Bindella punktuje! Jak smakuje prawdziwa czekolada?

03-02-2013, 09:10
Kategoria: 

Bindella punktuje! Jak smakuje prawdziwa czekolada?

W piątek zacząłem serię konsumenckich testów. Dziś bierzemy pod lupę słodką przekąskę. Nie przesadzałbym jednak ze słowem „słodka”, bo czekolada, którą kupiłem do testowania, cukru ma w sobie niewiele.

W sklepie „Kuchnie Świata” znalazłem różne rodzaje tabliczek ręcznie wyrabianej czekolady CoCoa, produkowane przez warszawską firmę SuroVital. Producent głosi, że wykonano ją z surowych, nieprażonych ziaren kakaowca najszlachetniejszego gatunku, że dzięki starannemu zmieleniu i 60-godzinnemu konszowaniu (najistotniejszy element w produkcji czekolady!) w temperaturze poniżej 45 stopni czekolada zachowuje pełną wartość antyoksydacyjną i całe bogactwo makro- i mikroelementów. Mamy tu więc i magnez, i potas, i żelazo. I sporo błonnika. Świetnie!

Drugim składnikiem jest nektar z palmy kokosowej, który dodaje czekoladzie lekko karmelowego smaku, a trzecim – w tej tabliczce, którą wybrałem – są jagody goji, pochodzące ze wzgórz Tybetu. Już tylko one zasługują na to, by poświęcić im odrębny wpis, ale trzeba przyznać, że w zestawieniu z czekoladową masą są… intrygujące. O smaku jednak za chwilę.

W tej czekoladzie kakao stanowi 60%, około 5% to jagody i to mi w całym dziele lekko przeszkadza – chciałbym, aby było ich… więcej. Ważne jest natomiast, że wszystkie składniki pochodzą z upraw ekologicznych; wszechstronna informacja na ich temat znajduje się na na stronie internetowej producenta. Super, to lubię. Od strony informacyjnej opakowanie czekolady CoCoa jest bez zarzutu. Jakość kartonu, design – również są wysokiej próby.

Gorzej, że za 12,5 zł otrzymujemy produkt co najmniej skromny w swoim formacie, co nas, przyzwyczajonych do porządnych porcji czekolady w cenie cokolwiek niższej, może odrobinę wkurzyć. Rozumiem zasadę hand-made, rozumiem koszty produktów i transportu, ekologię, ale… ceny, mimo wrodzonej rozrzutności, jednak nie rozumiem.

Smak? Naprawdę wyborny. Szlachetny. Ziarna dają się wyczuć dyskretnie, czekolada nie jest ani nachalnie gorzka, ani chorobliwie słodka. Tak jak wtedy, kiedy piszę o winie, tak i tu użyłbym słowa „dobrze wyważona”, z zastrzeżeniem, że za mało znajduję w niej smaku goji. Myślę, że gdyby jagód było  więcej, smak stałby się jeszcze bardziej szalony. A tak mamy zaledwie namiastkę szaleństwa.

Bardzo ładna jest sama czekoladowa tabliczka – zarówno awers, jak i rewers, jeśli można tak to określić:

Fot. coco_kolaz

Nie do końca rozumiem zapis na etykiecie, że „produkt może zawierać śladowe ilości orzechów i migdałów”. Czyli co? Stał obok, ziarno pochodzi ze wspólnego tygla, szwankuje technologia, efekt jakichś tajemnych związków w fazie uprawy? Rozumiem, że to może być np. informacja ważna dla osób cierpiących na określony typ alergii, a skoro tak, to może lepiej umieścić ją w sekcji „wartości odżywcze”, jako formę dodatkowego, ważnego komunikatu.

Podsumujmy: surowa czekolada CoCoa z jagodami goji to produkt wyśmienity, dla smakoszy, a zatem i nietani. Trafione w punkt opakowanie (podoba mi się, że w okienku pokazano produkt od „gorszej” strony – ujawniając fragmenty ziaren i jagód; to ładne), dobra stylizacja tabliczki, ładna forma ekspozycji w sklepie.

Chyba nieco gorzej z dostępnością. Byłem dziś w delikatesach Alma, zwykle dobrze zaopatrzonych, i przyznaję, mimo poszukiwań, nie znalazłem czekolady CoCoa. Jeśli można ją kupić tylko w sklepach ze zdrową żywnością, to… szkoda. Takie produkty powinny być bardziej dostępne.

I na koniec punktacja:

Punktacja

Czekolada zyskała 44 punkty; nie oceniano skuteczności działania, choć zawartość składników sugeruje, że czekolada spełnia także wymagania zdrowotnościowe. 

Do góry