Nie od tego jest kuweta, żeby czytać w niej tableta!

09-02-2013, 19:01
Kategoria: 

Nie od tego jest kuweta, żeby czytać w niej tableta!

Naskarżył, wredny! Przez siedem dni darł pazurami wszystko, o co tylko dało się je zaczepić, łącznie z moją łydką – zaciskałem zęby, nie biłem, darowałem kotu. Ale darowanemu kotu to nie wystarczało. Karmiłem – było mało. Spał ze mną! Mało. Kuwetę mu czyściłem! Nic to. Państwo tylko weszło do domu, a ten zaraz zaczął kablować!

Właściwie to oni nawet nie zdążyli wejść – już był pod drzwiami i nadawał. Jeszcze dzwonek nie zabrzęczał, a już im miaukliwie donosił: bił mnie, tarmosił, gnębił, więził, głodził, dusił, podtapiał, snu żałował, żwirku skąpił i głaskania. Jeszcze mnie nie zdążyli wyściskać w wyniku radości z oczywistego powodu, że ich kot JEDNAK ŻYJE, a ten zdrajca już składał nikczemnie kłamliwe sprawozdania na mój temat:

  • Chciał się ze mną przespać! Codziennie wciskał się do MOJEGO łóżka!
  • Stosował groźby karalne! Mówił, że jak natychmiast nie przestanę mruczeć, to mnie zabierze czarna wołga!
  • Szantażował! Wyłudzał zgodę na głaskanie z pomocą podstawionej, współpracującej z nim  gotowanej makreli. A ja nie mogłem nawet przez chwilę skoncentrować się na delektowaniu smakiem ryby, bo ta jego ciężka łapa bez przerwy jeździła mi po głowie!
  • Drażnił i prowokował! Machał mi jakąś głupią nitką przed oczami i wydawał polecenia uwłaczające kociej godności. To jego wykrzyczane: Kto nie skacze, ten jest kotem! do tej pory dźwięczy mi w uszach i niewątpliwie będzie miało wpływ na mój dalszy rozwój psychofizyczny.
  • Obrażał! Kupił mi dwie myszy, rzucał je na podłogę i kazał aportować! Kotu!
  • Ograniczał wolność! W środę perfidnie zamknął drzwi do sypialni i musiałem przez cały kwadrans drapać, żeby wejść do WŁASNEGO pokoju!
  • Nie dotrzymywał umów! Mimo zawartego wcześniej kotkordatu, blokował mi poranny dostęp do toalety, w której stała kuweta. Kazał pukać! Nawet jak mi się mocno chciało siku, to on celowo ignorował moje męczarnie i mówił: – Kot, bądź mężczyzną... Do kota!
  • Złośliwie przesiadywał w MOIM kiblu! A przecież nie od tego jest kuweta, żeby czytać w niej tableta! Nie rozumiał zasady „załatw sprawę i żegnaj”, tylko siedział i siedział, i siedział, i już się bałem, że prędzej tam umrze niż wyjdzie, a on tylko odpisywał na maile, gupek jeden, z kuwety!
  • Wstydził się mnie! Zbierał sierść z MOICH foteli i odgrażał się, że mnie ogoli! Nawet wybiegł  do mnie z maszynką Gilette, ale zdążyłem uciec na szafę, gdzie w obawie przed jego zemstą zmuszony byłem spędzić pół czwartku.
  • Nie szanował mojej pracy! Nie dość, że w całym domu ma tylko jeden kwiat w doniczce, to kiedy z dużym wysiłkiem zdołałem wykopać z niej całą ziemię, ten wkroczył do pokoju i krzyczał na mnie, i wrzucał ją z powrotem do doniczki, co uczyniło mój całodzienny znój bezwartościowym i odebrało sens mojej pracy!
  • Zrobił z mojego życia więzienie Guantanamo! Wieczorem chodził w samych majtkach, chlał na moich oczach wino i puszczał głośną muzykę, a wszystko po to, żebym nie mógł zasnąć po całym dniu spania.
  • Znęcał się, używając wyrafinowanych metod! Podłożył mi do kosza książkę Żukrowskiego „Zapach psiej sierści”, co było najwyższą formą seksistowskiej tortury.
  • Zabronił mi jeść na stole. A sam jadł!
  • Ciągle zabierał mi gazetę sprzed nosa. Ciągle! Nie doczytałem ani jednego artykułu do końca!
  • Zamknął mnie w lodówce, kiedy chciałem sprawdzić stan zapasów!
  • Zabronił mi opowiadać o wszystkim, co się tutaj wydarzyło! I usiłował mnie przekupić likierem miętowym zamiast kocimiętką! Ale obiecałem sobie, że nie będę milczał!
  • A w ogóle, to gdzie byliście przez cały tydzień????!!! Dlaczego oddaliście mnie w ręce tego oprawcy!? Tak mi źle, tak mi szaro, tak mi łyso, ja chcę do domu…

Koci łajdak.

Wtulony w panią, siedzi teraz i zamyka przydymione od wzruszeń oczęta, poczwórnie ugrzeczniony, dobrze wychowany, nawet nie piśnie, nawet nie draśnie fotela pazurem, nie przejedzie szponami po rękach, nie skoczy na szafę, nie zepchnie świecy z parapetu, gazety pod siebie nie zagarnie, nic, nieobecny, nieistniejący, niewinny. Wzór kota z Sevres! Kot tak idealny, jak  szpital w Leśnej Górze!

TU PACZ! Na szczęście jego pan mnie rozumie: ma alergię na kota. Od ośmiu lat żyją pod jednym dachem. Pan z chusteczką przy nosie, kot z dzwoneczkiem na szyi. Żeby niby, gdyby się zgubił, łatwiej go było odnaleźć.

One nigdy się nie gubią, te koty. Choćby kuweta była po sam horyzont, zawsze wracają do łóżka. WŁASNEGO łóżka. 

Do góry