Dasz się zamrozić po śmierci?

29-12-2012, 11:00
Kategoria: 

Dasz się zamrozić po śmierci?

Ja wręcz przeciwnie – dam się spalić. Z węgla powstałego po spaleniu ludzkich zwłok robi się dzisiaj sztuczne diamenty… Ale to nic: już ponad 200 osób w świecie kazało się po śmierci zamrozić w ciekłym azocie!

Wchodzisz w to? Rzecz jest prosta. Krioprezerwacja polega na powolnym schłodzeniu ciała do temperatury -190 stopni Celsjusza. Pacjenci umieszczani są w zbiornikach z ciekłym azotem i czekają w nich na dzień, w którym nauka będzie tak sprytna, że zdoła ich ożywić.

Szczerze mówiąc, nie jest to nowość, w ten sposób pierwsi śmiałkowie kazali się zamrozić już w latach 60. ubiegłego wieku. Kosztowało to ponad 200 tysięcy dolarów, dziś podobno kosztuje sporo ponad 300 tysięcy – to w przypadku krioprezerwacji całego ciała. Jeśli chcesz zamrozić własny mózg, wystarczy około 15 tysięcy baksów. Odgrzeją ci go później w mikrofali i na jego podstawie odczytają całą resztę twojego kodu genetycznego, a stąd już blisko do odtworzenia całej nędznej reszty…

Na co oni liczą, ci zamrożeni? Patrząc z dzisiejszej perspektywy, takie zamrożenie jest procesem nieodwracalnym. Na razie nie ma żadnej nadziei, że kiedykolwiek będzie, ale jeśli uwzględnić postępy w światowej medycynie, to kto wie…?

Ale z drugiej strony: i co – obudzić się za dwieście lat z moim starczym, prawie czterdziestoletnim mózgiem i ciałem? I nic nie kumać? Być jakimś gorylem w zoo, do którego zlecą się widzowie z całego świata? Robić za małpę za własne, ciężko zarobione pieniądze? Nie mieć dzisiejszych przyjaciół, dzisiejszego smaku na seks i duszoną paprykę? A jeśli oni podawać sobie będą seks w pigułkach, a papryka będzie zabronionym afrodyzjakiem, a? A jeśli nigdy się to nie stanie, to kto mi zwróci kasę? I kiedy?

TU PACZ! DZIĘKUJĘ, JA WYSIADAM. Mam powiedziane – sobie i światu – że chcę się elegancko skremować. Można ze mnie zrobić, jeśli technika pozwoli, a pozwala, ten jakiś tam sztuczny brylant, albo można mnie wetknąć w spokojną, zawietrzną stronę kolumbarium na Powązkach, bo tam ładnie i tyłek nie przymarznie.

Jeśli jest jakiś inny świat, zamierzam sam z siebie z prochu powstać i zrobić wielką, wyjątkową balangę! Ale mrozić się? Gdy zima? Sorry, nie zamierzam. No, latem to jakby co innego… 

Foto: EastNews

Do góry