Łysy pojechał do Moskwy

15-02-2013, 09:00
Kategoria: 

Łysy pojechał do Moskwy

Bruce Willis bierze do ręki „Przewodnik dla idiotów”, jedzie z nim do Moskwy, robi tam wielką rozpierduchę i wraca do Nowego Jorku lekko tylko podrapany. Po drodze wpada do Czarnobyla i dla fasonu – rozwala Czarnobyl. Jedno w tym filmie jest prorocze. Co? Tytuł przewodnika.

Jest coś fascynującego w serii „Szklana pułapka”, że choć możemy przewidzieć główne punkty fabuły, każdy kolejny film oglądamy z takim samym zaciekawieniem. Wczoraj na ekranach kin pojawiła się pułapka numer 5 i znów nas wciągnęło… Nas, mężczyzn? O nie! W niewielkiej sali Cinema City połowę widzów stanowiły kobiety. I jeszcze jak piszczały!

Film opowiada o archetypie relacji ojciec-syn, czyli tak: tata pracuje w policji, syn w CIA, a obaj mają sobie wiele do wyrzucenia, przy czym syn ojcu – więcej. Normalna, amerykańska familia.

Już to, że McClane ma syna, może dziwić. Że syn wpakował się w tarapaty w Moskwie dziwi nas nieco mniej, no bo gdzie można się wpakować w większe tarapaty, jeśli nie tam? Tata John (Willis) jedzie po syna Jacka (przyzwoicie umięśniony Jai Courtney), który siedzi w ruskim więzieniu, wplątany pomiędzy siły wielkiej politycznej afery. McClane nie chce żadnych awantur (a w którym odcinku chciał???), staje przed pałacem sprawiedliwości i…

Bruce

Jeśli to jest Moskwa, to wszystko musi być większe niż w Stanach. Tam wybuchał jeden samochód, tu przed budynkiem moskiewskiego sądu bomby rozrywają auta seriami – od razu kilka na jednej ulicy. Tam Brusiek potrafił samochodem zaatakować i zniszczyć lecący śmigłowiec, tu śmigłowce atakują wieżowce. I przywołany wcześniej Czarnobyl. W Niujorku McClane biega boso po szkle – tutaj jeździ terenowym jeepem po setce innych samochodów, stojących w korkach na Sadowoje Kolco. (Zawsze mnie zastanawia czy auta ze „Szklanych pułapek” nie jadą później do Polski, jako „lekko walone”? Ale chyba nie, co?)

O coś w tym filmie chodzi, to jasne. Ale powiedzmy sobie szczerze, treść nie jest specjalnie nachalna.

To znaczy – widzimy, że chodzi o intrygę z bojowym uranem w tle, że toczy się jakaś wewnętrzna rodzinna rozgrywka pomiędzy pokoleniami McClane’ów. Ale przecież rzecz nie w tym, co oni tam mówią i co przeżywają, bo tu chodzi o sprawę grubo poważniejszą. O obrazki chodzi. O strzały. O wybuchy. O ogień. O smugi pocisków. O rozgniatane szkło. O rozwalane w drobny mak samochody. O wybuchające śmigłowce. O wirniki, które latają nad głowami Johna i Jacka. O siekany amunicją beton moskiewskich elewacji. O skoki z siódmego piętra. O krew z ran kłutych i szarpanych. O ciężarówki wylatujące z helikopterów (też!). O męską solidarność i słynne: – Ubezpieczam cię! (W polskim filmie w tym miejscu kamera pokazałaby logo Link4…)

Tak. Zawsze chodzi też o triumf dobra nad złem. Tutaj się nie zawiedziesz! Dobro nieoczekiwanie zwycięża, zło ginie w płomieniach, ludzkość jest uratowana, popcorn się kończy, pora umierać! Ale nie! Jest jeszcze scena ostatnia! Mogę – chcę – muszę – ją zdradzić, bo i tak nie ma żadnego znaczenia dla fabuły filmu. W ostatniej scenie widzimy McClane’a żywego. Będzie szósta część!

Bruce Willis z wnukami obali reżim w Korei. Już rezerwuję bilet.

Oficjalny, pierwszy zwiastun filmu:

Tagi: 
Do góry