Poradnik pozytywnego myślenia. Nudny film, który trzeba obejrzeć.

10-03-2013, 09:00
Kategoria: 

Poradnik pozytywnego myślenia. Nudny film, który trzeba obejrzeć.

Jednych przyciągnie Bradley Cooper, według magazynu „People” najprzystojniejszy w 2011 roku człowiek świata, innych Robert De Niro – najstarszy na świecie aktor grający wciąż tę samą, świetną rolę, a jeszcze innych Jennifer Lawrence, zdobywczyni Oskara. Mnie „Poradnik pozytywnego myślenia” znudził, ale nie żałuję. Warto pójść, żeby zobaczyć oskarową rolę Lawrence. (Weź to głośno wymów: rolę Lawrence!!!)

Wszyscy w tym filmie są przekonujący. Stary Pat Solitano-senior (De Niro), jego żona (Jacki Weaver), ich syn Pat-junior (Cooper) i jego nowa przyjaciółka Tiffany (Lawrence). Nie przekonuje mnie jedynie Nikki (Brea Bee), dziewczyna o lekko radiowej urodzie, którą poznajemy w końcowych scenach filmu, a która przewija się jako motyw przewodni wszystkich uczynków i przemyśleń młodego Pata.

Młody Pat jest świrem, nie ma dwóch zdań. Poznajemy go w domu dla psychicznie chorych, gdzie został skierowany na badania i wielomiesięczny pobyt po tym, jak zmasakrował kochanka Nikki, swojej żony.

Pat wychodzi ze szpitala do normalnego świata, w którym najmniej normalne wydaje mu się wszystko. Świruje jego ojciec, De Niro, zabiegający o przychylność syna, ale wyłącznie po to, by jego pozytywny duch pomógł mu trafnie obstawiać zakłady bukmacherskie. Świruje najlepszy przyjaciel z psychiatryka, nienormalna jest nawet muzyka, którą słychać w gabinecie lekarza, gdyż przypomina Patowi jego ślub z Nikki. Świruje także Tiffany, która nie ma prawa biegać po tej samej ulicy, na której jogging uprawia Pat.

– Nie masz swojej ulicy?! – krzyczy do niej Pat i ma dużo racji. W końcu w Filadelfii ulic jest pod dostatkiem.

Jest taki moment, w którym okazuje się, że świruje nawet Ernest Hemingway, gdyż pisał książki o smutnym zakończeniu. A według Pata wszystko ma swoje jasne światełko w ciemnym tunelu. Wszystko! I dlatego „Pożegnanie z bronią” to powieść nienormalna, bo nie ma w niej optymizmu.

Skłamałbym mówiąc, że fabuła porywa. Jest odwrotnie… jak w polskim filmie… nic się nie dzieje… nuda… Ojciec obstawia i przegrywa, Pat biega po mieście w schludnym wdzianku, które zrobił z… worka na śmieci, lekarz-psychiatra każe mu brać leki i obmyślać strategię na życie, matka truje, znajomi mają swoje sprawy, widz ziewa, pierwsze cztery osoby wychodzą z seansu… I ja też jestem bliski…

Film oraz całe życie Pata ulegają zmianie w chwili pojawienia się Tiffany.

Fot. Por_2

Spotykają się na obiedzie u jego przyjaciół, a znajomość zaczyna się od głębokiego wejrzenia w dekolt dziewczyny i rzutu oka na jej seksowne pieprzyki… Tylko świr widząc powłóczyste spojrzenie Pata nie domyśliłby się, że z tej mąki będzie jeszcze chleb… Ale sam główny bohater nie myśli o innych kobietach, w głowie mu tylko jedno: powrót do Nikki. Żona odeszła z kolegą historykiem, ze szkoły, w której uczył Pat. Pat myśli tylko o niej, o Nikki. Jak wrócić, jak powalczyć o swoją miłość.

Pierwsza z tego filmu nauczka dla facetów – nie walcz, jeśli wojna o względy kobiety z góry jest przegrana. Pat walczy, choć właściwie pozoruje walkę. Błąd. Druga nauczka dla facetów – rozejrzyj się dookoła, one są wszędzie. Pat nie patrzy, nie dostrzega maślanych oczu Tiffany. I trzecia – naucz się tańczyć. To działa!

Wszystko rozkręca się w ostatnich trzydziestu minutach. Pat i Tiffany postanawiają wziąć udział w konkursie tańca towarzyskiego. Pat – wszystko dla Nikki, może zdoła ją oczarować. Tiffany – wszystko dla… Pata, a jakże. Potem jest wzruszająco, przejmująco, hollywoodzko, komediowo, dramatycznie, pięknie i ponuro.

Refleksje? Zawsze jest światełko w tunelu. Zawsze należy, wypada i warto myśleć pozytywnie. Nigdy nie wolno się poddawać, nigdy nie wolno ustać w poszukiwaniach, bo miłość może przyjść ze wszystkich stron. Nawet od świrującej nieco wdowy po policjancie. Mówiłem, że Tiffany jest wdową? Jest. I warto jej poświęcić akapit – gra znakomicie. Świetnie dozuje w sobie różne skale i rodzaje emocji. Kiedy trzeba jest wampirem, gotowym wysysać męską krew, kiedy indziej znów zagubioną kozą, w innych momentach – silną, potrafiącą reagować i twórczo myśleć kobietą. Jej rola zasługuje na Oskara tak samo, jak Cooper nie zasługuje na tytuł przystojniaka: naprawdę taki ciepły misiek się podoba???

Fot. Por_3

Fot. Por_5

TU PACZ! Mamy w tym filmie wiele płaszczyzn walki o coś, kogoś lub z kimś, wiele konfliktów i wiele historii. Widzimy ojca dwóch synów, Pata-seniora, który starszego wychował w wielkiej miłości, a młodszego raczej w pogardzie dla jego słabostek. Widzimy jego walkę o odbudowę relacji z własnym dzieckiem, widzimy ich pojednanie, mądre (wreszcie) ojcostwo. Widzimy zabłąkaną w męskich relacjach matkę. I wreszcie – oceniamy samego Pata, jego stosunek do świata, jego zmagania z chorobą, próby ratowania siebie poprzez poszukiwanie szans powrotu do Nikki i jego nagłe uczucie do Tiffany, z którym długo nie może się uporać.

Chyba na uboczu – niesłusznie! – ulokowany jest dramat Tiffany. Dziewczyny po przejściach, z kłopotami, z własną historią choroby i historią przyjmowanych lekarstw, z własnym świrem. Można odczuć niedostatek tej historii: film byłby ciekawszy, gdyby nudne partie z biegającym Cooperem zastąpić retrospektywą z życia Tiffany.

A jak wypada całość? Byłem bliski wyjścia, przyznaję, ale przyznam też, że dobrze było wytrwać do końca. Może ten film powinno się właśnie oglądać z takim celem – nie licząc na nagłe zwroty akcji,  na przebojowe gagi lub dialogi, a szukając drugiego dna w finale? Może trzeba pójść jak na kino artystyczne, nastawić się na dwie godziny wypełnione refleksją, oglądać świat, który świruje – choć nie całkiem – i oceniać film dopiero po ostatnim kadrze?

Po ostatnim kadrze moja ocena jest więc krótka: polecam. Cierpliwym polecam.

Zwiastun filmu:

Tagi: 
Do góry