Bindella punktuje. Od zera do bohatera.

01-02-2013, 12:24
Kategoria: 

Bindella punktuje. Od zera do bohatera.

Zaczynam serię konsumenckich testów. Pod lupę biorę nowości z różnych dziedzin, produkty markowe codziennego użytku. Od kawy po kremy. Od elektroniki po słodycze. Produkty z górnej i dolnej półki, z salonów, butików i straganów. Ocenie podlega wszystko, co może mieć wartość, co nam wciskają w reklamie. Jednego nie biorę: jeńców. Tutaj są albo wygrani, albo straceni.

Każdy produkt kupuję za własne pieniądze albo pożyczam od znajomych. Jeśli jakaś marka trafi do mnie bezpośrednio od producenta, ta informacja będzie zawarta w opisie. Oceniamy przydatność, jakość wykonania i stosunek jakości/wartości do ceny, walory użytkowe, smakowe (kiedy trzeba), skuteczność działania, doznania estetyczne, walory ekologiczne (przyjazne dla człowieka i środowiska), pomysłowość wykonania, opakowanie, jakość opisu, dostępność itp.

Od zera do bohatera, czyli każda cecha otrzymuje od (-)10 do (+)10 punktów. Każdy produkt ma takie same szanse, do żadnego nie jestem uprzedzony, nawet jeśli marki nie używam go na co dzień, od zawsze. Tak właśnie jest z pierwszą marką, która trafiła do testowania.

L'Oréal Paris wyprodukował serię kosmetyków pielęgnacyjnych dla mężczyzn – Vita Lift Men Expert, która służy walce z oznakami starzenia, zwalcza zmarszczki poprawia wygląd skóry. Tak głosi reklama, a jak jest w rzeczywistości?

Od dwóch tygodni używam jednego z kremów z tej serii. Mając do wyboru „Krem Nawilżający Pierwsze Zmarszczki STOP ZMARSZCZKOM” i „Krem Nawilżający Przeciw Starzeniu VITA LIFT” wybrałem ten drugi, choć w hierarchii „wiekowej” stoi wyżej: 40+. Zaraz wyjaśnię dlaczego…

Tu bowiem musze zgłosić pierwszą uwagę. Marka mogłaby wysilić kreatywne zwoje mózgowe agencji reklamowej i znaleźć na określenie usług świadczonych przez kremy (dotyczy to także kobiet) jakieś synonimy nazewnicze. Myślisz, marko, że facetowi w wieku (prawie) 40 lat łatwo przychodzi poprosić o krem „przeciw starzeniu” albo na „pierwsze zmarszczki”??? Czy nie lepiej posługiwać się jakimiś sprytnymi eufemizmami, dzieląc poszczególne grupy wiekowe według bardziej przyjaznych określeń? Krem dla facetów po przejściach? – krem z niskim peselem? – krem z wysokim peselem? – krem dojrzałej dekady? – nie wiem, cokolwiek.

Cokolwiek będzie lepsze niż moje: dzień dobry pani, poproszę krem Stop Zmarszczkom…! Przecież ja sam przed sobą z wielkim trudem przyznaję się do pierwszych zmarszczek, a co dopiero do drugich i trzecich, a co dopiero – przed obcą kobieta! Któraż to za chwilę gotowa dopytać: dla zszarzałej czy dla zwiotczałej skóry?! Ratuuunkuuu!

Fot. Vita2

Teraz o samym kremie. Dobrze i szybko się wchłania. Istotna uwaga dla kogoś, kto nie ma czasu na osuszanie twarzy. Ostrożnie: szczypie w oczy niemożebnie, gdy użyć go zbyt blisko powiek. Delikatnie złuszcza naskórek – po kilkunastu minutach od rozsmarowania mam wrażenie, że użyłem lekkiego peelingu; może to efekt zamierzony, może to tylko właściwość mojej skóry – nie wiem. Ale jeśli po dwóch tygodniach dzieje się to samo, to moja wątpliwość się pogłębia: złuszcza mi się nadal sam naskórek, czy to może krem tak powierzchownie wnika i to on się łuszczy wraz z dotknięciem policzków?

Brak intensywnego zapachu – plus. Nie lubię, gdy marki przesadzają z zapachami. Dobry jako krem nakładany tuż po goleniu, po płynie. Ergonomiczne opakowanie produktu. Sam kartonik ma nieco za dużo informacji, a dałbym po łapach temu art dyrektorowi, który wypuścił do produkcji nadruk z białymi literami na pomarańczowym tle i pismem wielkości jednego piksela; gdzie się kolega nauczył takiej komunikacji w kontrze??? Facet w okolicach 40. ma już często problemy z odczytywaniem liter tytułów w gazetach – szuka okularów! – a co dopiero mówić o odszyfrowaniu danych z pisma węzełkowego na opakowaniu w warunkach sklepowych. A kysz!

Tak samo nie podoba mi się sposób, z użyciem którego marka ukrywa ingrediencje: srebrnoszare wersaliki na grafitowym tle to wyjątkowy pomysł, by nikt nie doczytał rzeczywistego składu kremu. Nie wiem wprawdzie po co miałby go odczytywać, ale męski świat pełen jest maniaków, którzy nie tylko znają się na chemii, ale jeszcze potrafią określić, które składniki mogą być zdrowe, a które nie nazbyt. Tu jestem za otwartością i wolałbym choćby maleńką ulotkę wewnątrz opakowania lub nadruk wewnątrz kartonika. Da się, na pewno.

Dobrze natomiast, że na kartoniku znalazły się bezpośrednie informacje na co krem działa: 5 akcji przeciwko… Tak, takich informacji potrzebuje facet. Jasno, prosto, treściwie.

Skuteczność. To najważniejszy, ale i najbardziej subiektywny z elementów w tej ocenie, powiedziałbym więc, że ją dostrzegam. Skóra na pewno jest dobrze wygładzona, delikatna, sprężysta. Nie widzę worków pod oczami, choć nie pamiętam, by kiedykolwiek tam były ;-). Co do pierwszych zmarszczek… hmmm… zakładam, że znikną po kolejnych dwóch tygodniach używania kremu, bo na razie ciągle są. I szczerze mówiąc, nie wiem czy na twarzy z nimi nie jest mi do twarzy…

Podsumujmy krem Vita Lift… Maksymalnie można zdobyć 60 punktów, najgorszy wynik to (-)60. Jeśli którejś cechy nie da się potwierdzić w bezpośrednim teście konsumenckim, wpisujemy skrót b.d. (brak danych).

Punktacja

Krem zyskał 38 punktów – po dwóch tygodniach codziennej eksploatacji. Nie jest źle. Byłoby lepiej, gdyby nie wady opakowania. Byłoby mądrzej, gdyby użyte opakowanie sygnowano znakiem „wykonane z materiałów ulegających łatwemu rozkładowi” i gdyby hasło „test instrumentalny w grupie 24 osób” mówiło cokolwiek zwyczajnym konsumentom, a nie tylko samemu producentowi. 

Do góry