Do ostatniej kropki. Krwi.

12-02-2013, 09:10
Kategoria: 

Do ostatniej kropki. Krwi.

Ostrzeżenie: to nie jest książka dla subtelnej kobiety. Chyba, że kocha klasyczne kryminały noir, Chandlera, Hammeta, Donny Leon. Tu  na pewno nie jesteśmy blisko Mannkela i z całą pewnością nie doznajemy wpływów Larssona. Choć to, do diabła, Skandynawia!

Norweski detektyw Frank Frølich jest jak wzorzec metra z Sevres pod Paryżem. Twardy, nieustępliwy, prawdziwy macho. Wróć! To jednak romantyk, choć wcale nie uwodziciel. Frank jest ambitny i silny. I cierpi w skrytości. Ambitny, silny i cierpi w skrytości… cóż… tak definiuje macho sam profesor Lew-Starowicz.

W kryminalnej intrydze „Czwarty napastnik”, autorstwa Kjell Ola Dahla, ten właśnie wzorzec zmierzyć się musi z Niepewnością. Niepewność  nazywa się Elisabeth Faremo. Niepozorna z pozoru kobieta zapolowała na naszego detektywa, a przynajmniej tak to wygląda z boku. Z boku właśnie płomiennemu romansowi – i nie boimy się tu użyć tego słowa, a fabuła wykaże, jak bardzo jest płomienny i gorący, a nawet palący – przygląda się na poły cyniczny i sfrustrowany szef Frankena, inspektor Gunnarstranda. (Że też oni wszyscy w Skandynawii muszą mieć tak nieskomplikowane nazwiska…)

Gunnarstranda nie wierzy w szczerość uczucia Elisabeth, Gunnarstranda dawno już pozbył się wszystkich złudzeń.  Franken, nazywany tu czasem Frankiem – choć też miewa wątpliwości – ulega jednak czarowi kobiety. Poznana przypadkowo(?) podczas policyjnej obławy Elisabeth wodzi za nos detektywa, narzuca mu się, spotyka go niby to przypadkiem, uwodzi, wysyła zagadkowe esemesy, a jednocześnie – powiedzmy to wprost – zarzuca swoją sieć. Tajemnicza i choć nie nachalnie piękna, ma w sobie „to coś”. Intryguje.

– Śledzisz mnie?

– Nie  podoba ci się to?

Frankenowi się podoba. I to bardzo. Wplątują się w płomienny romans. Nie zapominajmy – słowo  „płomienny”  jest tu kluczowe. Wystarczy jeden SMS – przyjedź! – a detektyw Franken wpada  w sidła.

Studentka? lesbijka? – Elisabeth wiąże dziwna relacja z dużo starszą wykładowczynią Reidun Vestli. Kim jest ta dziwna istota, której pojawienie się rozpala we Frankenie dawno nieodczuwaną namiętność? Pewnej nocy Elisabeth wychodzi z domu kochanka nad ranem, żeby dać alibi swojemu bratu. Jonny, zatrzymany  pod zarzutem napadu i zabójstwa, już wcześniej miał kłopoty z prawem, tym razem jednak sprawa wydaje się bardzo poważna. Aresztowany  wychodzi  na wolność dzięki zeznaniom siostry.

My to wiemy: Elisabeth była tej nocy z Frankenem. Choć policji mówi, że od 4 rano grała z bratem i jego kumplami w pokera.

Kłamczucha, oszustka, podstawiona przez szajkę na wabia? Gunnarstranda od dawna to podejrzewał. Tylko po co? Nic tu do niczego nie pasuje, nic nie składa się w logiczną całość. Jak w najbardziej klasycznym z klasycznych kryminałów gatunku, dzielny i nieszczęśliwy detektyw Frølich zostaje zawieszony.

Historia nabiera tempa, kiedy policjanci znajdują zmasakrowane zwłoki dopiero co wypuszczonego na wolność Jonnego, a Elisabeth ulatnia się jak kamfora, choć biorąc pod uwagę norweskie okoliczności przyrody lepiej byłoby powiedzieć – znika jak kamień w wodach fiordu.

Frank cierpi, bo chyba darzy Elisabeth prawdziwym uczuciem, Gunnarstranda cierpi, gdyż pod maską cynika ukrywa wrażliwą duszę, a właśnie odszedł przyjaciel policjanta, Kalfatrus. Rybka rasy welon…  Cierpi też Reidun Vestli, która żyła z Elisabeth w lesbijskim związku. Wszyscy tu cierpią i wszyscy głowią się nad dziwniejącą ze strony na stronę zagadką.

Kto i po co zabił Jonnego? Gdzie u diabła podziała się jego siostra? Dlaczego ktoś pobił Reidun? I dlaczego ni stąd, ni zowąd wraca stara sprawa kradzieży cennego obrazu z włoskiego kościoła?

Fot. Kjel

TU PACZ! Kjell Ola Dahl (ten zabójczy przystojniak z fotografii) pilnie odrobił lekcję; zanim zadebiutował 20 lat temu zdążył jeszcze być nauczycielem i psychologiem. Zna meandry człowieczej duszy i wie jak napisać klasyczny kryminał noir osadzony tu i teraz. Pożądanie, namiętność, fascynacja, chciwość i ciekawość niejednego śmiertelnika zawiodły na pokuszenie, a przy okazji na manowce i pod celę.

Tu dostajemy to wszystko w pakiecie, plus  tajemnicze zniknięcia i nieprawdopodobne przypadki. Jest elegancko klasycznie: kobiety są podłe, a zagadka zagadkowa jest do końca, do ostatniego płomienia, do ostatniej kartki, do ostatniej… kropki. Krwi.

I tylko ta koszmarna okładka! Wydawnictwo Czarne jak nic robi sobie z nas żarty. Zabawa formą? No bo właściwie… jak mogłem kupić coś tak koszmarnie opakowanego? Zapakować niezły produkt w Takie Coś? Łukaszu Mieszkowski, Okładki Projektancie! TO jest niedobre, złe, koszmarne, choć to jest może kicz świadomy? Ja tego nie kupuję – chociaż… kupiłem. ;-) Gorzej! Poprzednia książka Dahla też tak wyglądała! Wychodzi na to, że… to działa! Obrzydliwy jest ten marketing. Może dlatego książki tak świetnie się w Polsce sprzedają…?

„Czwarty napastnik” – Kjell Ola Dahl.  Wydawnictwo Czarne. Seria Ze Strachem.

Fot. Jo Michael

Do góry