ciężki, mokry, spadł na bardzo zlodowaciałą  glebę, bo wcześniej mieliśmy trochę deszczu. Dziki mają kiepsko teraz, a ptactwo chyba jeszcze gorzej. Wysypaliśmy do paśników tonę warzyw, siana, trochę zboża – wszystko zniknęło w jeden dzień. Sarny są słabe nie tylko z powodu małej ilości pokarmu, ale także z powodu zimna i trudności z poruszaniem. Podchodzą pod nasz dom całymi rudlami, wygląda to tak, jakby szły do człowieka na żebry. Smutny widok.

Zostawiliśmy karmę i zgaszeni przenikliwym chłodem wróciliśmy do domu, gdzie odebrałem krótki zapis korespondencji z Adamem Wajrakiem. On podchodzi do sprawy dużo mniej emocjonalnie niż my, laicy:

– Nie martwiłbym się o sarny, które jedzą pędy i mają jakiś tam do nich dostęp: są wierzby,  krzewiny… Ale dziki! One teraz w kość dostają!

Od Wajraka wiem, że dieta zimowa sarny to porosty, pędy topoli, brzozy, wierzb, zielone liście jagód. Żywią się trawami, liśćmi, grzybami, leśnym runem… Pełen zimowy zestaw pokarmowy takich np. saren z Finlandii wygląda – uwaga! – tak: Vactinium vitis-idaea, Betula verrucosa!pubescens, Populus trémula, Parmelia physodes, Ribes nigrum, Vactinium myrtillus, Alnus incana, Alectoria sarmentosa, Salix phylicifolia, Usnea hirta, Gyrophora polyphylla, Deschampsia caespitosa, Parmelia ambiqua, Deschampsia jlexuosa, Empetrum nigrum, Prunus padus i Physcia hispida… Większość tych  roślin dostępna jest w Polsce, to łacińskie nazwy czeremchy, borówki, bylin, olszy, brzozy brodawkowej czy topoli; sęk w tym, jak mówią leśnicy, jaka jest struktura lasów i… jak wielka ilość pokarmu została dotychczas wyjedzona i jak wielka leży pod zwałami śniegu…

Adam Wajrak napisał też, że sarny podchodzą do poboczy dróg w poszukiwaniu soli, którą są one posypywane, a ich wyższa śmiertelność o tej porze roku jest zjawiskiem normalnym. Nie polemizuję, bo nie znam wśród dziennikarzy lepszego specjalisty od zwierząt niż on, opisuję jedynie to, co widziałem przy drogach: setki zwierząt w stanie absolutnego otępienia. Jeśli nie reagują na dźwięk klaksonu, na głośne otwarcie drzwi, jeśli na widok człowieka nadal stoją jak wmurowane w śniegu aż po brzuchy, to coś jest nie tak, coś nie gra.

Zwierzynie zamieszkującej lasy w okolicach Rymania, Siemyśla czy Gościna nie pomoże zapewne jednorazowa akcja rozdygotanych mieszczuchów, ale mam w sobie jakąś wewnętrzną ulgę: łatwiej mi teraz świętować. Choć znowu sypie śnieg.

A wszystkim, którzy zareagowali na mailową akcję – wielkie dzięki. I świąteczne serdeczności!  

Do góry