Od dżinsowego obciachu po dżinsowy szał!

07-02-2013, 09:10
Kategoria: 

Od dżinsowego obciachu po dżinsowy szał!

Dzisiaj będzie o kurtce dżinsowej – wieloletnim symbolu polskiego obciachu. Przestaje być obciachem, staje się modna. A ja się tego boję…

Przyznaję: do napisania tego tekstu zmotywował mnie wczoraj Mr. Vintage, czyli Michał Kędziora, jedna z czołowych postaci polskich blogów poświęconych męskiej modzie. O dżinsowej kurtce, jako bohaterce jednej z opowieści, myślałem już dawno. A właściwie od czasu, gdy policjant w jednej z podkoszalińskich wsi wyniósł z okolicznego lasu zakrwawioną dżinsówkę i stwierdził, że jej użytkownikowi cios zadano… widelcem! Nooo, to się nadaje!

Tak pomyślałem – i zapomniałem.

Mr. Vintage, pisząc o modzie, przez przypadek przypomniał mi wczoraj tę historię, która miała się stać przyczynkiem do tekstu o polskim obciachu. Co jest obciachem? Co było obciachem? We Włoszech przed laty śmiano się z Polaków z reklamówkami w dłoni, czarnymi mokasynami na nogach i opalenizną a’la Andrzej Lepper, już świętej pamięci. Podczas jednej z wypraw do Szwajcarii widziałem zdziwioną minę gospodarza wiejskiego hotelu, który nie mógł uwierzyć, kiedy jego polski lokator wlewał do baku przywiezioną z kraju benzynę – lał prosto z 20-litrowego kanistra, a w bagażniku golfa miał jeszcze jeden, tej samej wielkości.

Why? For Money! – odpowiedziałby Leo Beenhakker. Nasz rodak wiedział, że cena paliwa na Zachodzie jest o kilkadziesiąt eurocentów wyższa niż w Polsce, a może spodziewał się przejściowych braków benzyny w szwajcarskich stacjach – nazywanych cepeenami – a może po prostu chciał dociążyć auto, choć wydawałoby się, że dwoje dzieci i żona, i bagaż, to obciążenie w sam raz.

Obciach? Obciach. Swego czasu w Niemczech i na Wyspach symbolem Polaka stał się dżinsowy uniform z adidasami bądź sandałami (plus skarpety) na nogach, połączony z przytwierdzaną do paska od spodni saszetką, którą pieszczotliwie nazywano penerką. Takim samym powodem do obciachu były nasze wyprawy po „walone” auta, które z polskiego rynku samochodowego na długie lata uczyniły największy śmietnik Europy.

Obciachowe były także długie anteny do CB-radia, którymi błyszczeliśmy na szosach Europy, nasze zachowania w egipskich, tunezyjskich czy tureckich hotelach – wszystko mi wolno, napiwków nie daję, jestem olinkluziff! – obciachem było (jest) również bicie oklasków po udanym lądowaniu i głośne rozmawianie przez komórkę w każdym miejscu publicznym, od pociągu po muzeum.

Kurtka dżinsowa i dżinsowe spodnie to był jednak przez lata nasz wybitnie eksportowy towar: pełen dżins niemal na bank oznaczał krajana. Można było spacerować w Cannes albo siedzieć przy kawie w jednej z amsterdamskich kafejek lub zamawiać rybę w ekskluzywnym hotelu w Balestrand – wejście człowieka w dżinsowym komplecie niechybnie oznaczało to samo: NASZ.

I teraz mi powiedz, czy to tylko moje złudzenie, czy rzeczywista zmiana – tamten uniform odszedł w niepamięć?! Już ubieramy się inaczej? Jesteśmy może ładniejsi, w kraju i za granicą? Wkładamy lepsze ciuchy? Bo ja coraz rzadziej widuję faceta w mundurze z dobrze wytartego denimu. Coraz mniej obciachu wiąże się z naszymi wyjazdami, coraz lepiej wtapiamy się w zachodni tłum…

Dlatego… obawiam się lekko tej mody, która przywraca do łask dżinsowe kurtki. Ładne, smakowite zestawienia! Kurtka pod dwurzędową marynarką? Super! Kurtka z t-shirtem, z koszulą, kurtka pod rozpinanym swetrem? Z krawatem, z szalikiem? Znakomicie!

Fot. Jeans_kolaz

Obawiam się tej mody, bo może z niej wyjść nieszczęście: znów się pojawią ludzie, którzy uczynią z niej naszą specjalność domu. I nigdy z niej nie wyjdą.

Powiedz mi, że się mylę…

Fot. Brunellocucinelli.com, Escuire.com, Sweetillusions.com

Tagi: 
Do góry