Facet na krótkiej czy długiej smyczy? Miś czy Niemiś?

30-01-2013, 09:15
Kategoria: 

Facet na krótkiej czy długiej smyczy? Miś czy Niemiś?

Czy kobiety celowo dążą do umisiowienia zdobytego faceta? Pogrubiają go sobie słodyczami, golonką  i piwem, opatulają w stare szaliki i za duże spodnie, żeby im konkurentki misia nie odbiły? Czy umisiowiony facet – no wiecie: śmieci wyrzuci, babki postawi dziecku w piaskownicy, do warzywnego wyskoczy po marchew – to jest ten cel i gwarancja bezpiecznego chowu?

Bywa tak, jak u moich młodych przyjaciół. Znali się od liceum, on kosił wszystkie dziewczyny w okolicy, ona miała jednego chłopaka na stałe. Świat zawirował, gdy oboje znaleźli się na studiach – ona chwilowo wolna, on chwilowo bez laski. Zaiskrzyło na moment i zgasło, bo w jego okolicy pojawiła się jakaś nimfa i zgarnęła faceta, by go porzucić po roku, z przerwami na sto kłótni. On znów wrócił do zawodu maczo, nie wierząc żadnej kobiecie, a wówczas – czystym przypadkiem – znów pojawiła się ona, dziewczyna sprzed lat.

Ale… mądrzejsza! Pomna doświadczeń! Wiedziała, że wypuścić z garści, znaczy stracić go na zawsze.

Nie wiem, jakim to uczyniła sposobem – wy, kobiety macie sposoby tajemne – w każdym razie uturlała go sobie, jak beczkę. Owinęła wokół palca tak, że robił wszystko, co chciała. Tak misiaczku, oczywiście koteczku, naturalnie najdroższa, już kochanie, dobrze słoneczko, zgoda mysiu, naturalnie kaczuszko, nie ma sprawy żabciu…

Buuuueeeeee!

Z faceta, który był dziki, nieujarzmiony, wolny, operujący w skali makro stał się misiem-pysiem domowego mikroformatu, grzecznie dygającym do kiosku po fajeczki – kiedy zabrakło – dla swojej ukochanej żonuni i zaraz potem pokornie obierającym ziemniaki, i pilnującym, by nie wykipiały, i czarującym w swojej niezdarności domowej – nie tak, kociu, mówiłam ci, że do telewizora używamy innej ściereczki! – i boskim w całogodzinnych zabawach z dzieckiem w piaskownicy.

Był jako ten indiański muzyk z czołowej fotografii – nieujarzmiona bestia z… w oczach – a przypomina dziś to:

Fot. Portret_6

Jak to robicie, z tym umisiowianiem nas, z turlaniem facetów jak dropsy, do stanu nieużywalności? Celowo? Na przekór? Za karę?

Dwoje moich przyjaciół istnieje realnie, mają dzieci i co najważniejsze – dobrze im w tym misiowatym związku. Znam wielu maczo, którzy gdy tylko wpadli w sidła właściwej kobiety, rozpoczynali odwrót na całej linii frontu. Nie powiem, że dziadzieli, ale coś w pobliżu. Osiadali w sobie. Tracili energię, wewnętrzną wolność zamieniali na coraz krótszą smycz.

To wszystko dzięki kobiecie? Przez kobiety? To skutek waszych działań? Zamierzonych?

A może to kwestia wcześniejszego nasycenia? Ot, wyszumiał się za młodu, teraz mu przeszło, i bach –  rodzi się przykładny mąż i tata? Może to więc po naszej stronie wina i problem? Może facet osadzony w roli domowego kuraka i jeśli uciekający gdzieś, to tylko przed ekran komputera, to efekt naszej życiowej niezgrabności? A może po prostu wygodnictwo?

TU PACZ! A może to tylko… przyczajka? Może maczo zawsze pozostanie maczo? Jeśli zdradzał raz, zdradzi zawsze? A jeśli lubił sto kwiatków, to niby dlaczego ma nagle lubić tylko jeden? A jeśli to w nim drzemie, chowa się i… eksploduje kiedyś?

Co wtedy? Skracamy smycz! Jeszcze więcej misia w misiu!

Tak?

Do góry