Kliknij, aby powiększyć!

19-02-2013, 09:00
Kategoria: 

Kliknij, aby powiększyć!

Jak żyję, zawsze towarzyszył mi kult kobiecych piersi. One zawsze są JAKIEŚ! Zawsze są za małe, albo nie ma ich w ogóle, albo są zbyt wielkie, albo za bardzo w lewo, lub w prawo, lub w dół. Nigdy nie są takie, jak być powinny. Paranoja?

Zobacz! Za małe! Straszne są te moje piersi! Właściwie w ogóle ich nie ma! Jak jajka sadzone!

Mam już dosyć! Wyglądam jak dojna krowa!

Czy… kobiety muszą takie być? W sensie piersi: pełne kompleksów? Nie znam dziewczyn, które by nie narzekałyby na swój rozmiar. A całkiem niedawno, czyli wczoraj, wszedłem na kobiece forum i watek z piersiami, i chyba jest mi totalnie smutno. Dlaczego One – Wy! – niczego nie rozumieją? Najpierw cytaty:

…Mam 23 lata i bardzo mały biust, jest to mój kompleks od szkoły średniej, bo kiedy mi to jeszcze nie przeszkadzało, zaczynali mi to pokazywać znajomi, np. rodzina, że mój biust jest mały no i właściwie dopiero kiedy przyszło do kontaktów damsko-męskich, zaczęło mnie to krępować. Noszę staniki push-up, zawsze dobrze dopasowane, żeby jakkolwiek podkreślić to, co tam jest. Mam już takie lekkie zboczenie, że kiedy widzę dziewczynę z ładnym dekoltem, to po prostu zaglądam TAM częściej niż facet, nie chodzi tu oczywiście o to, że coś ze mną jest nie tak, nie podniecają mnie kobiety, ale po prostu chyba strasznie im tego zazdroszczę, to takie kobiece i piękne…

…Ja mam strasznie duże piersi. I nie ma w tym nic fajnego. Mam ogromny problem z kupieniem biustonosza. Muszę na niego wydać około 200 zł, są tylko w podstawowych kolorach. Seksowna bielizna ? Małe szanse... nic fajnego. Z kupnem zwykłej koszulki mam często problem. Ostatnio nawet z kurtką miałam. Teraz wszystko jest robione na kobiety z niewielkim biustem. Może to wydać się śmieszne, ale piersi w wielu rzeczach przeszkadzają. Np. podczas seksu! Muszę seks uprawiać w staniku, gdyż nie lubię jak mi coś „dynda”. Trochę to śmieszne, ale prawdziwe ;/

…Każda kobieta ma kompleksy i każda uważa, że mogłaby mieć to większe, tamto mniejsze, taka jest nasza natura:) Wiesz ja posiadam biust 80D, a też bardzo często zaglądam innym koleżankom w staniki (mimo, że noszą push-up i mają piersi sporo mniejsze), i mówię: „Boże, jak ja bym chciała mieć takie piersi, jak one, duże, fajne, czemu ja takich nie mam?” Ja też mam blokadę psychiczną i nie potrafiłabym zdjąć stanika przy facecie. Mam wrażenie, że moje piersi są małe, nie wiem – obwisłe? My kobiety zawsze musimy mieć narzekać?

…Och, jakież ja miałam kompleksy na punkcie swojego biustu! Jestem dość szczupła, piersi nie mam bardzo małych, ale moja siostra z dość pokaźniejszym biustem wiecznie się ze mnie naśmiewała (to chyba dlatego, że ona jest bardziej przy kości i to był jedyny aspekt w którym jej figura była „lepsza” od mojej). Doszło do tego, że co dzień mierzyłam, czy przypadkiem nie przybyło mnie tam odrobinę... Kiedy zdecydowałam się rozebrać przed swoim facetem, miałam straszne obawy, światło musiało być zgaszone. Zasłaniałam się rękami, albo trzymałam jego dłonie, żeby mnie tylko nie dotykał... Jednak odkąd miał okazję przekonać się co mam w staniku, dostał „małej obsesji” na punkcie mojego biustu, cały czas się nim zachwycał, przy każdej okazji mówi jaki jest wspaniały, piękny, całuje mnie po dekolcie... Jednym słowem wszystkie moje obawy były kompletnie niepotrzebne, a Piotr bardzo szybko wyleczył mnie z tego kompleksu. W końcu to jemu mam się podobać! Poza tym usłyszałam kiedyś fajne zdanie „piersi masz do wykarmienia dzieci a nie do pokazywania”…

Fot. Piersi_kolaz

Poczytałem… Boszszszsz… widzisz i nie grzmisz, tyle autodestrukcji, zbędnej, niepotrzebnej, śmiesznej – z naszego, męskiego punktu widzenia.

Jedynie ostatni wpis, choć nie do końca, zbliża się do prawdy. Mężczyzn ten problem nie zajmuje. Albo – zajmuje tylko w opowieściach między innymi facetami, w grupie. Kiedy jednak stają naprzeciw wyzwania – ja kontra kobiece piersi – ważniejszy wydaje się całokształt zachowań ich użytkowniczki, niż wielkość, format i kształt.

TU PACZ! Mogą być jakie chcą, i tak w końcowym efekcie liczy się właścicielka. Kobieta. Jako całość. Jej zachowania, ruchy, umiejętność zdobywania, dozowania wrażeń, skłonność do otwartej zabawy. Mogą być zasłonięte kilogramem push-upu, podrasowane wkładkami lub po prostu – mogą być sobą, byleby były i dawały się pieścić męskim dłoniom. A one już potrafią wszystko: klikniesz – i stają się większe lub mniejsze, odpowiednie, właściwe. W jego oczach, w twoich oczach.

Wystarczy. To naprawdę wystarczy. Zaufaj facetowi. My się na tym znamy.

Grafika: Nikodem Baiser
Fot. concertposters.biz, seat.com

Do góry