Motywacja do życia

01-03-2013, 09:00
Kategoria: 

Motywacja do życia

Nie czytam książek typu „Milion dolarów w weekend”. Nie wierzę w łatwe zwycięstwa. Nie wierzę w sukcesy, które nie są okupione wysiłkiem. Wierzę w siebie. Mam do siebie zaufanie.

Praca w korporacjach uczy systematyczności, planowania, raportowania, logiki (o ile pracujesz w logicznie poukładanej korporacji) i uczestnictwa w zespołach. Nie uczy jedynie samozaparcia. Nie wzmacnia siły woli.

Kiedy wychodzisz z wielkiej, gwarantującej ci stabilizację grupy ludzi i narzędzi, które ją otaczają, masz przed sobą ocean możliwości i tylko jedną łódkę.

Ty jesteś tą łódką.

 Stoisz pośrodku wielkiej wody, masz wiosła, żagiel, a kierunek, w którym płyniesz, zależy tylko od ciebie. W prawo, na wschód? Może być mielizna, ale niech będzie w prawo. W lewo, na zachód? Może być, ale to jest mocno pod wiatr, niech będzie w lewo. Na północ? Strach, ale damy radę. Na południe? Czy ktoś płynął na południe? Spróbuję.

Ty wybierasz.

W stylu życia, który preferuję, wszystko zależy ode mnie, od moich osobistych wyborów. Jeśli mam marzenia, realizuję je. Jeśli mam kłopoty – szukam sposobów na ich rozwiązanie. Jeśli jestem w dole, wyciągam się za włosy, sam. Jeśli fruwam z radości po sukcesach – zapraszam innych, niech się cieszą razem ze mną, ale w skrytości ducha najbardziej cieszę się sam. Bo sukces jest egoistą.

Co mnie motywuje? Najmocniej? Widok czyjejś pasji. Cudze dokonania. Wczoraj oglądałem bodaj dwadzieścia razy ten oto klip:

Muzolinki.pl

To jest Jimmy Slonina, komik z Chicago. Osiągnął– według mnie – mistrzostwo świata w sztuce Lip Sync, czyli synchronicznego poruszania ustami zgodnie z dźwiękiem wydawanym przez inną osobę. Śpiewa, udaje, że śpiewa utwór tego faceta:

Przyjrzyj się, jaką osiągnął synchronizację! Jak wpasował się w każdy, najdrobniejszy dźwięk! Nieważne, jak gra twarzą, ustami, oczami, choć robi to obłędnie, ale ważniejsze jest – jak bardzo wierzymy, że to naprawdę on śpiewa! Czy da się osiągnąć taki efekt bez motywacji, bez pasji, bez zawziętości? Da się!

Uda mi się! Robię to, muszę, uda mi się!

Tutaj jeszcze jeden przykład tej samej, najwyższej próby. Jimmy podkłada usta pod piosenkę Toma Jonesa…

Przecież widzisz, że to nie jest Tom Jones! I jednocześnie możesz przysiąc, że to właśnie śpiewa Jimmy Slonina! Nie wiem, ile kosztowało go to wysiłku, ile dni lub miesięcy trwały próby, ale widzę, że dopiął swego. Nie ma różnicy w dźwiękach, ruchach warg, w oddechach. Profesjonalizm klauna. Bo Jimmy Slonina pracuje jako clown. Aktor, showman, cyrkowiec. I jest w tym świetny.

TU PACZ! Myślę, że on w swojej łodzi postanowił żeglować w jedną, dokładnie przemyślaną stronę. Nie opierał się na niczym, nikim, jedynie na własnym talencie i intuicji. Robi to, co lubi, umie, chce. I robi to z wielką pasją, i wkłada to całe serce, emocje – widać to!

Więcej dokonań Jimmiego można znaleźć na jego osobistej stronie, ja wklejam jeszcze linki do znakomitego wykonania utworu „Gold Digger”. Spójrz, jak można wpasować się w arcytrudny, rapowany tekst… Tutaj Slonina:  

Jimmy 3

A tutaj oryginał, Kanye West i Jamie Foxx…:

Pokazuję tego gościa jako wzór, przykład zaledwie. Słuchałem wczoraj w sieci wykładu Jacka Walkiewicza, psychologa, który w świetny, przystępny sposób mówił o motywacji, o celach.

Byłem pod wrażeniem tego wykładu i chciałem go tutaj wkleić bez żadnego komentarza, po prostu. Ale posłuchawszy obu dzieł, po obejrzeniu wykładu i dokonań klauna, wybieram dzieło Jimmiego. Bo on nie mówi, co trzeba robić. On to robi. Ma motywację, a co ważniejsze – działa.

Do góry