Zrób to sam! Dziś czynimy wiosnę z niczego.

24-03-2013, 09:00
Kategoria: 

Zrób to sam! Dziś czynimy wiosnę z niczego.

Wkurza mnie to powszechne narzekanie na wiosnę. Że nie nadchodzi. Dziś było wiosenne słońce i wiosenne minus siedem: tak trzeba widzieć szklankę – do połowy pełną! A jak ci mało, idź w moje ślady. Zrobiłem sobie wiosnę własnoręcznie.

Najpierw rozprawiłem się z zimą. Proszę spojrzeć na wiszące, a po chwili – zerwane z dachu sople. Już ich nie ma! Stały się wodą, marzanną, którą rzuciłem do wanny w ramach akcji „Pomóż wiośnie, jedz śnieg!” Zadziałało! W moim otoczeniu ubyło 21 centymetrów zimy!

Fot. w1

Fot w2

Zima w fazie schyłkowej wygląda odstraszająco pięknie. Niedobra zima! Uwięziła na przykład dinozaura, którego wyzwoliłem:

Fot. w4

Zimę można potraktować suszarką – nic lepszego na zimę nie wymyślono! Każdy przemądrzały sopel po bitwie z suszarką do włosów wygląda tak bezradnie, jak ten tu. Jakbym widział niemieckiego żołnierza po bitwie pod Stalingradem: odrażający, brudny, zły, a i tak, skubany, wygra kolejne mistrzostwa świata…

Fot. w3

Uprawszy się z zimą wybrałem się na poszukiwanie pierwszych oznak wiosny. Jakież to proste – znaleźć! Włożyłem żółty sweter – wiosna! Założyłem niebieskie skarpetki – wiosna! Pochodziłem boso po trawie – no, nie, jednak nie, jeszcze za wcześnie…

Ale wiosny w twoich i moich okolicach jest milion. Milion wiosen! Trzeba tylko uważnie się przyjrzeć. Wiosna jest zielona? Jest. No to proszę bardzo:

Fot. Wiosna_kolaz

Wiosnę można sobie wyhodować z gałązek:

Fot. w5

Wiosna to bazie. Te są wprawdzie ubiegłoroczne, ale nie szkodzi, bazie to bazie, nie będziemy zaglądali darowanym baziom w zęby. Stoją, są, robią za wiosnę:

Fot. w7

Na upartego, kolory wiosny można odnaleźć wszędzie. Jednym z najbardziej powszechnych  wiosennych symboli jest Pronto, używane o tej porze, przed świętami, ze szczególną aktywnością, chyba nie mniejszą niż płyny do szyb. Oto więc kolejna oznaka wiosny – feeria barw! – jakże bliska sercu każdej pani domu, nie tylko tej idealnej:

Fot. w9

Mało? Wiosna to jeszcze co? Jajo. Wielkanocne pomalowane jajo jest symbolem wiosny co najmniej wybitnym. A jeśli jest do tego z ptasim piórkiem? No pomyśl: czy zimą znajdziesz kolorowe ptasie pióra? Nie znajdziesz. A wiosną ich pełno. I jaj też:

Fot. w16

Ciągle mało? Ptaki przyleciały! Bociany już są, ale także te kolorowe, małe, krasnopióre, skaczące, trajkotające za oknem, przeszkadzające w spaniu albo śpiewające zakochanym. Są i będą, a jak są, znaczy: wiosna, panie sierżancie!

w13

w17

w18

w19

w20

w21

TU PACZ! PACZ SZEROKO! Ptasiej wiosny jest pod dostatkiem. Kolory cieszą oko i poniekąd zastępują słońce. Ciepłych kolorów życia jest pełno, trzeba je tylko odnaleźć. I nie narzekać. Bo pomyśl, że przecież niedaleki jest czas, kiedy idąc przez wypalone słońcem miasto lub pola, zaczniesz narzekać na skwar, na pot, na brak klimatyzacji, na te głupie upały, przez które – jak na czołowym  zdjęciu – prawie nie da się żyć! I do czego będziesz wówczas tęsknić? Do chwil takich, jak dzisiejsza…

Jest wiosna, jest śnieg, jest minus siedem i JEST DOBRZE. Co było do udowodnienia.

Do góry