Ubieramy kobietę (6). Nowa kolekcja Unisono. I prośba o premię.

11-03-2013, 23:14
Kategoria: 

Ubieramy kobietę (6). Nowa kolekcja Unisono. I prośba o premię.

Mam dwie dobre wiadomości. Pierwsza: widziałem dziś cztery bociany! Serio! Dla bocianów ta wiadomość pewnie zbyt radosna nie jest, bo stały w śniegu, bidule, i szukały żab, a polskie żaby są teraz na wakacjach w Egipcie. Było to pokrzepiające, bo bocian na łące świadczy o tym, że coś się jednak budzi po zimie – i przygnębiające zarazem, gdyż zima łatwo poddać się nie zamierza. Druga dobra wiadomość jest taka, że marka Unisono ma klasę, co zaraz udowodnię.

Pokazałem wczoraj kolekcję t-shirtów z różnych stron i różnych półek, prezentując między innymi kilka ofert marki Unisono. Był późny wieczór. Nie minęła godzina, gdy po moich żalach, że zamiast przedstawiać  fotografie pięknych kobiet, muszę wklejać zdjęcia seksualnie obojętnych manekinów (chyba, że kogoś kręci manekin…) ubranych w koszulki tej marki, a już miałem na pulpicie zdjęcia z nowej, świetnie zrobionej kolekcji. Dzięki komu to wszystko?

A powiem. I mam nadzieję, że wieczorową porą dostarczę nadawcy maila odrobinę przyjemności. Prezentację kolekcji Unisono z udziałem butów marki Venezia przesłała mi pani Hanna, zajmująca się na co dzień wizerunkiem Venezii. Nie byłoby w tym absolutnie nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że mail z zawartością przyszedł do mnie około północy, a napisano go… ze szpitala.

Pani Hanno, proszę mnie nie zabijać za tę otwartość, ale ja MUSZĘ to powiedzieć: Venezia powinna dać Pani podwójną kwartalną premię za to, że czuwając przy dziecku ma Pani dość siły, by serio potraktować uwagi i prośby blogera i reagować w tzw. czasie rzeczywistym. Znam rzeczników korporacji, którzy w takiej sytuacji nie odezwaliby się nigdy. I znam takich, którzy w nocy z niedzieli na poniedziałek mieliby gdzieś wszystkie służbowe maile, jakieś pytania, teksty i zaczepki. I nie znam zbyt wielu ludzi, którzy potrafią tak serio traktować swoje obowiązki, jak Pani. Mimo zwolnienia.

Jeśli jest ktoś teraz w tej Venezii i Unisono, i nie śpi, to proszę niech posłucha zdania Jacha Bindelli: gratuluję takiej dziewczyny na takim stanowisku. Długo znam branżę marketingu i PR, ale podobne zjawiska występują w niej tak rzadko, jak bociany na śniegu. Pani Hanno – trzymam kciuki! I dziękuję. (I od razu wyjaśniam: nie jesteśmy znajomymi i nie robimy tu żadnych interesów. Mam kaprys pokazać markę, bo jej przedstawicielka zachowała się wobec mnie profesjonalnie. Tak mało i tak dużo.)

Wiemy już zatem, że sprawcą dzisiejszego wpisu – bo nie wypada mi pokazać kolekcji Unisono z jakimkolwiek opóźnieniem – jest Czujna Czuwająca Pani (a temat miał być inny!) i wiemy też, że kolekcja może się podobać. Nie dostrzegam wielu słabych punktów, od doboru modelki po tonację kolorystyczną: jest ekstra. No, prawie…

TU PACZ! Co mi lekko zgrzyta? Wiem, że Unisono to marka pastelowa, bajkowa, pełna melancholii, przepełniona troską o egzystencjalne problemy świata. Wiem, że ten styl trzeba utrzymywać, budować wizerunek w oparciu o stałą linię kreacji – wszystko to jest dla mnie jasne. Może też jestem przewrażliwiony na punkcie wiosny, ale tak samo jak ten bocian chciałby dziś skubnąć jakąś żabunię, tak i ja chciałbym dostrzec choć odrobinę kolorystycznej odwagi, jakiś kontrapunkt do pastelowej elegancji.

Lubię taki styl, lubię takie uspokojone zestawienia u młodych duchem kobiet, ale poproszę o większą śmiałość w budowaniu klimatu łagodności, który można czasami wzbogacić nutą kolorystycznego szaleństwa. Kontrapunkt, akcent, miejsce, które ogniskuje uwagę. Nie w każdej stylizacji, nie w każdym ciuchu, jasne, ale dla przekory, dla zabawy nawet: w kilku propozycjach aż się prosi, żeby złamać zasady. To buduje dodatkowe emocje, napięcie, daje radość.

Więc jeśli czegoś mi brakuje, to – w kilku miejscach – zburzenia tej grzecznej struktury. Czasami burzą ją buty Venezii, ciężkie i toporne buciszcza do zwiewnych koronek i bawełny, czasami pojawia się błysk wyrazistego koloru, ale… mało mi tego. Chciałbym być nakręcany mocniej, bardziej wyraziście, z większym temperamentem. Takie kolekcje i propozycje zestawień powinny powalać nas na kolana – a to są ciuchy dla naszych oczu, czyż nie? – właśnie poprzez odwagę w łączeniu piękna, prostoty, szlachetności, elegancji z odrobiną pieprzot, ekstrawagancji, przekory, cwaniactwa i żartu.

OK, przestaję truć, bo i tak wiem, że moje, męskie zdanie będzie w mniejszości. Bez napinania więc: podoba mi się to, gdybym był dziewczyną, mógłbym takie ciuchy nosić. Ale zrobiłbym z nimi coś ekstremalnego. Przyciął, porwał, oblał zieloną farbą, dołożył bociana pod pachę, nie wiem. Coś. 

mod1

mod2

mod3

mod4

mod5

mod6

mod15

mod18

mod19

mod2

mod20

mod21

mod23

mod24

mod44

mod7

mod9

Tagi: 
Do góry