Najweselszy cmentarz świata. I jego biały anioł stróż.

29-01-2013, 09:15
Kategoria: 

Najweselszy cmentarz świata. I jego biały anioł stróż.

Byłem na cmentarzu. Gęba śmiała mi się od ucha do ucha. Wszystko dookoła szeleściło, gwizdało, furgotało, kręciło się, migotało i gadało. A właściwie szczekało, miauczało, mruczało i piszczało. Bo to był cmentarz dla zwierząt, w zimowej scenerii. Tuż pod Warszawą, w Nowym Koniku.

Piękne, niesamowite, pogodne miejsce. Myślę, że one tam, zwierzaki, na zielonych łąkach swego raju szaleją ze szczęścia, a tu zostawiły nam jego namiastkę: kolorowe wiatraczki. Setki kolorowych wiatraczków.

Fot. Cme1

Można w tym widzieć znamiona kiczu, można naigrywać się z gustów, cmentarnej architektury, ale każdy, kto miał zwierzaka miejsce to zrozumie i rozumieć będzie po swojemu. Ktoś pochował i opłakiwał króliczka, który był w rodzinie kilka lat i zasłużył na pomnik. Ktoś inny co tydzień, jak na rodzinne groby, przynosi ukochanemu psiakowi znicze, przysiada na skromnej ławeczce, pogada. Jeszcze ktoś – z dziećmi, wiatraki montuje, jeden, drugi, piętnasty. Tworzy się klimat jedyny w swoim rodzaju. Wariacki, szalony, sentymentalny. Jakbyśmy wszyscy tęsknili do czasów, kiedy wiatraczki dla każdego z nas były ważne.

Fot. cme10

Fot. cme_kolaz2

Fot. cme5

Fot. cme6

Na bogato, na kolorowo… Cmentarz „Psi los” ma nie tylko własny serwis internetowy, ale też wiernych swoim mieszkańcom gości: niektórzy przychodzą w każdy weekend, niezależnie od pogody, od lat. Pochówek w takim miejscu kosztuje 250 złotych, utrzymanie grobów – 50 złotych rocznie. Chętnych jest wielu, nic więc dziwnego, że po drugiej stronie szosy powstaje druga połać cmentarza. Tu, w starej części, panuje fenomenalna, leśna cisza, przerywana skąpym szumem wiatraczków.

Fot. cme8

Fot. cme11

Fot. Cme12

Fot. Cme13

Fot. Cme14

Tu można znaleźć wszystkie możliwe imiona. Śpi Elvis (od wczoraj), Frytek, Kamciuś, Dracula, Grafit, Cymbałek, Imbir i królik Kicuś. Jest Bono, Eddy, Wika, Szmatka, Rektor, jest Fleur, Smutek, Fucha, Bols i Figaro. Znajdziesz tu Lalkę, Manfredę, Pyzę, Szeryfa i jeszcze kilkaset innych zwierząt, braci mniejszych – jak mówi o nich Tomasz Jaeschke, jedyny chyba w świecie animal pastor. Jego stronę w internecie odwiedza coraz więcej chętnych, a o nim samym TVP nakręciła ciepły, mądry reportaż.

Fot. Psy-kolaz

To nie jest ani nowy nurt, ani nowy zwyczaj, to raczej poszerzający się trend – single z psami lub kotami, całe rodziny związane silnymi emocjami, miłością, ze swoimi zwierzętami, starsi ludzie, dla których pies lub kot to jedyny przyjaciel, domownik, członek rodziny. Oni sobie nie wyobrażają śmierci swojego przyjaciela i pochówku w miejscu innym niż cmentarz. Nie oddadzą do utylizacji, nie wyrzucą, będą z umierającym bratem mniejszym do końca, a i potem go nie opuszczą.

A one? Zwierzaki? Mają swoje rajskie polany, trawniki, płoty i krzaki. Mają swojego anioła – może jest tak pocieszny, jak „mop”, który patrzy na nas z tytułowej fotografii autorstwa Tima Flacha? Prawda, że taki anioł – to cud?

Do góry