Bindella testuje dezodoranty! Kulki i sztyfty. Najgorszy jest…

07-01-2013, 10:30
Kategoria: 

Bindella testuje dezodoranty! Kulki i sztyfty. Najgorszy jest…

Używasz dezodorantów w sprayu czy w sztyfcie/kulce? Ja przez lata używałem w sprayu, bo nie lubiłem brudzących się od pudru koszul i zatkanych porów pod pachami – błeee! – ale od czasu, kiedy zaczęli dodawać do aerozoli jakiejś mieszanki, która pali ciało, gdy używam ich zbyt blisko skóry, musiałem przekonać się do sztyftów. Przez ostatnie dwa tygodnie robiłem im osobisty test, sprawdzając które są najskuteczniejsze, najładniej pachną, najdłużej działają i najbardziej blokują wydzielanie potu. Która marka wygrała?

Kilka firm jest mi winnych po tym teście kilkanaście złotych od sztuki: użyłem ich produktów dwa razy… pierwszy i ostatni. Przekonałem się też, że nie ma sensu produkować na sklepową półkę kilkunastu rodzajów zapachowych antyperspirantu tej samej marki, bo odróżnić ich nie sposób, a co nowszy, to gorszy od poprzedniego. Różnią się naklejkami, nazwami, czasem niuansami zapachu, ale nadmiar – szkodzi markom.

Jeszcze trochę o warunkach testu. Używałem sztyftów i kulek z kilku firm i kilku rodzajów. Codziennie rano po kąpieli pod każdą pachą – inny. Warunki użytkowania zbliżone: dom, trochę spotkań z klientami, trochę rozmów, miejsca publiczne, codziennie godzina w siłowni, spacer, sklep, średni zakres wysiłkowy, żadnych ekstremalnych wspinaczek, biegów czy jazd. Użytkowanie trwało 12 godzin, wieczorem przed kąpielą sprawdzałem stan ciała, stopień pobrudzenia koszul (zakładałem ciemne lub t-shirty), stan i jakość zapachu. To był zwykły Kowalski i jego zwykły sztyft.

TU PACZ! Lecimy? Interesuje cię opinia męskiej pachy?

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE

Old Spice

Old Spice Original. Dlaczego oni nie rozumieją, że szlachectwo zobowiązuje? Dla kogoś, kto jak ja pamięta czasy „starego Old Spice’a”, używanie na etykiecie określenia ORIGINAL jest nadużyciem. Tu pacz! TAK NIE PACHNIAŁ PRAWDZIWY OLD SPICE! To jest ściema! Gdzie korzenna lekkość bytu, gdzie prawdziwy, koloński  aromat Old Spice’a, gdzie ta dyskretna mieszanina goździków, imbiru, kolendry i innych wschodnich przypraw, które kojarzą się ze starą marką?

Ten sztyft ma jedną zaletę: ładnie się rozsmarowuje na ciele, nie tworzy się w ciągu dnia złogów, grudek, brył, jest trwały. Wieczorem wiedziałem, że mogę bez wstydu pokazać się kobiecie. Trwałość bez zarzutu. Ale już jakość zapachu – pod psem. Duszący, mdły, niemęski, nie-stary, nie autentyczny i przede wszystkim jakiś taki uniseksowy. A to jest zapach prawdziwego mężczyzny! Ma powalać z nóg przy pierwszym użyciu, ma wyróżniać! Taki styl niosła z sobą marka od zawsze, a tu proponuje mi się miękkie mydło, jakieś ciepłe kluchy dla wymoczka. Bez stylu, bez klasy.

Jak to może mieć jednak jakąś klasę, jeśli to jest produkt Made in EU, a celem produkcji są kraje wschodniego bloku socjalistycznego? Jestem pewien, że w UK ten sztyft pachnie lepiej, prawdziwiej – dla siebie by takiego badziewia nie produkowali! Sprawdzę to. Ten jest dedykowany demoludom: dla każdego, czyli dla nikogo. Skreślam!

OBRZYDLIWOŚĆ!

DOVE MAN CLEAN COMFORT

Dove Men +Care Clean Comfort (Dżizas, kto wam wymyśla te nazwy???!) ma design i kolorystykę rodem z PRL. Made in Russia… i to by mi wiele tłumaczyło. Jest nijaki już na starcie, na półce sklepowej. Wabi jednak obietnicą 48-godzinnej ochrony (wow! – pomyślałem, jaka  oszczędność), no i dodatkowym określeniem, którego wcześniej nigdzie nie zakodowałem: to nie tylko antyperspirant, to także ANTY-TRANSPIRANT. Pewnie wyższa szkoła jazdy dezodorantów, ale OK, to tylko marketing, każdy kto bawił się tymi zabawkami, zrozumie producenta. Kolejną fazą będzie antyrabarbirant – cokolwiek to słowo znaczy, merketerzy i tak je świetnie roztłumaczą.

Jaki jest? Jest obrzydliwy – wieczorem. Po całym dniu użytkowania odklejałem spod  pachy – przepraszam za tę beznadziejną dosłowność – wielkie zbrylone grudy białego, lepkiego jeszcze betonu, które i wyglądały okropnie, i okropnie się je odrąbywało. To ma być ta 48-godzinna ochrona? Że wyglądam jak czołg po całodziennej walce w błocie? Nie chcę tak! Miałbym się w takim stanie rozebrać przed kobietą? Ja się przed sobą rozebrać wstydziłem!!!

Nic go nie broni. Słaby, mikry zapach, który być może miał być atutem – nie jest nim. Limonka, cytryna tli się w nim zaledwie, może więc lepiej, żeby był zupełnie bezzapachowy? Brudzi koszulę. Rzeczywiście blokuje pory – na amen! Miałem wrażenie, że mi je wręcz zabetonował! Nie chcę tak, nie chcę go. Nie tędy droga, panowie! Chyba, że taki jest pomysł, że to jest koszt – mój koszt: nie śmierdzę przez 48 godzin, ale stoję po pachy w betonie. Wtedy mogę się z wami zgodzić, jeśli to celowy zabieg, a inaczej się nie da. Skreślam. Chyba, że mi ktoś wytłumaczy, że to beton dla mojego zdrowia i dobra.

KULKA ŚWIEŻA PRZEZ CHWILĘ

ADIDAS PURE GAME

Adidas Pure Game. Mała, sprytna, kolorowa pchła. Tak sobie określiłem dezodorant Adidasa – Pure Game. Zrobiony w Hiszpanii. Miał być świeży i jest świeży. Miał chłodzić i chłodzi. Miał starczać na 24 godziny i…

Tu się pojawia pewien problem, ponieważ już po ośmiu godzinach nie widziałem i nie czułem jego śladu. Żadnego. Dobrze, że nie brudzi, dobrze, że w kulce. I nawet mi ten design nie przeszkadza, ani jego oczojebna seledynowa kulka – niech będzie. Bylebym czuł dłużej, że jest ze mną, że chroni.

Nie chronił. To największa wada. Bezpośrednio po siłowni wolałbym się nie pokazywać żadnej kobiecie. Jedyne więc plusy za zapach, brak śladów, dobre wchłanianie. Można go mieć, ale bez inwazji na sklepy, nie za wszelką cenę.

BIAŁY TOWOT

REXONA MEN

Rexona Men Xtracool… No, pomyślałem, to musi być odlot! 48 godzin ochrony, odświeżający jak Mentos, coś ekstra…

Na pierwszy rzut nosa – świetnie. Dobry, wydajny zapach, z głęboką nutą mięty. Chyba mi się nawet spodobał, choć design opakowania i etykiety to połączenie efekciarskiej tandety ze szmirą komunizmu. Ale niech im będzie, niech nas faszerują swoimi sowieckimi produktami – bo i ten jest Made in Russia.

Radość ulotniła się wraz z uciekającym dniem. On chroni przed potem, to pewne, ale o ile Dove chroniło dzięki zabetonowaniu porów czystym betonem, z użyciem cementu portlandzkiego i dużą dawką bentonitu, o tyle Rexona idzie raczej w stronę Orlenu – chroni pachy towotem. (Dla mniej wtajemniczonych: towot to taki lepki, ciężki smar.) Sztyft niestety plami na biało odzież. Wchodzi w reakcję ze skórą w sposób dla mnie niezrozumiały – gdyby nie miał koloru, mógłby nawet wygrać ten ranking, bo mam wrażenie, że przez kolejne 24 godziny nadal nie wypuściłby ze mnie ani strużki potu.

Ale ta biała breja, którą po całym dniu pracy odkryłem… Odsłoniłem pachy i zaniemówiłem – cóż tam się nie działo! Towot pracował, chronił, a jakże! Biała skóra wymoszczona smarem, noooo… to jest to, co tygrysy lubią najbardziej! Uwielbiam ten dezodorant, będę go używał wiosną! Serio! Nasmaruję nim łańcuch w rowerze. A mówiąc poważnie – krecha. Pozbądźcie się koloru, a będzie hit.

KULA WODNA

NIVEA

Nivea For Men Invisible to antyperspirant w kulce, dość zagadkowy. Niemal nie pachnie. Nie ma koloru. Nie plami odzieży. Ładny, współczesny design, niekrzykliwa etykieta, prostota komunikacji.

Zadziwiające, że można tak działać. Nie wiem w czym tkwi tajemnica tego antyperspirantu, ale przyznaję, że mnie Nivea zaskoczyła niezwykle pozytywnie. Owszem, tworzy na ciele pewien rodzaj warstwy ochronnej, daje się odczuć, że to chroni skórę, wchłania pot lub w jakiś inny sposób go neutralizuje. Co jednak ważniejsze – działa i nie widać śladów!

Długi spacer, potem sklepy, na koniec siłownia… Skończyłem ćwiczyć i… NIC! NIC NIE CZUJĘ! Jestem spocony, nie mam zapachu! I nie mam żadnych śladów pod pachami, ani betonu, ani smaru, ani nic. Po prostu: mam pachy i nie zawaham się ich użyć!

Dla mnie to był wyjątkowy szok. Wiem, że na co dzień nie zwracamy na takie sprawy uwagi, ale pomyślałem, że mój widok przed lustrem wcale nie odstręczał, że nie muszę się wstydzić podniesienia rąk do góry, że nie muszę się wstydzić spoconego ciała. I potem po kąpieli – ten sam stan przyzwoitości. Wchłania się… znika… nie pachnie. Nie miał pachnieć od samego początku.

Dla mnie kula-bomba! Choć minus daję za brak zapachu. Jednak wolę tradycyjnie. Zapachowo, kulkowo, przeźroczyście.

PRAWIE IDEAŁ

GILETTE

Gillette Pro wersja Sport to antyperspirant, którego zadaniem jest między innymi likwidacja przykrego zapachu. I to sprawdza się w praktyce, trwa długo – testowany przez 24 godziny w najbardziej ekstremalnych warunkach (to był najbardziej zabiegany z moich dni, z grypą na zakończenie) wypadł w teście prawie idealnie.

Sztyft jest biały, ale ładnie się rozprowadzając – dobrze się rozpuszcza. Nie betonuje, nie tworzy maziowatej warstwy, a po prostu wsiąka w skórę. Pozostawia po sobie biały ślad na ciele, ale nie przybiera on kształtu grudek, brył, przypomina raczej farbkę, którą powleka się ciało. Nie jest to szczyt estetyki, ale wolę taką formułę.

Podoba mi się zapach: świeży, prosty, bez finezji wprawdzie, ale ma własny styl. I utrzymuje się długo. Design – mimo użycia bardzo podobnej technologii mocowania sztyftu – też jakby z nowej epoki, bez tej szarej przaśności rodem z Rosji.

Reasumując: jest dobrze, to dezodorant prawie doskonały. Ale pamiętajmy, jak uczy stara reklama Żywca: prawie robi wielką różnicę…

ŁAGODNA TRWAŁOŚĆ. THE WINNER!

Adidas Victory

Adidas Victory League, produkowany w Monako, wkładam tu mimo faktu, że jedna kulka adidasa już zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie, a może… właśnie dlatego. I od razu mówię, że uznaję go za zwycięzcę rankingu. Z jakich powodów?

Zapach, który utrzymuje się aż do ostatniej chwili dnia, choć nie jest inwazyjny. To elegancka dyskrecja. Pięknie się ścieli na skórze, doskonale jest przez nią wchłaniany i choć podobną właściwość ma Nivea, jest od niej lepszy, bo… pachnie. Nie pozostawia śladów na ubraniu. Nie tworzy grudek, żadnej warstwy białego lub szarego śmiecia. Nie betonuje porów. Ma ładną konsystencję.

Jedyne minusy to opakowanie – średniej klasy design i nakładka, która po pierwszym otwarciu nie chce się szczelnie zatrzaskiwać. Ale to pikuś przy zaletach. Gratulujemy, prosimy o więcej takich produktów. (Teraz jeszcze powinienem sprawdzić na jak długo starczy, bo poprzez przezroczysty wsad widać niedaleko ukryte dno… Ale łudzę się, że to złudzenie optyczne; nomen omen.) No i ważne – oni nie udają, że możesz raz go użyć i spokojnie nie musisz myć się przez 48 godzin. To prosty układ: ma działać od rana do późnej nocy.

Wybieramy więc zwycięską ligę i w niej na pierwszy miejscu stawiamy Victory League Adidasa. Gratulacje!

TU PACZ! Podsumujemy.

Nie rozpieszczają nas, facetów, jakością ani designer. Myślą, że na wschodzie Europy da się wcisnąć każdy szit. Jedni wyłamują się z tej zasady, inni jeszcze w niej tkwią – tak czy siak, średnia ocena nie wypada zbyt optymistycznie. Większości dezodorantów w tej wersji nie kupię już nigdy, chyba, że się zmienią!

Testowałem więcej produktów, do oceny wybrałem tylko te najbardziej charakterystyczne, bo jak pisałem na wstępie – nie ma sensu dawać za dużo rodzajów jednej marki, kiedy z opanowaniem jednego ma się kłopoty.

Czy producenci robią badania konsumenckie? Pewnie robią. Nie wiem co z nich wychodzi, ja powiedziałbym tak:

a. Jeśli produkujesz antyperspirant zapachowy – twórz zapachy oryginalne, a nie śmieciowe. Mogą być delikatne lub przesycone, ale lepiej żeby pachniały czymś niż wszystkim po trochu. Nuta – ale wyrazista.

b. Jeśli nie masz dobrego zapachu, daj mi dezodorant bezzapachowy.

c. Nie betonuj mi pachy! Nie pozwól, by tworzyły się grudki albo gruba warstwa twardniejącego lub mazistego smaru. Okropnie to wygląda, nie chce zejść nawet pod ciśnieniem wody.

d. Nie marnuj naszych pieniędzy! Chcę mieć takie same zapachy i taką samą jakość, jak ludzi z zachodniej Europy. Szanuj mnie, nas!

e. Dochowuj wierności marce. Jeśli używasz słów „oryginalny”, to nie dawaj mi autopodróbki, bo to dyskwalifikuje twoja markę.

f. Patrz pozytywnie na fakt, że my też kupujemy oczami, nie tylko kobiety. Idź mi precz z tą szarzyzną rodem z PRL! Faceci zasługują  na więcej!

g. Nie przefajnuj z nazwami, one niewiele dają. Lepsza jest jedna, spójna linia niż kilka byle jakich.

OTO LISTA BINDELLI – RANKING ANTYPERSPIRANTÓW

  1. ADIDAS VICTORY LEAGUE
  2. GILLETTE PRO SPORT
  3. NIVEA INVISIBLE
  4. ADIDAS PURE GAME
  5. REXONA MEN XTRACOOL
  6. DOVE MEN +CARE CLEAN COMFORT
  7. OLD SPICE ORIGINAL
Do góry