Bindella punktuje: bio-sok Maurera. I coś więcej.

06-03-2013, 09:00
Kategoria: 

Bindella punktuje: bio-sok Maurera. I coś więcej.

Uparłem się na soki. Szukam dobrych kompozycji smakowych i pomysłów na „więcej niż napój”. To musi być coś absolutnie wyjątkowego: zestawienie owoców, jakość, aromat, kolor, walory smakowo-zapachowe. I właśnie chciałbym zameldować o powtórnym sukcesie. Tłocznia Maurera i jej sok bio z jeżyn i jabłek.

Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale uważam jeżyny za owoce, które w Polsce ciągle nie mogą doczekać się prawdziwego odkrycia. Moje wspomnienia z jeżynami zrywanymi w sierpniu do wielkiego wiaderka, gdzieś na jakimś zadupiu w północnej Polsce, na rodzinnych wakacjach, to przede wszystkim wspomnienia niezwykłego smaku i boskiej soczystości. Wydawało mi się wtedy, że takich jeżyn nie znajdzie się w całym świecie, nigdzie. Błąd!

W południowo-zachodniej i centralnej Francji można spotkać plantacje tych owoców, które sprzedawane są na ryneczkach i w delikatesach Paryża, wożone w chłodniach do Londynu i Oslo, a których wielkość, smak i soczystość biją na głowę wszystko, co znałem wcześniej. Ot, nawet takie rozmiary, które pozwalają zasłonić duże oczy tej młodej dziewczyny…

Fot. Oko Jezyna

Jak to się ma do soków z tłoczni Maurera? Ano tak, że marzy mi się, by ktoś wreszcie dał początek prawdziwej promocji tych owoców w Polsce. Sam bym się za to zabrał, gdybym miał jeżynowy sad! To prawdziwa skarbnica witamin i kwasu foliowego, bogactwo potasu i antocyjanów, zwalczających wolne rodniki. Mają działanie przeciwzapalne, uspokajające, pozwalają wypocić chorobę. No i – jak smakują!

Ależ by było fajnie kupić latem taki oto czteropak… Dobre, z Polski, ekologiczne, tanie, zdrowe…

Fot. owoce

Tłocznia produkująca takie soki to własność Krzysztofa Maurera, producenta z Zarzecza, niewielkiej wsi nad Dunajcem. Gmina Łącko – o czym będzie za chwilę – to znane zagłębie owocowe, a rodzinne gospodarstwo Maurerów to jedna z najbardziej wyróżniających się okolicznych marek. Sok, który kupiłem w jednym ze sklepów ze zdrową żywnością, to z kolei jeden z 21 głównych produktów tej tłoczni. Pan Maurer wyrabia także soki buraczkowe, selerowe, brzoskwiniowe, żurawinowe, czereśniowe czy  gruszkowe. Jako fan jeżyny, kupiłem swój ulubiony smak.

I nie zawiodłem się! To jest kolejny, po Wiatrowym Sadzie, mistrz w produkcji soków. Panie Krzysztofie – szacunek! Wybitnie prosta kompozycja: 70 procent jeżyn i 30 procent jabłek. Gęsta, powiedziałbym wręcz – zawiesista konsystencja, z wyrazistą nutą jeżyn (czuć, że nie ma przegięć z proporcjami użytych owoców), sok odpowiednio kwaśny i słodki zarazem. Był doskonały po mocnym ochłodzeniu.

Opakowanie nie powala na kolana, widać taki jest trend. Ekologiczny papier mogę zrozumieć, ale etykieta nie musi być siermiężna, podobnie jak rysunki owoców i sposób rozłożenia treści: kolejnemu autorowi koncepcji graficznej należałoby dać po łapach za używanie 6-punktowej cienkiej czcionki na szaro granatowym tle… Wygląda tak, jakby producent chciał skryć przed nami składniki soku, co jest absurdem.

Dość dobra dostępność, bo produkty z tłoczni Maurera można kupić zarówno w specjalistycznych sklepach, jak i w placówkach Carrefour. I słaba wiadomość w kwestiach ceny: nie dam się niestety namówić na kolejny zakup tak małej (250 ml) buteleczki za 6 złotych. Ekologia ekologią, zdrowie zdrowiem, ale ktoś tę marżę usiłuje ze mnie po chamsku zedrzeć. I nie sądzę, by był to wyłącznie producent…

Napisałem, że wrócimy do gminy Łąck. Warto. Jak można się dowiedzieć ze strony Krzysztofa Maurera, producent soków postanowił uruchomić także własną manufakturę i produkuje śliwowicę oraz inne destylaty, a także owocowe wina. Fanem polskich win z owoców nie jestem, choć może dałbym się przekonać, gdybym zobaczył, czym je w rzeczywistości szprycują, ale śliwowicy, gruszkowicy, wiśniowicy czy malinowicy już teraz, zdalnie, mogę panu Maurerowi pogratulować. To znakomity kierunek! I zapewne znajdzie wielu zwolenników. Szkoda, jedynie, że szwankuje promocja…

Jeszcze tylko należałoby pokonać kolejny rubikon i zacząć wytwarzać cydr. Mamy nieziemskie sady jabłkowe, od groma producentów, a cydrem nie jesteśmy w stanie zawojować Europy! W Polsce z niezrozumiałych względów nikt nie myśli o jego promocji, nikt nie wywołuje popytu. Mogą Francuzi, mogą Niemcy i Brytole, a my jakoś nie… Szkoda, bo dobry cydr to dobry smak i jeszcze lepszy biznes. Ale nie u nas.

Podsumujmy na koniec sok jeżynowy z tłoczni Maurera:    

ranking

Produkt Krzysztofa Maurera zyskał 32 punkty. Średni wynik, na którym ważą cena dostępnego w sieci handlowej opakowania, design opakowania (słaby projekt) oraz jakość opisu. Sam sok jest wyjątkowo smaczny, ale jego – powiedziałbym – otoczenie ściąga go mocno w dół.   

Do góry