Świat według jednego formatu

17-01-2013, 09:10
Kategoria: 

Świat według jednego formatu

Wczoraj znów tania jednodniówka, tym razem w Budapeszcie. Krótki wypad, krótkie przejście szlakiem wspomnień sprzed dwudziestu lat – i szlag mnie trafił, i więcej w takie miejsca nie pojadę! Można patrzeć na górę Gellerta z poziomu parlamentu i widzi się dokładnie to samo, co przed laty. Można patrzeć na miasto z góry – i wrażenie jest podobne. Ale jest coś znacznie gorszego: można przejść po czołowej w tym mieście Váci Utca i postawić sobie jedno, krótkie pytanie: jaki jest sens tworzenia takich światów dla turystów , skoro one są wszędzie jednakowe?

Spojrzyj na zdjęcie poniżej: czujesz, że to Budapeszt? A może Wilno? Może Ryga? Może jednak Kijów? Może białoruskij wokzał w Moskwie? A może samo centrum Warszawy? A może bazar w Ustrzykach Dolnych?

Buda 4

Widziałeś gdzieś taką krowę? Zaraz zaraz, gdzieśmy to ją ostatnio widzieli? W Świnoujściu? W Marsylii? Nie, raczej w Gdańsku, w Gdyni, gdzieś tak. No i w Warszawie, znasz takie krowy przecież.

Buda 3

Nie pomyliły ci się wystawy? Czy to nie cepelia w Poznaniu? Aaaaa, to Budapeszt. Cepelia w Budapeszcie.

Buda 6

Buda 5

Widziałeś podobne wystawy? Ale czad, nie? Mediolan, Wenecja, Paryż, Warszawa, Sztokholm… Może i Budapeszt…

Buda 2

TU MI PACZ TERAZ! Mam odczucie wszechogarniającej nas cholernej unifikacji. Gdyby nie język, nie indywidualny koloryt, jakieś niuanse typu chłopak z tytułowej fotografii, typu niepowtarzalne plenery i dziwy natury, mielibyśmy w czasie podróży wrażenie, że wyjechaliśmy donikąd, czyli do siebie.

Tam czy tu, wszędzie jest jednakowo.

Straszy nas ten sam mim z wymalowaną na złoto twarzą, zawinięty w złotą folię i szczerzący się złotymi zębami do naszego złotego aparatu. Straszy nas matrioszka, sklep Zary, nawet kierpce – przecież w Austrii możesz kupić takie same, jak w Zakopanem, Karpaczu i… Kołobrzegu!!!

Jedziesz, patrzysz, rozglądasz się po ulicach – nie widzisz tych samych twarzy, bo twarze potrafią być inne – w Pradze i Budapeszcie jakoś częściej się uśmiechają – ale widzisz te same marketingowe schematy, ten sam chłam, to samo badziewie. Jakbyś się dupą nigdy z Koziej Wólki nie ruszał. Jakbyś se włączył wideo w domu i oglądał na nim własną okolicę.

Taki pieski świat.

Do góry