Spokojna Mleczarnia Głośna Chłodna Kicia Kocia

08-02-2013, 09:15
Kategoria: 

Spokojna Mleczarnia Głośna Chłodna Kicia Kocia

Coraz więcej takich miejsc. Każde krzesło i każdy stolik ma tu swoją historię, a atmosferę tworzą ludzie, nie wnętrza. Dominuje prostota, zawsze w połączeniu z wyśmienitą, domową kuchnią: można wpaść rano na ciasto z wieczornego wypieku i kawę. Można też przynieść i zostawić gospodarzom szydełkowane obrusy własnej roboty. Luz i spontan. Klubokawiarnie.

Moją ulubioną była Chłodna 25 – kawałek prawdziwego Krakowa w Warszawie – kretyńsko rozwalona przez sąsiadów, zawiść i urzędolenie. Zażartość i płomienność dyskusji okazała się mniej ważna od koncesji na alkohol; widać lepiej jest, kiedy wódę ciągnie się w krzakach. Ale ponieważ życie nie znosi próżni, Chłodną z bólem zapomniano i… dość szybko zmieniono miejscówki.

Ja zaatakowałem np. Mam Ochotę przy Grójeckiej 75, gdzie podają litewskie piwo i cydr, a ostatnio urzekła mnie prostota Spokojnej 15, której właściciele chwalą się najlepszą pizzą w mieście. Hmmm… zrobiłem rozpoznanie bojem: focaccia z oliwą i ziołami była naprawdę wybitna, a ponieważ w pizzy (moim zdaniem) kluczowe jest ciasto, reszta była już dla mnie mniej istotna. Choć imbirową herbatę parzyłbym z imbiru, a nie torebki; noblesse oblige…

Fot. Spoko_1

Fot. Spoko_2

Co jest ważne w Spokojnej 15? Klimat okolicy. Uliczka przytulona do cmentarza powązkowskiego, cisza, święty – nomen omen – spokój, bliskość ASP i szkoły fotografików, ogromny dziedziniec, który zimą na razie jest martwy, ale jak mówią właściciele, będzie na nim namiot z kozą, czyli ogrzewaniem. Przed południem w Spokojnej 15 ludzi jest mało, klienci schodzą się dopiero po godzinie 18, kiedy można rozpocząć sprzedaż alkoholu (z powodu bliskości szkół), no i latem, kiedy na dziedzińcu nie można wcisnąć palca. Przed południem Spokojna 15 wygląda tak:

Fot. Spoko

Nowym hitem Warszawy może być klubokawiarnia Kicia Kocia na Grochowie, kolejna miejscówka, której celem jest coś więcej niż kanapka, burger, piwo i herbata do rana. Urządzona w dawnej kotłowni przy ulicy Garibaldiego, ma służyć między innymi debatom o stolicy i małych lokalnych stolicach Warszawy, o kulturze (nie bez przyczyny nawiązanie wprost do Białoszewskiego) i sztuce. Będzie pełniła rolę nieformalnego domu kultury, miejsca spotkań artystycznych, promocji młodej i alternatywnej sztuki. Będzie też służyła konsumpcji: obowiązuje kuchnia wegetariańska. Polecam gryczaną zapiekankę! I ciasto własnego wyrobu!

Fot. Kicia

To zjawisko się rozprzestrzenia. Nie będzie to przesadą, jeśli powiem, że jednym z pierwowzorów było warszawskie Powiśle, jedna z najbardziej nieobowiązkowych stacji kolejowych w Polsce. Inny wymiar, choć i wielką sławę zyskała wrocławska Mleczarnia, a dawniej poznański Proletaryat. Dziś w Poznaniu królują księgarnio-kawiarnia Głośna przy ul. Św. Marcin, Taczaka 20 (patrz: czołowe zdjęcie w tym felietonie); dobrą formę utrzymuje też Meskalina, a latem życie coraz mocniej przenosi się nad Wartę, do Ewy Łowżył i jej Kontenerów. Tak jest w Głośnej niemal każdego dnia:

Fot. Glosna

Kraków… nie musi się nigdzie przenosić, ponieważ w Krakowie każda niemal kawiarnia, którą znam, ma własny i wyjątkowy klimat. Od Mleczarni po przesłodką TrusKawkę, od klubu Pauza aż Relaks:

Fot. Relaks

TU PACZ! Dlaczego te miejsca mają przyszłość, dlaczego są tak lubiane? Przez swoją  bezpretensjonalność – po pierwsze. Nikt się nie sili przymusowe aranżacje, na tworzenie klimatu, bo klimat albo dzieje się dzięki ludziom – albo klapa. Po drugie, ogromnie wiele zależy od uporu właścicieli, ich zdolności do rozmów z administracją i umiejętności przystosowania się do (niejednokrotnie) wrogiego środowiska. Po trzecie taka moda, że poza Fejsem trzeba gdzieś i z kimś napić się wina/piwa, zjeść coś i przegadać jakiś problem, albo po prostu posłuchać. Każdy, kto uczestniczył w życiu Chłodnej 25, wie, że prawdziwy klub zaczyna się właśnie od rozmowy.

I niech tak pozostanie.

Tagi: 
Do góry