Bindella testuje kompakty Sony: DSC-RX100 i DSC HX20V. I co?

20-01-2013, 21:16
Kategoria: 

Bindella testuje kompakty Sony: DSC-RX100 i DSC HX20V. I co?

I chciałbym mieć oba, jeden do bliży, drugi do dali – jak okulary… A mówiąc serio, postanowiłem zderzyć z sobą dwa aparaty fotograficzne tej samej marki, ze zbliżonych półek, podobnego formatu i takich samych zastosowań. Efekty są co najmniej zastanawiające. Jeden mógłbym dedykować kobiecie, drugi mężczyźnie.

Aparaty Sony DSC RX100 i Sony DSC HX20V dzieli cena. Za pierwszy trzeba zapłacić 2300-2400, drugi jest o połowę tańszy. Mimo że na zewnątrz różnic jest bardzo mało, doceni je każdy, kto dla porównania zacznie używać obu. HX20V ma poręczniejszy, wypukły uchwyt, przez co łatwiej go utrzymać w męskiej, większej dłoni. RX100 jest zgrabniejszy, poręczniejszy, płaski i pozbawiony uchwytu. Jest kobiecy.

W pierwszym modelu wszystkie przyciski są większe, w drugim trzeba ich szukać i wciska się je łatwiej paznokciem niż palcem. Ale… drobne dłonie kobiety dadzą sobie z nim radę. Męskim palcom bardziej przyda się natomiast nowatorskie rozwiązanie z pierścieniem przy obiektywie (wcześniej stosował je bodaj tylko Canon), dzięki któremu możemy szybko zmieniać ustawienia aparatu. To dobra nowość, to się przyjmie!

Design obu modeli jest niemal identyczny, choć ulokowany w metalowej obudowie RX100 robi wrażenie aparatu delikatniejszego, bardziej eleganckiego. Ma zdecydowanie lepszą optykę, jasne szkło (1,8), długi zoom. HX20V poza mniejszym otworem przesłony także jednak ma się czym pochwalić: 20-krotny zoom, 18 megapikseli (RX100 jest lepszy, ma matrycę z 20,2 megapikselami).

W świetle słonecznym oba aparaty robią zdjęcia o fantastycznej ostrości – dużo gorzej jest wtedy, kiedy trzeba użyć wyższej czułości, w świetle nocy lub przy słabym, sztucznym oświetleniu. Lepiej radzi sobie RX100, choć i tu nie ma sensacji.

Aparaty różnią się również ilością kreatywnych programów i tu zdecydowanie korzystniej wygląda RX100. Oprócz standardowych dla Sony ustawień ma jeszcze tryb posteryzacji dla fotografii kolorowej i czarno-białej, tryb do zdjęć retro, ustawienie bardzo dużego kontrastu dla czerni i bieli, możliwość regulowania głębi ostrości w trybie pełnej automatyki. Tych wodotrysków brakuje w HX20V, choć oczywiście można zastosować w czasie komputerowej obróbki zdjęć.

W obu aparatach, jeśli stosujemy manualne ustawienia, trzeba pamiętać, że maksymalną ostrość uzyskamy jedynie przy otwartej przysłonie; każde jej zmniejszenie oznacza utratę szczegółów – tu nieco lepiej wypada RX100. Ten model ma zresztą za zadanie stawać do konkurencji z lustrzankami serii Alpha i bezlusterkowcami NEX, co chyba się jeszcze niespecjalnie udaje.

Dlaczego? Spróbowałem wykonać serię zdjęć makro, dla obu aparatów stosując dokładnie te same ustawienia, posługując się trybem pełnej automatyki, a więc niejako powierzając aparat w ręce producentów. Makro powinno być silnym punktem Sony; czy jest? W przypadku HX20V odpowiem – jest, absolutnie. Ustawiłem oba modele naprzeciw siebie, z tej samej odległości, która pozwalała objąć szerokością obiektywu cały „konkurencyjny” aparat. Efekt wypadł kompromitująco dla droższego modelu. Tu zdjęcie wykonane tańszym HX20V, widać nawet drobiny kurzu na obudowie:

Fot. RX100

A tu zrobione w tej samej automatyce, z takiej samej odległości zdjęcie z aparatu RX100:

Fot. HX20V

A tu: szokujące ujęcie. Model HX20V Sony reklamuje jako aparat, który potrafi zrobić zdjęcie makro z 1 centymetra – potwierdzam, potrafi. RX100 jest w tym nieco gorszy. Ale odkryłem coś jeszcze… Dotknąłem obiektywem do monitora w laptopie… RX100 stanowczo odmówił współpracy, HX 20V zrobił to ujęcie, z pełnego dotknięcia, dystans zero centymetrów:

Fot.HX_monitor

Jak z kolei wypada droższy model, RX100, przy dalekim zoomie? Wręcz rewelacyjnie! Poniżej fotka ptaszora, który siedział na czubku drzewa gdzieś w odległości 80-100 metrów ode mnie. Fotografii wykonanej z HX20V wolę nie pokazywać: mimo dobrego zoomu i takich samych warunków, zdjęcie wyszło koszmarnie.

Fot. RX_ptak

Obydwa modele sprawdzają się świetnie w każdych warunkach, gdy trzeba spontanicznie wyjąć aparat i bez specjalnego kombinowania zrobić udane zdjęcie. Mimo przyzwyczajenia do manualnych operacji na dużych modelach Nikona, tu jednak zrezygnowałem z nich, mając spore trudności z szybkim, płynnym ustawianiem parametrów. Kompakty Sony ewidentnie pomyślane są dla ludzi, którzy hołdują zasadzie automatyki „naciśnij i zapomnij”.

Czy robią dobre zdjęcia? Który robi lepsze? Pokażmy kilka. Oto próbki możliwości Sony DSC HX20V…

Fot. HX_makro_1

Fot. HX_makro_2

Fot. HX_drzewo1

Fot. HX_ogólny

Tu z kolei możliwości Sony DSC RX…

Fot. RX_jagody

Fot. RX_makro

Fot. RX_makro_1

Fot. RX_drzewo

Model RX100 daje dużo ciekawszy bokeh przy mocno otwartej przysłonie:

Fot. RX_rozmycie

A tu rozmycie oferowane przez konkurenta; wygląda nieco gorzej i w ustawieniach automatycznych nie można nim manipulować…

Fot. HX_rozmycie

W ofercie RX100 i HX20V mieści się jeszcze fotografowanie panoram. Nie szukałem za daleko, zrobiłem panoramę swojego otoczenia: tutaj piszę te słowa, mając na trzech ścianach za sobą domowy zestaw książek. Który model wypadł lepiej? Jednak RX100. Robi dłuższe, żywsze panoramy. Przyciąłem je tu na okoliczność publikacji, ale wierz mi – mogę zrobić panoramę prawie czterech ścian niewielkiego gabinetu, bez szkody dla jakości. Bajka! HX20V jest nieco gorszy – warto byłoby sprawdzić oba modele gdzieś w górach, żeby porównać pełnię możliwości…

Fot. Kolaż aparaty

Oba aparaty mają opcję filmowania w rozdzielczości full HD, co mnie akurat nie rusza, ponieważ nie lubię kręcić filmów tak małymi urządzeniami; tu wymagam większym pokręteł, zwłaszcza dla zoomu. Ale… jakość jest wyśmienita, wręcz – genialna! Co ciekawe, filmy w tańszym aparacie (HX20V) wydawały mi się bardziej plastyczne, głębsze.

TU PACZ! BĘDĘ PODSUMOWYWAŁ. Podsumowanie wypadnie korzystnie dla… obu modeli. RX100 to aparat dla kobiety. Piękna obudowa, delikatność, małe pokrętła, dużo kreatywnych ustawień, dużo naprawdę udanych zdjęć, świetne panoramy i filmy – gorzej z makro, w tym widzę główną przewagę HX20V.

Tańszy sony HX20V to oferta raczej dla faceta, z grubymi paluchami nie mamy czego szukać w modelu RX… Jest poręczniejszy, lepiej leży w męskiej dłoni, a sam aparat w każdym ustawieniu robi naprawdę dobre zdjęcia. No i cena: w siebie inwestujesz mniej, w kobietę więcej, parametry są zachowane, obie strony zadowolone, a fotografiami nie musisz z nią konkurować, bo i tak robi zdjęcia lepiej od ciebie. Albo na odwrót, w zależności jak się tam wam układa.

Wypada remis, z lekkim wskazaniem na RX100, głównie z powodu większej kreatywności, które dają ustawienia. Na koniec dwie próbki pasteryzacji w czerni i bieli… 

Fot. Poster_czb

Fot. Poster_czb2

PS. A zdjęcie „okładkowe” wykonałem Nikonem… ;-)

Tagi: 
Do góry