Pośmialiśmy się i dziękujemy

12-02-2013, 14:30
Kategoria: 

Pośmialiśmy się i dziękujemy

Jeśli nigdy nie widziałaś worka mosznowego na szyi swojego faceta – nie idź na ten film. Jeśli nie wzrusza cię los dzieci pracujących wewnątrz  bankomatów – nie idź! Jeśli nie masz pewności, ile może znieść taśma filmowa – nie idź. Jeśli wiesz, jak Halle Berry ugniata guacamole prawą piersią – nie idź. W ogóle: nigdzie nie wychodź! Ci z „Movie 43” mogą być wszędzie!

UWAGA! Sprawdzają nas! Naszą wytrzymałość na debilizm dialogów, absurdy sytuacyjne i fizyczne  niedopasowanie, naszą odporność na anomalia i wreszcie – nasze poczucie humoru. Sprawdzają, czy jesteśmy nabzdyczonymi snobami, którzy nigdy nie schodzą poniżej poziomu „Bitwy Warszawskiej”. (Taki żart.) Weryfikują naszą odporność na obleśność, głupie żarty i fatalne scenariusze.

Ten film – a, przypomnę, mówimy o wyjątkowym dziele pt. „Movie 43” – nie jest subtelną, inteligentną i pełną błyskotliwych dowcipów komedią w dobrym, anglosaskim lub francuskim stylu. A i nawet nie w czeskim. (W Polsce nie produkuje się komedii.) To zbiór niepowiązanych z sobą filmowych etiud-skeczy, które opowiada producentowi niespecjalnie fartowny scenarzysta. Już pierwsza z nich rozkłada na łopatki. Co widzi Kate Winslet?

Fot. Kate

Trzeba być z kamienia, by nie roześmiać się ze sceny, w której ta wyśmienita aktorka dostrzega na szyi swojego partnera (Hugh Jackman)… worek mosznowy wypełniony pokaźnymi jądrami. Wiem, że to głupie, że bez poziomu, a fuj, obrzydliwe, zarośnięte! Ale… widzimy, że ona to widzi i prawdopodobnie – tylko ona. Cały skecz w tej scenie to tylko preludium do ciągłego „Sprawdzam!”, którym reżyserzy sondują naszą odporność na kino. Na kino bez granic, bez zahamowań, bez sensu.

Movie 43 nie ma żadnych aspiracji. Można odnieść wrażenie, że stanowi odbicie internetowej papki, którą przeżuwamy i wypluwamy, niespecjalnie zastanawiając się nad jej treścią i sensem. Dziś sto filmów na YouTube, jutro kolejna setka, bez ładu i składu, jedne smutne, drugie głupie, trzecie o niczym, żadnego nie zapamiętujemy. Tu jednak mamy perełkę w postaci niebywałej gali aktorów, którzy zdecydowali się wystąpić w kolejnych skeczach. Richard Gere, Uma Thurman, Dennis Quaid, Emma Stone, Naomi Watts, Halle Berry, Jason Sudekis, Kirsten Bell – to tylko część gwiazdozbioru.

Fot. Movie_kolaz_1

Spotkali się na planie, by… no właśnie… w jakim celu? Powiem tak: by zmusić nas do bezmyślnego  rechotu. Do takiej szczerej, bezbolesnej beki. Do przetrawienia kolejnych gigabajtów nonsensu, wariatkowa, idiotyzmu. Po to tylko – czy po coś więcej?

W „Movie 43” rzeczy nienormalne traktowane są przez część bohaterów jak obowiązkowa lub przypadkowa codzienność. Porywasz skrzata, więzisz, torturujesz, wyciągasz od niego skarb, mordujesz – czy  inaczej jest w życiu? Czyli… w grach, które zajmują ci wszystkie wieczory… To twoje życie, zobacz je!

A może próbujesz oszczędzić swemu dziecku wszystkich tych wrażeń cywilizacyjnych i dla jego dobra gotowa jesteś samodzielnie wyszkolić go w pierwszym seksie? Czy nie oczekujesz od mężczyzny twojego życia, by zrobił dla ciebie coś wielkiego, absolutnie wyjątkowego? Nie wiem, może powinien zrobić na ciebie kupę, może powinien zostać Batmanem – cokolwiek, jak w życiu. Ale niech będzie wyjątkowe!

Ta głupota, która wylewa się z ekranu, nie tylko przeraża, ale na swój sposób staje się fascynująca. Jest piramidalna, obleśna, ale pomyśl… czy coś jeszcze może cię w życiu zaskoczyć? Jądra u szyi? Byyyyłooooo!

Fot. Movie_kolaz_2

Jest w tym filmie kilka skeczów nieziemskich. Porywające są na przykład wplecione weń „spoty reklamowe”, a szczególnie jeden, który promuje akcję społeczną wspierającą „dzieci pracujące w maszynach” – automatach vendingowych z colą, chipsami, w bankomatach. Surrealizm pierwszej klasy, a do tego jak podany! Są świetne scenki aktorskie, po których zwijałem się ze śmiechu, są prześmieszne dowcipy i dialogi.

Są także fragmenty jałowe, żenujące, jakby twórcom filmu zabrakło hamulców i nie złapali prostej idei, że nagromadzenie w jednym miejscu i czasie wszystkich kup, pierdnięć, wagin i sperm świata staje się nużąco obojętne. Gdyby scenariusz skrócić o pół godziny, film dawałby powód do ciągłej beki. A tak – ma przestoje.

Fot. Gere

TU PACZ! Nienawidzę Movie 43! I uwielbiam ten film! Naprawdę nie potrzebowałem wczoraj wieczorem niczego więcej niż zwykłego śmiechu. Nie chciałem myśleć, zbawiać świata lekturą „Krytyki Politycznej”, zastanawiać się nad losem Syryjczyków, niedolą Wandy Nowickiej, nad abdykacją papieża i tuskobusem Tuska.

Chciałem popatrzeć na bandę idiotów – inną niż w telewizorze. I popatrzyłem, i dobrze mi tak. Nie mam ani uczucia wstydu, ani zażenowania, ani powodów do dumy, ani do radości. Jakbym włączył i wyłączył jeden z kanałów YouTube’a. Pośmialiśmy się i dziękujemy.

No. Tak oto powróciłem do świata porządnych, poważnych, inteligentnych idiotów. I pokornie obiecuję, że od teraz będę się śmiał tylko na „Nieulotnym”. 

Tagi: 
Do góry