To się nosi. I to się będzie nosiło! Młoda moda idzie w górę.

14-02-2013, 09:00
Kategoria: 

To się nosi. I to się będzie nosiło! Młoda moda idzie w górę.

Gdzie kupuje marynarki Czesław Mozil? Albo Mariusz Czerkawski, Zbigniew Zamachowski? Odpowiedź brzmi: w Reykjavik District, polsko-islandzkim koncepcie, który brylował podczas wczorajszych targów Misz-Masz. Ale brylowali nie tylko oni, bo na szczęście – mają wielu konkurentów!

Czy Misz-Masz był sukcesem? Nie mnie to oceniać, ja patrzę na takie imprezy okiem przechodnia: jeśli jest na czym zawiesić wzrok, jeśli na buszowanie w regałach poświęcam ponad godzinę, to znaczy – w moim przekonaniu – sukces jest. A to, co kupiłem, daje mi satysfakcję o wiele większą niż zakupy w salonach uznanych marek.

Polscy projektanci, sądząc po Misz-Maszu, rozwijają się dynamicznie. Są kreatywni, błyskotliwi, nie mają zahamowań formalnych. Chyba jedynym, co ich krępuje jest brak dostępu do różnorodnych materiałów, koszty wyjazdów w celu ich poszukiwania i brak promocji, która zawsze potrafi dać artyście prawdziwie twórczego kopa. Może więc przez wzgląd na niedostatek kontaktów nie znalazłem wczoraj na targach zbyt wielu różnorodnych tkanin, nie spostrzegłem mrożących krew w żyłach (albo podniecających, jak kto woli) zestawień materiałowo-kolorystycznych. To uznaję za wadę. Nawet na zrobionych tam fotografiach, które przed chwilą obejrzałem, widać dość monochromatyczne połączenia. Odcienie szarości, czerń, biel, grafit – dominują.

Ale generalnie: jest dobrze. Czasami nawet doskonale. Oto przegląd wystawców…

Wrócę najpierw do Reykjaviku. Pokazali nie tylko bardzo ciekawą kolekcję męskich ubrań (choć kilka płaszczy spodobałoby się kobietom!), ale także umiejętność aranżacji własnej przestrzeni promocyjnej; to ma znaczenie i dobrze świadczy o profesjonalizmie studia. Reykjavik District tworzy Olly Lindal, islandzki designer, wraz ze swoją żoną Anną, Polką. Olly przeprowadził się do Polski po sukcesach projektowych we własnym kraju, w którym pracował na rzecz marki ntc. Marynarka „Roman Jacket” to największy jego sukces komercyjny ze skandynawskich czasów.

Fot. Roman_jacket

Markę Reykjavik District odkryła już nie tylko część świata polskich celebrytów, ale także zwykli przechodnie. Jestem jednym z nich…

Fot. Rey_kolaz

Na swoje wielkie otwarcie ciągle czeka też zapewne Damian Nowacki – Madox Design. Wczoraj miał farta, bo napędziłem mu dobrymi komentarzami pewnie ze dwóch klientów ;-), ale to szczęście to wyłącznie zasługa samej marki. Madox to już dzisiaj znakomita alternatywa dla kręcących się wokół własnego ogona sieciówek.

Madox Design, który doczekał się własnego butiku na warszawskim Solcu, proponuje rozwiązania doskonale kojarzące się z moda uliczną. Dużo wolności, przestrzeni, odważne cięcia – flagowym hitem marki są niekonwencjonalne, uniseksowe spodnie z wielką kieszenią na przedzie. Do tego świetnie zaprojektowane dresy, bluzy oraz, uwaga, muszki! Zajebiste muszki.

Fot. Madox_kolaz

Marka Kiss The Frog to projekty typowe dla miejskiej nonszalancji, lekkiego odlotu, odwagi i zakręconego sposobu myślenia, ale jednocześnie marka perfekcyjnej jakości. Wczoraj przyglądałem się ich ofercie z wielką frajdą, bo to naprawdę przyjemność gościć między wieszakami u gospodarzy, którzy wiedzą czego chcą od sztuki design. Podoba mi się, że nie ma tu żadnych tematów tabu, że jeśli można coś wykrzywić, puścić po skosie – a do tej pory było pod klucz, prosto – to ten skos, to zakrzywienie pokazuje całkiem nową jakość odzieży, odkrywa ją na nowo. I o to właśnie chodzi, by nadawać zwykłym i prostym rzeczom nowy kształt i funkcjonalność. I trochę też o to, by prowokować nimi świat. To marka dla niepokornych kobiet!

Propozycje Kiss The Frog:

Fot. Kiss_3

Fot. Kiss_4

Kolekcja warszawskiej pracowni Col Claudine to z kolei oferta zmysłowa. Gdybym szukał wczoraj na Misz-Masz czegoś na Walentynki, wybrałbym z jej wieszaka to:

Fot. Col_1

Mała, czarna, z kapturem, niby nic… Ale całość, z porywająco delikatnym, ażurowym kapturem – dla mnie – doskonała. Widać w tej kolekcji fascynację paryską ulicą, lekkością, zwiewnością. Widać myślenie w kategoriach… czy będzie mu się to podobało? Będzie! Seksowne, zmysłowe, proste. Oni (czyli my) chyba to lubią. A jeśli te fotografie naprawdę zapowiadają wiosnę w Col Claudine, to fiu-fiu…

Fot. Col_2

Joanna Sprycha i marka Anoi na Misz-Masz robiła wielką furorę. Czy można inaczej, jeśli ma się w kolekcji takie projekty? Cardigany podobne do tych z fotografii widziałem wczoraj na ramionach kilku mierzących je kobiet. Były zachwycone. Ja także.

Fot. Ano_kolaz_1

Delikatność połączona z odwagą. Stonowana kolorystyka, miękkie materiały, a przede wszystkim świetne wyczucie linii. No i w efekcie twórczych poszukiwań otrzymujemy to. Moim męskim okiem – genialne:

Fot. Ano_kolaz_2

A to już Ania Berkan, także jedna z gwiazd Misz-Maszu. Ciekawe propozycje płaszczy… Odwaga, dobre rozwiązania kolorystyczne, mocne wzornictwo – tu nie ma kompromisów. Kobieta ubrana przez Anię Berkan musi mieć charakter!

Berkan_kolaz_1

I jeszcze to. Projektantka sama mówi: wygląda jak letni płaszcz, a jest kurtką.

Fot. Berkan_3

A tu na koniec – płaszcze od Berkan. Ładny motyw kwiatowy, chyba już trochę opatrzony, ale ciągle znajduje zainteresowanie klientek.

Berkan_kolaz_2

TU PACZ! Podsumujemy Misz-Masz? Moim zdaniem targi dowodzą, że młode i ciągle jeszcze mało znane pokolenie polskich designerów, ma sporo do powiedzenia. Znane gwiazdy muszą już na nich patrzeć z lekką obawą, bo propozycje projektanckiej alternatywy są coraz doskonalsze. A przecież nie pokazałem tu jeszcze propozycji Piotra Czachora, Izabeli Marcinek, Agnieszki Bladosz-Jensen, Risk, Muzcau czy Brunoszki.

Mam nadzieję, że będzie okazja prezentować ich dokonania znacznie częściej, bo imprez targowych przybywa i to nie tylko w Warszawie. Wkrótce pokażemy tu jakie trendy modowe panują np. w Galicji…  

Fotografie pochodzą ze zbiorów projektantów

Tagi: 
Do góry