Sulżyńska. Adamiec. Kubatek. Cybulska. Kopeć. Zapamiętaj te nazwiska!

16-03-2013, 18:16
Kategoria: 

Sulżyńska. Adamiec. Kubatek. Cybulska. Kopeć. Zapamiętaj te nazwiska!

Najlepsze już za nami, pora – jak obiecałem – na chwile refleksji po dyplomowym pokazie MSKPU. Joanna Klimas, oceniając go na tle wcześniejszych pokazów, powiedziała, że kolekcje były bardzo dobrze dopracowane. To także moje pierwsze skojarzenie. Miałem wrażenie obcowania z twórcami dojrzałymi, widzącymi swój świat kompleksowo, nie bojącymi się odważnych zastosowań, ale jednocześnie bardzo dbającymi o detale. Kto podobał mi się najbardziej? Czyja kolekcja przypadła do gustu blogerowi?

Gdyby iść zgodnie z gustami jurorów, powiedziałbym tak jak oni, że pod względem wrażeń estetycznych i całościowej kompozycji, najlepiej wypadły nagrodzone propozycje Aleksandry Sulżyńskiej. Inspiracja okresem rewolucji francuskiej, stylizowane fryzury, użyte materiały, a nawet – co tutaj było ważne – ekspresja i sposób prezentacji modelek, wszystko to przykuwało uwagę. Całość była spójna, przemyślana i po prostu mądrze zaplanowana.

Wiesz, gdzie mi zgrzytnęło? Zawsze staram się przekładać język mody na komunikację i rozumienie mody przez ulicę, bo ona w końcu najlepiej weryfikuje każdą modę. Odłączyłem przez moment stylizację zastosowaną przez Sulżyńską, zdjąłem suknie z modelek, których fryzury sięgały nieba, powiesiłem je na manekinach i – proszę się na mnie nie złościć – ukazał mi się omalże banał. Po odjęciu sztafażu właściwa siła tej kolekcji zmalała.

Powiem wprost: największym atutem projektantki wydaje mi się zdolność całościowego widzenia postaci. To nie sam projekt ubrań broni autorkę tej kolekcji, to umiejętność komponowania całości. Tu jest jej przewaga! To, co jest DODATKIEM, co jest wisienką na torcie. Fryzura. Nie bez przyczyny męska część fotoreporterów jęknęła, widząc pierwszą modelkę w tej kolekcji, a jednemu wymknęło się: zajebiste włosy! I miał rację.

Zobaczmy to jeszcze raz:

Sul1

Sul1a

Sul2

Awangardowa i trochę zwariowana była natomiast kolekcja Marty Adamiec: zapachniało wiosną, żartem, umiejętnością gry z widzem i sztuką tworzenia, która nie wstydzi się łamania żadnych barier. Miałem wrażenie, że inspirację stanowiły między innymi kamizelki kuloodporne noszone przez komandosów, choć widok dziewczyny z seledynowym krzyżem przewrócił wszystkie moje wcześniejsze przemyślenia. Łącznie z kartą do aparatu, która na ten moment kompletnie odmówiła posłuszeństwa…

Adamiec_kolaz

Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Moja faworytka? Powiem krótko – Monika Kubatek. Za co? Za konserwatywny (w dobrym tego słowa znaczeniu) romantyzm. Za prostotę i lekkość. Za kobiecość, której nie stłamsiła żadna linia. Za delikatność, zmysłowość, elegancję. Mogę się cieszyć każdą formą szaleństwa, lubię szaleństwo, ale gdy przychodzi do ostatecznego wyboru, zwycięża prostota, sztuka wydobywania piękna delikatnymi metodami. Tutaj to widzę.

Kubatek_1

Kubatek_2

A to już Anna Kopeć. Pochwała za odwagę, nieszablonowość, otwartość. Tu także dominuje prostota, choć nieco bardziej zadziorna, wykoncypowana. Podobało mi się.

Kopec_1

No i teraz to, co w takich imprezach lubię najbardziej: impresje, detale, niuanse, żarty. Koncentrujemy się na całościach, na stylizacjach, ale jakże często detal decyduje o wszystkim. Pora więc na dyplomowy misz-masz!

f1

f2

f3

f5

f6

f7

f8

f9

f10

f11

f12

k b

TU PACZ! Podsumujemy? Podsumujmy: widać talent! Obojętne, kto wygrał, kto przegrał. Wszystkie kolekcje miały „to coś”, każda nie przemijała bez echa. Młodzi projektanci, jeśli pójdą teraz własną drogą, jeśli nie kopiując nikogo sami, swoją pracowitością zaznaczą obecność w świecie mody, mają wielką szansę. Zdolni, otwarci, przebojowi, bez kompleksów, ale też silni psychicznie – bo to jest walka konkurencyjna, której nie każdy sprosta – zrobią jeszcze furorę. Zobaczycie! Chwalmy ich i… gnajmy do roboty. Niech myślą nad kolejnymi projektami.

Wybieg należy do nich!

Tagi: 
Do góry